Dzieje się

Zamknij

[FOTO] Co za bitwa na śmigusa-dyngusa! Woda lała się strumieniami

Mateusz Komperda Mateusz Komperda 12:10, 06.04.2026 Aktualizacja: 12:12, 06.04.2026
Skomentuj [FOTO] Co za bitwa na śmigusa-dyngusa! Woda lała się strumieniami Mateusz Komperda

Co za bitwa na śmigusa-dyngusa! Strażacy ruszyli w teren, a mieszkańcy nie pozostali dłużni.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

Wielkanocny poniedziałek w Jaczowie od lat wygląda podobnie – i nikt nie ma nic przeciwko (6.04.). Woda leje się strumieniami, śmiech niesie się po ulicach, a druhowie z OSP ruszają w objazd wsi. Tak było i w tym roku. Zbiornik w wozie strażackim pełen, załoga gotowa i się działo.

::photoreport{"type":"see-button","item":"9297"}

Strażacki objazd od rana

W Poniedziałek Wielkanocny druhowie z OSP Jaczów wyruszyli w trasę. Punktualnie o godz. 10. Na pokładzie – strażacy w każdym wieku, od najmłodszych po najbardziej doświadczonych. Wśród nich także sołtys wsi, Wioletta Cyran, która – jak sama przyznaje – nie odpuszcza nikomu.

Staramy się dotrzeć do wszystkich. To duża wieś, mamy ponad 500 domów, więc jest co robić

– mówi. – Ludzie na nas czekają, nawet jeśli pogoda nie jest idealna. Ta tradycja żyje i co roku przyciąga mieszkańców – dodaje.

::addons{"type":"facebook-encouragement"}

Trasa obejmowała zarówno starsze domostwa, jak i nowe osiedla, gdzie dopiero pojawiają się pierwsi mieszkańcy. Niezależnie od miejsca, reakcja była podobna – radość, śmiech.

Woda zimna, emocje gorące

Choć temperatura nie rozpieszczała, nikt nie narzekał. Woda w zbiorniku – jak podkreślają strażacy – była naprawdę zimna, ale nie zniechęcało to ani druhów, ani mieszkańców.

– Trzeba zachować umiar, ale zabawa musi być – nie ukrywa Wioletta Cyran. – Sama jeżdżę w tej akcji od sześciu lat i co roku wracam do domu mokra od stóp do głów – zdradza.

Nie wszędzie jednak strażacy mieli łatwo. W wielu miejscach mieszkańcy przygotowali się na ich przyjazd z wyprzedzeniem.

– Są ulice, gdzie czekają na nas całe rodziny – opowiada druh Władysław Wolski. – Ludzie ustawiają się w ogrodach z wężami, wiadrami i balonami z wodą. To są prawdziwe bitwy – cieszy się.

Na niektórych uliczkach dochodziło do regularnych starć. Dzieci uzbrojone w pistolety na wodę ruszały na strażaków bez chwili zawahania. Dorośli nie pozostawali w tyle – w ruch szły ogrodowe węże i całe wiadra.

– To świetna zabawa dla wszystkich. Dlatego warto tę tradycję pielęgnować – podkreśla strażak.

Nie brakowało też tych, którzy – choć przemoknięci do suchej nitki – nie zamierzali się bronić. Pan Jacek, którego spotkaliśmy przed domem, przyjął wodny atak z uśmiechem.

::addons{"type":"only-with-us", "color":"black"}

– Taka tradycja. Co roku jestem mokry – mówił, nie kryjąc radości. Jak przyznał, tym razem stanął do „walki” samotnie – jego żona obserwowała wszystko z bezpiecznej odległości zza okna. Bo – jak mówią wszyscy tu zgodnie – tradycja to tradycja. I w Jaczowie ma się naprawdę dobrze.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%