Dzieje sięGłogów

Wolnoć Tomku w swoim domku… brud i syf w wieżowcu na Plutona2 min na czytanie

1

Mieszkańcy wieżowca przy ul. Plutona żalą się na uciążliwych sąsiadów, którzy mieszkają na ostatnim piętrze. Wysyłają pisma do spółdzielni, mejle do redakcji lokalnych mediów. Bo jak mówią problem jest poważny. Jaki? A chociażby plaga karaluchów.

Pani Katarzyna* od pięciu lat jest tam dozorczynią. I odkąd pamięta było robactwo. – Co z tego, że chodzę i sprzątam? Zaraz coś wniosą do mieszkania. Puszki, butelki i złom. Jeden wielki syf – żali się.

Sąsiedzi mają ich już dosyć. Opowiadają, że to czteroosobowa rodzina. Ojciec i matka w podeszłym wieku – już na emeryturze. Trochę schorowani. – Mają problemy ze słuchem i wzorkiem. A z nimi mieszka dwóch synów w wieku około 40 lat. Są na utrzymaniu rodziców. Dorabiają na zbieractwie. Często można ich spotkać około południa jak tutaj wchodzą załadowani do windy. A taki smród, że nie da się wytrzymać – usłyszeliśmy pod wieżowcem.

Udało nam się porozmawiać z kobietą z ostatniego piętra. Twierdzi, że nikomu nie robią krzywdy. – Mam dobrych, małych synów. Kocham ich. Oni potrzebują naszej pomocy. Dobrze, że chociaż w taki sposób pracują. W mieszkaniu sprzątamy. Coś śmierdzi? Nie u nas, u sąsiadów, brudasów – twierdziła.

A mieszkańcy relacjonują, że karaluchy schodzą kanałami i kratkami wentylacyjnymi z góry. Nie mogą sobie z nimi poradzić. Padają zarzuty do Spółdzielni Mieszkaniowej “Nadodrze”. – To jest kpina, żeby przy ciągłych podwyżkach czynszu i opłat za wywóz śmieci, działy się takie rzeczy – piszą do nas w mejlu. – W nocy, gdy wejdzie się do kuchni i zapalił światło, podłoga dosłownie się rusza – czytamy.

Mirosław Dąbrowski, prezes spółdzielni, nie ukrywa, że problem jest poważny. – Niestety mamy związane ręce – przyznaje. Wysyłają prośby i groźby. Sprawę zgłaszają do sanepidu. – I tam kółko się zamyka. Możemy oczywiście skierować sprawę do sądu, aby eksmitować uciążliwych lokatorów. Proszę mi jednak wierzyć, że jeszcze nie zdarzyło się w Polsce, że sąd za brud kogoś pozbawił mieszkania – dodaje.

Spółdzielnia zleca nie tylko odrobaczanie wspólnych korytarzy i klatek. W wyjątkowych przypadkach także sprzątanie takich lokali. Na swój koszt, czyli koniec końców i tak za to wszystko zapłacą wszyscy ci, którzy tam mieszkają.
RED
*imię zmienione

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się