Gasną światła, milkną kroki, a świątynię wypełnia cisza. Cisza, która tutaj przyciąga tłumy.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Najpierw była potrzeba. Cicha, trochę niewypowiedziana, dojrzewająca gdzieś między pracą, domem i codziennym pośpiechem. Potem była decyzja trzech osób. Dziś, po blisko sześciu latach, do głogowskiej kolegiaty raz w miesiącu - w pierwszy wtorek miesiąca - przychodzą dziesiątki ludzi, żeby… pomilczeć. I właśnie w tej ciszy odnaleźć coś, czego na co dzień najbardziej brakuje.
Nie zaczęło się od jakiegoś wielkiego planu. Raczej od wewnętrznego poruszenia.
Zebraliśmy się we troje: ja, moja żona Gabriela i Gosia Grzegorek-Malak. Takie trio założycielskie
– opowiada nam Michał Mandziuk, jeden z założycieli grupy.
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Pomysł był prosty, choć wcale nie oczywisty: stworzyć w Głogowie przestrzeń modlitwy inspirowanej Taizé – wspólnotą z małej francuskiej wioski, znanej na całym świecie z prostoty, śpiewu i ciszy.
Poczuliśmy, że w Głogowie brakuje miejsca, które byłoby napełnione ciszą. To paradoks, ale właśnie tak – napełnione ciszą. Bo mamy wrażenie, że dziś jest bardzo dużo słów, dużo śpiewu, dużo działania, a mało przestrzeni na zatrzymanie
– mówi Mandziuk.
I właśnie to zatrzymanie stało się dla nich potrzebą.
– Dopadło nas dorosłe życie – praca, dzieci, obowiązki. I nagle się okazało, że czasu na spotkanie z Bogiem, ale też ze sobą samym, jest coraz mniej – przyznaje Michał.
Wychowani w bardziej dynamicznych wspólnotach, z czasem zaczęli szukać czegoś innego. – Przyszedł moment, że potrzebowaliśmy spokoju. Ciszy – dodaje.
Odpowiedź znaleźli we Francji. W Taizé, wraz z żoną, spędzili tydzień. – Tam poczuliśmy ducha tego miejsca. I wróciliśmy z myślą: dlaczego nie spróbować zrobić tego u nas, oddolnie? – zastawia się. I zaczęli.
Szukali przestrzeni i znaleźli ją niemal od razu. Padło na kolegiatę.
Ta świątynia idealnie wpisuje się w tę duchowość. Ascetyzm, półmrok, światło skupione na krzyżu. To wszystko buduje atmosferę, która pomaga wejść w ciszę
– nie ma wątpliwości.
Bo i drzwi kolegiaty – za sprawą oczywiście proboszcza Rafała Zendrana – otworzyły się bez wahania. – Od razu było zielone światło i wsparcie. To było dla nas bardzo ważne – pamięta.
Na początku chcieli spróbować. Jedno spotkanie, może dwa. – Chcieliśmy zobaczyć, czy to w ogóle jest nasze. A potem okazało się, że staliśmy się jedną ze wspólnot w naszej diecezji – mówi.Bez zapisów. Bez oczekiwań
To, co wyróżnia modlitwę Taizé w Głogowie, to jej otwartość. – Tu nie trzeba być z tej parafii. Nie trzeba się zapisywać, nic deklarować. Można przyjść, usiąść gdzie się chce i po prostu być – tłumaczy Mandziuk.
To miejsce jest także dla osób, które mają dystans do Kościoła. Nie każdy, kto tu trafia, jest wierzący. – Mam znajomych, którym nie po drodze z Kościołem. Ale kiedy słyszą, że nikt ich tu nie będzie oceniał, że mogą po prostu przyjść i pobyć w ciszy – decydują się spróbować – zdradza.
Ciemność świątyni pomaga. – Tu nikt nikogo nie obserwuje. Jesteś sam na sam z ciszą – powtarza.
Spotkania odbywają się raz w miesiącu. Trwają zaledwie 40 minut. Proste śpiewy. Fragment Pisma Świętego. I najważniejsze – kwadrans tej oczekiwanej ciszy.
Na początku te pięć minut to jeszcze analizujesz dzień, sprawy, problemy. Ale potem przychodzi moment, kiedy naprawdę zaczynasz być w ciszy
– mówi Michał.
I wtedy coś się zmienia. – Nagle pojawia się przestrzeń. Odkrywasz coś głębszego. Pewne rzeczy przychodzą, układają się. Może to natchnienie. Może po prostu zaczynasz słyszeć siebie – zauważa.
Po ciszy są modlitwy – nie tylko za Kościół, ale za wszystkich. – Także za niewierzących, za szukających. To jest bardzo szerokie spojrzenie – dodaje.
Dziś wspólnota liczy kilka osób. Ale na spotkaniach bywa różnie. – Czasem przyjdzie dwadzieścia osób, czasem sto. Bywają ludzie z Lubina, z Leszna. To dla nas zaskoczenie – zwraca uwagę.
A przecież wszystko rozwijało się powoli. Bo to nie jest wydarzenie. To jest doświadczenie. – Często ktoś przyjdzie raz, spodoba mu się i wraca. To tak pączkuje – zaznacza.
– Nasze życie polega dziś na załatwianiu. Praca, dom, obowiązki. Ciągle coś robimy. A kiedy mamy chwilę, sięgamy po telefon – mówi, że to duży problem, który nie pozwala się wyciszyć. Choć na chwilę. Cisza staje się czymś rzadkim. A jak już się zatrzymujemy, to tak naprawdę dopiero wtedy, gdy ktoś umiera, odchodzi. Wtedy cisza nas uderza. Nagle zaczynamy patrzeć na świat nieco inaczej.
– Warto to zrobić wcześniej. W ciszy pojawiają się pytania, na które na co dzień nie mamy czasu. I czasem odpowiedzi też przychodzą – mówi Michał.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
I zaznaczmy raz jeszcze, że w kolegiacie nie dzieje się nic spektakularnego. Nie ma sceny. Nie kręci się filmów na TikToka, nie robi się zdjęć na portale społecznościowe. Jest cisza. I może właśnie dlatego przyciąga.
Ostrzeżenie drugiego stopnia dla miejscowości Głogów i
Burza bo mi sie qtas wydluza
Bedzie
08:20, 2026-04-19
[FOTO] Tłumy na starcie, euforia na mecie
Burza po nocnym biegu! Radna Bożenka w emocjonalnym wpisie, komentuje ostatnie wydarzenia. Żaden z uczestników nie pokonał dystansu w 21 minut i 37 sekund.
Majtek
23:55, 2026-04-18
[FOTO] Tłumy na starcie, euforia na mecie
No i gdzie te foto?
Zdziwi9ny
23:00, 2026-04-18
Emeryci wiedzą, jak się bawić
Dokładnie jak wyżej....I oni mają najniższe emerytury???? Góra po 4, lub 5 kół z przodu..w zł. Do roboty zapędzić jak tyle mają werwy do tańca i sił do białego rana...no lekki obciach....
Nowy...
22:15, 2026-04-18
3 0
Bóg z Wami. Dziękuję
1 0
Wspaniali piękni młodzi ludzie. Dziękuję Wam za dzielenie się wrażliwością, duchowością i za znalezienie czasu dla innych.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz