Zmartwychwstałe ciało będzie rzeczywiste i materialne…

Automatycznie zapisany szkic 87

Z jednej strony śmierć jest przyrodzona w tym znaczeniu, że dusza może oddzielić się od ciała. Z tego punktu widzenia śmierć wyznacza kres ziemskiej wędrówki. Po śmierci człowiek nie może więcej zdobywać ani tracić zasług. „Wraz ze śmiercią decyzja człowieka o sposobie życia staje się ostateczna”. Nie będzie miał już możliwości żalu. Od razu po śmierci pójdzie do nieba, piekła lub czyśćca. W tym celu istnieje to, co Kościół nazywa Sądem Bożym szczegółowym (Katechizm, 1021-1022).

Jedni żyją kilka sekund, minut, godzin. Inni kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Setki dożywają nieliczni. Najgorsza jest śmierć przez zaskoczenie, nagła, niespodziewana. Człowiek żyje, ma plany, obowiązki, ma jutro wyjechać na urlop, wykonać ważne zadanie w pracy, za tydzień wydać córkę za mąż, dokończyć budowę domu, awansować, pomóc starym rodzicom naprawić płot, załatwić ważną urzędową sprawę, pomóc dziecku odrobić lekcje… I nagle – stop – wszystko przestaje mieć sens, znaczenie i wartość. Człowiek po prostu umiera. Wypadek, zawał serca, sepsa, udar, nagłe zatrzymanie krążenia i kostnica. – I co to życie jest warte? – słyszą najczęściej właściciele zakładów pogrzebowych, kiedy rodziny zmarłych przychodzą załatwiać formalności pochówkowe. Wielu w trakcie ostatniego pożegnania deklaruje, a wręcz obiecuje ułożonemu w trumnie zmarłemu – do zobaczenia w innym świecie. Oprócz nadziei jest też bunt, gniew i żal. Dlaczego Bóg zabrał ukochaną osobę?

Święta Wielkiej Nocy to dobry czas, aby zastanowić się, czy i jak zmartwychwstanie Jezusa jest faktycznie ich meritum, czy w nie wierzymy i odnosimy do własnych refleksji i rozstań z bliskimi. Ks. kanonik Rafał Zendran, proboszcz parafii kolegiackiej, przywołuje postać Marii Magdaleny. – Przychodzi do grobu i zastaje go pustym. Na pytanie aniołów, dlaczego płacze, odpowiada, że zabrano jej Pana i nie wie gdzie jest. Zapomniała o słowach Jezusa, który wiele razy przepowiadał swoje zmartwychwstanie, zatrzymała się na sobie, na swoich wyobrażeniach i oczekiwaniach tego, co chciała przeżyć w czasie swojego pobytu u grobu. Jej zaślepienie smutkiem i dążeniem do odnalezienia martwego ciała Jezusa było tak duże, iż nie była w stanie rozpoznać Go żywego. Zapatrzenie w cierpienie powoduje, że Maria Magdalena traci poczucie rzeczywistości – przykładem ewangelicznej postaci ks. Zendran porównuje nasze postawy – jeżeli w doświadczeniu wiary, pomimo podejmowanych nieraz nawet wielkich wysiłków duchowych, pozostajemy zapłakani i smutni, narzekający na siebie lub innych ludzi, bo zwykle jesteśmy zbyt obłudni, aby narzekać na Boga, to właśnie z powodu naszego zatrzymania się i skoncentrowania na tym przeżywamy religijne fiksacje. – Jesteśmy zapłakani, bo nie spełniają się nasze duchowe życzenia, nie będące wewnętrznymi pragnieniami otrzymanymi od Boga, ale jedynie wyrazem naszych ludzkich potrzeb – dodaje ks. Zendran i zauważa, że choć Bóg daje nam nieraz bardzo wyraźne znaki, jak Marii Magdalenie, to jednak te religijne fiksacje nie pozwalają nam dobrze ich odczytać. – Obok rozpaczy złudzenia religijne są jedną z największych pokus. Człowiek sam z siebie nie jest źródłem wewnętrznego doświadczenia, jedynie otwiera się na te doświadczenia, w które pragnie go wprowadzić sam Bóg. A to oznacza, że nie chciejmy więcej zrozumieć niż możemy – radzi kapłan.

I jeszcze jedna wielkanocna refleksja ks. Rafała Zendrana. „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca”. Tymi słowami Jezus wzywa Marię Magdalenę, aby oderwała się od Jego starej, danej obecności, aby zrezygnowała z przywiązania do swoich ludzkich idei, wyobrażeń, oczekiwań. – Jezus wzywa ją do otwartości i wiary w Jego nową obecność, która jest tak samo realna i tak samo rzeczywista jak Jego fizyczna obecność przed śmiercią. Jezus uczy Marię odkrywać Go w nowy sposób, żyć Nim na sposób nadprzyrodzony. Kiedy zbyt materialnie, zbyt zewnętrznie i zbyt uczuciowo rozważamy życie Jezusa, wówczas spontanicznie rodzi się w nas jakiś żal, że my nie mieliśmy możliwości spotkać na sposób fizyczny Jezusa historycznego, tak jak spotkała Go Jego matka Maryja, apostołowie oraz inni uczniowie – mówi ks. Rafał i przyznaje, że takie ludzkie pragnienia, i cały sposób rozumowania związany z nimi, trzeba uszanować i można zrozumieć, są jednak całkowicie fałszywe, bo odsłaniają zatrzymanie się wiary jedynie na powierzchni naszych emocji.

– Objawiają też powierzchowność naszego doświadczenia Jezusa Zmartwychwstałego. Nasza dzisiejsza więź z Jezusem jest rzeczywista, realna, prawdziwa i głęboka. Nie jesteśmy w niczym poszkodowani, nie jesteśmy w gorszej sytuacji od tych, którzy mogli spotkać Jezusa historycznego. Nie przychodzi nam przecież z większym trudem wierzyć w Jezusa jako Syna Bożego, jako naszego Zbawcę. Wręcz przeciwnie. Mając za sobą świadectwo dwóch tysięcy lat, nam — w pewnym sensie — jest może nawet łatwiej. Opieramy się nie tylko na naszych osobistych doświadczeniach Jezusa, ale także na doświadczeniach milionów Jego wyznawców, którzy dla Niego poświęcali wszystko, nierzadko także swoje życie. Ich wiara nas zastanawia, pobudza, zachęca, otwiera – przekonuje proboszcz parafii kolegiackiej i radzi nie bać się – Jezus Zmartwychwstały przekracza wszelkie granice i wszelkie przyjęte przez nas schematy.

Komentarze ks. Rafała Zendrana na podstawie rozważań ks. Józefa Augustyna SJ.

opr. DAB

foto Archiwum Parafii Kolegiackiej

Podziel się informacją ...
  • 6
  •  
  •  
  •  
  •  
  •