Historia

Wróblin Głogowski. Kto o tej wsi jeszcze pamięta?5 min na czytanie

Wróblin Głogowski. Kto o tej wsi jeszcze pamięta? 1

Wróblin Głogowski (niem. Fröbel), po raz pierwszy wzmiankowany był w 1295 r., w „Księdze uposażeń biskupstwa wrocławskiego” jako Wroblino. Z powodu skażenia środowiska przez wybudowaną w sąsiedztwie hutę, mieszkańcy zaczęli wyprowadzać się ze wsi na początku lat 80. XX wieku. Dziś znajduje się tu jedno zamieszkałe gospodarstwo oraz schronisko dla zwierząt. Obecnie Wróblin Głogowski wpisany jest w granice administracyjne Głogowa.

Niegdyś Wróblin liczył 55 domów, w których zamieszkiwało około 350 mieszkańców. Domy stały wzdłuż brukowanej ulicy, która zachowała się w dobrym stanie do dziś. Wiodła do kościoła św. Heleny, wybudowanego w 1810 r., w stylu klasycystycznym. Powstał z cegły, miał też drewnianą dzwonnicę. Odnowiono go w 1964 r., a ostatnią mszę odprawiono tu w 2002 r. Od tego czasu niszczeje. Wewnątrz, na ścianach i suficie zachowały malowidła, niewielki chór i resztki wyposażenia.

https://www.facebook.com/watch/?v=133211368527442

We wsi była też szkoła z czterema klasami, ochotnicza straż pożarna, świetlica i sklep spożywczy. Do niedawna istniał tu również dworzec kolejowy z 1871 r. Przez ostatnie dziesięciolecia budynek niszczał i ostatecznie rozebrano go w 2018 r. W 2020 r. rozpoczęto jednak generalny remont peronów. Stacja jest ważnym punktem na kolejowej mapie Legnicko-Głogowskiego Okręgu Miedziowego i obsługuje pociągi towarowe pobliskiej huty.

Do dziś we Wróblinie żyje ostatni mieszkaniec – pan Roman, który mieszkatu od urodzenia, w ostatnim stojącym domu. Obok, pod ogromnym dębem, widoczne są resztki pomnika upamiętniającego żołnierzy niemieckich z Wróblina, poległych na frontach I wojny światowej.

Kiedy powstała huta, pan Roman miał kilkanaście lat. – Wielu ludzi się dzięki niej odkuło, bo dawała pracę i przyzwoite zarobki. Ale (…) gdy dzieciaki biegały po łąkach nad Odrą, ich skarpetki z jasnych robiły się czarne. (…) Na pola i podwórka opadały opary tak gęste, że trudno było oddychać. W ustach pozostawał po nich nieprzyjemny, słodkawy posmak. Kominy huty wypluwały trujące związki siarki, cynku i ołowiu. Huta postanowiła poszerzyć strefę ochronną wokół zakładu, a władze namawiały mieszkańców do wyprowadzki. Gospodarstwa były przejmowane za odszkodowaniem i burzone. Wielu przeniosło się do bloków w Głogowie – wspomina pan Roman.

On sam jednak postanowił zostać, ponieważ przyzwyczaił się to tego miejsca, a oferta huty go nie satysfakcjonowała. W międzyczasie technologie w hucie zmieniły się na bardziej ekologiczne. Poprawiła się jakość powietrza, jednak po okolicy, raz po raz przetacza się głośny, kilkusekundowy huk przypominający o sąsiedztwie zakładu.
RED
tekst: W. Najgebauer, źródła i foto: glogow.plpolska-org.plwyborcza.plpodroze.onet.pl, Addic7ed Empire, A. Wańczko, Ł. Zalesiński, W. Najgebauer

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Historia