Sport

Wtedy snajper wart miliony dobił Chrobrego. Lech Poznań wraca do Wita Stwosza po ośmiu latach4 min na czytanie

Wtedy snajper wart miliony dobił Chrobrego. Lech Poznań wraca do Wita Stwosza po ośmiu latach 6

Była to 1/16 Pucharu Polski – wrzesień 2011 roku. Do miasta znów przyjechały piłkarskie gwiazdy. Tak jak przed laty gościła tu Legia Warszawa, tak teraz na płycie pojawił się Lech Poznań.

W głogowskiej ekipie trudno było upatrywać zawodników, którzy Lechowi potrafiliby strzelać bramki. Taka przyjemność spotkała jedynie Zbigniewa Grzybowskiego, który jeszcze w barwach Zagłębia Lubin, wbił gola poznaniakom. Chciał i tym razem. Stadion pękał w szwach. Prawie trzy tysiące kibiców nie zdążyło jeszcze zająć miejsc na trybunach, a Michał Bukraba mógł wyprowadzić Chrobrego na prowadzenie.

W 1. minucie wyrwał się spod opieki obrońców przyjezdnych, ale chyba sam nie uwierzył we własne umiejętności. Skierował futbolówkę koło słupka bramki strzeżonej wówczas przez Jasmina Buricia. A była to jego życiowa szansa. – Trochę to potrwało zanim weszliśmy w ten swój rytm – zdradził Jose Mari Bakero, szkoleniowiec Lecha a była legenda wielkiej FC Barcelony. Później gospodarze mieli problemy z wyjściem z własnej połowy. Pierwszy celny strzał rywale oddali w 20. minucie. Wtedy bramka jeszcze nie padła. Chwilę później było jednak 0:1. Gapiostwo stoperów Chrobrego wykorzystał Vojo Ubiparip. – Do momentu utraty bramki nie popełnialiśmy błędów w obronie – mówił Ireneusz Mamrot, trener Chrobrego.

Po zmianie stron znów pierwsi do ataku rzucili się gospodarze. Strzał Mateusza Hałambca był jednak bardzo daleki od ideału. A co działo się na trybunach? Poleciały tradycyjne przyśpiewki zarówno pod adresem policji, rządu, jak i Polskiego Związku Piłki Nożnej. Na boisku zameldowały się asy Bakero: Emir Stilic oraz Artjoms Rudnevs. W 70. minucie Tomasz Wajda, arbiter główny spotkania, podyktował rzut karny dla Lecha. Egzekutorem głogowian okazał się Bośniak Stilic i było 0:2.

W doliczonym czasie gry, wart ponad 6 mln euro łotewski supersnajper Rudnevs (po udanym sezonie w Lechu trafił do niemieckiej Bundesligi), który w tamtym ligowym sezonie aż trzykrotnie zdobywał na boisku hat -tricka pokonał Michała Augustyna. Mimo porażki 0:3 szkoleniowiec głogowian szuka pozytywów w postawie jego drużyny.

– Powiedziałem chłopcom w szatni, że nie ma co się smucić. Przegraliśmy z takim zespołem, że porażki wcale nie musimy się wstydzić – mówił po meczu Mamrot. Chrobrego chwaliła również legenda słynnej Barcelony. – Chciałbym pogratulować trenerowi Chrobrego Głogów. To zespół, który stara się grać piłką. Gra z nimi przyniosła nam wielką przyjemność – skomentował spotkanie Bakero. Mecz z Lechem na pewno przejdzie do historii. Kolejny we wtorek (24.09.) – również w ramach Pucharu Polski.
MK

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Sport