Głogowski „Dynamit” wchodzi do klatki. Jan Bielecki zawalczy na gali WiP 15.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Z kopalni do oktagonu. Jan „Dynamit” Bielecki, 38-letni głogowianin, znów podejmuje wyzwanie – tym razem podczas charytatywnej gali WiP 15 w Mysłowicach. Dla niego to nie tylko sportowa przygoda, ale też wielka pasja, która zaczęła się… przypadkiem.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Nie każdy bokser zaczyna jako nastolatek. Jan Bielecki rękawice założył dopiero po trzydziestce. Jak sam przyznaje – wszystko zaczęło się od namowy kolegi i wyjazdu na pierwszy obóz bokserski.
Miałem wtedy 34 lata. Chciałem zrzucić kilka kilogramów i jakoś zagospodarować wolny czas. Nie sądziłem, że tak mnie to wciągnie
– wspomina.
Od tamtej pory minęły cztery lata i… kilkanaście obozów. Boks szybko przestał być dodatkiem do życia, a stał się jego ważną częścią. Dziś Bielecki nie tylko trenuje regularnie, ale też inspiruje innych – w tym własnego syna, który poszedł w jego ślady.
Ksywka „Dynamit” nie jest przypadkowa. Bielecki na co dzień pracuje jako strzałowy w kopalni. To zawód wymagający precyzji i opanowania.
Górnictwo to u niego tradycja rodzinna. Pochodzi ze Świdnicy, a pierwsze zawodowe kroki stawiał na Śląsku. Do Głogowa trafił kilkanaście lat temu, znajdując pracę w Zagłębiu Miedziowym.
To odpowiedzialna robota. Trzeba mieć chłodną głowę
– mówi. I trudno nie zauważyć, że te same cechy przydają się również w ringu.
Już 25 kwietnia w Mysłowicach Bielecki stanie przed nowym wyzwaniem. Podczas gali WiP 15 zmierzy się z Piotrem Matlakiem. Co ciekawe – walka odbędzie się nie w klasycznym ringu, a w klatce.
To będzie coś innego, nietypowego. Oktagon zamiast lin, ale podejście zostaje to samo. Dużo pracy na nogach, presja do przodu i narzucenie swoich warunków
– zapowiada.
Choć formuła się zmienia, jego styl pozostaje wierny bokserskim fundamentom. Jak sam podkreśla – plan jest jeden: robić swoje i reagować na to, co pokaże przeciwnik.
Gala WiP to wydarzenie charytatywne, które łączy sport z pomocą potrzebującym. Dla Bieleckiego udział w niej ma szczególny wymiar.
To zaszczyt móc wziąć w tym udział. Walcz i pomagaj – to hasło mówi wszystko
– podkreśla.
Za nim trudne miesiące – kontuzje kolana, kostki i nadgarstka niemal zakończyły jego przygodę ze sportem. Sam przyznaje, że rozważał zakończenie treningów. Ostatecznie jednak wrócił. – Myślałem, że to już koniec, ale udało się z tego wyjść. Chcę być zdrowy i jak najdłużej trenować – mówi.
Historia Jana Bieleckiego ma jeszcze jeden wymiar – rodzinny. Jego pasja udzieliła się synowi, który również trenuje m.in. boks. Bo w ich pięściach drzemie siła… i charakter.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=Ug4yH8A1mJM"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Tu musi grasować podpalacz
Ustalić właścicielke, to będzie spokój jak z trawami na Rudzinach. Dodam tylko, że kupiła je vice, bo lubi posiadać z rodziną dużo ziemi w Przemkowie i okolicah
Rączka
15:36, 2026-04-07
70 - latka straciła 120 tysięcy. Oszukana w Głogowie
TYLE NASZYCH PRZEDSIEBIORCZYCH DAM ZABAWILO SIE W AMBER GOLD A JAKIE BYLY WAZNE PATRZAC NA NAS JAK NA IDIOTOW A SWOJE MADROSCI PRZEKAZYWALY TYLKO ZAUFANYM ZNAJOMYM A TERAZ SA TAKIE SAME TYLKO Z PUSTYM KONTEM
JO
15:09, 2026-04-07
70 - latka straciła 120 tysięcy. Oszukana w Głogowie
cale szczescie ze groby maja taki sam rozmiar bo jak nic trumny by byly jak stodoly,NIC NIE BOLI JAK FAKT ZE SLEPY CHCE W KARTY ZAGRAC NO I ZAGRALA
bobasek
14:58, 2026-04-07
70 - latka straciła 120 tysięcy. Oszukana w Głogowie
no i prosze kolejna amatorka latwych zyskow czyim kosztem nie pytajac a skad ma emerytka kase ano wdowa po kopidole to przeciez normalne i nic AMBER GOLD TUSKA tego nie nauczyl
121
14:53, 2026-04-07
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz