Extra

Z głogowskiego garażu daleko hen za ocean. Mebelki trafiły do Khloe Kardashian!3 min na czytanie

Z głogowskiego garażu daleko hen za ocean. Mebelki trafiły do Khloe Kardashian!

Kilka schodków do garażu i… jesteśmy w królestwie drewna, czyli skromnym warsztacie stolarskim, w którym zostały wykonane mebelki dla dzieci znanej na całym świecie rodziny Kardashian. Ich autorem jest Katarzyna Kowalczyk (39 l.) z Głogowa.

W tym miejscu jej ojciec trzydzieści lat temu produkował boazerię. Katarzyna zanim wróciła do rodzinnej tradycji, imała się różnych zajęć. Jeździła po świecie, była urzędniczką w biurze pracy i gdyby nie jej ciągłe poszukiwanie zajęcia, które chciała wykonywać z pasją ale i niezależnością, pewnie na państwowym etacie dotrwałaby do emerytury.

– Stwierdziłam, że jak dałam radę urodzić dziecko, to ja już mogę wszystko, że przyszedł czas na zrobienie w końcu czegoś, co będzie moje, za co będę odpowiadała. Zapytałam tatę, czy da mi kawałek garażu. Zgodził się, a ja wzięłam się za robotę – głogowianka wskazuje maszynę – kupiła ją za dotację z urzędu pracy.

Aby ruszyć z produkcją potrzebne było jeszcze drewno, farby, wkrętarki, szlifierki i wiele innych materiałów, sprzętu. Dziś Katarzyna Kowalczyk ma sto autorskich wzorów, a każde krzesełko czy stolik to jej własnoręcznie wykonane cudo. Bezpieczne i zrobione z najlepszych materiałów. Takie, którego nie kupimy w markecie, a nawet w znanej szwedzkiej sieciówce.

I pewnie tym właśnie kierowała się Khloe Kardashian, która jakimś cudem trafiła w internecie na post z prezentacją firmy głogowianki. – Nie stać mnie na razie na sklep internetowy, na dobrą reklamę, więc wrzucam gdzie się da prezentacje tego, co robię. Kiedy napisała do mnie Khloe, kiedy zobaczyłam lokalizację Beverly Hills myślałam, że to żart, że to przecież niemożliwe, aby moimi mebelkami zainteresowała się celebrytka z Ameryki. Złożyła zamówienie, zapłaciła, a ja wzięłam się za pracę. Wysłałam przesyłkę i czekałam na potwierdzenie odbioru. Niestety, stało się to, czego nie przewidziałam. Krzesełka w trakcie transportu za ocean zostały uszkodzone. Byłam załamana, zwłaszcza, że zabezpieczyłam wszystko jak trzeba – dla Katarzyny pierwsze poważne zamówienie było nauczką – jak w przyszłości jeszcze bardziej zadbać, aby paczka nie była uszkodzona.

– Dogadałyśmy się, że wykonam jeszcze jedną partię. Po jakimś czasie na instagramie Khloe zobaczyłam siedzące na moich krzesełkach dzieci Kardashian. I co tu ukrywać, wzruszyłam się i popłakałam ze szczęścia – Katarzyna Kowalczyk przyznaje – amerykańskie zamówienie przekonało ją – warto wierzyć i dążyć do celu.
DAB

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra