Dzieje się

Zamknij

Krzesimir Dębski w Głogowie. Tym razem nie z koncertem, ale z książką o Wołyniu

Dorota Nyk Dorota Nyk 18:23, 10.05.2026 Aktualizacja: 18:43, 10.05.2026
Skomentuj Krzesimir Dębski w Głogowie. Tym razem nie z koncertem, ale z książką o Wołyniu

Nie tylko kompozytor, dyrygent i skrzypek jazzowy. Krzesimir Dębski przyjechał do Głogowa w zupełnie innej roli – jako autor książki o tragicznych losach swojej kresowej rodziny. Spotkanie autorskie odbyło się w niedzielę (10.05.) w Teatrze im. Andreasa Gryphiusa na zaproszenie Głogowskiej Edukacji Kresowej i przyciągnęło tłum słuchaczy.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

::addons{"type":"facebook-encouragement"}

Artysta promował swoją głośną książkę pt. Nic nie jest w porządku: Wołyń – moja rodzinna historia. Można było posłuchać opowieści o kulisach jej powstania, kupić egzemplarz, ale też porozmawiać z autorem. Nie brakowało osób, które przyjechały specjalnie na to spotkanie. Tak było choćby z 23-letnim Mikołajem Starczewskim spod Złotoryi.

Od dawna wyczekiwałem tego spotkania. Pana Krzesimira bardzo cenię jako kompozytora, ale zważywszy na to, że moja rodzina tak samo pochodzi z Kresów, więc chciałem go zobaczyć, może porozmawiać, a przede wszystkim spędzić czas z nim. Uważam, że warto było tu przyjechać. Czytałem jego książkę, wrażenie niesamowite. Wszystko jest opisane wyraziście. To arcydzieło

- uważa.

Krzesimir Dębski był wzruszony, że na spotkanie z nim przyszło tak dużo osób. W Głogowie był ostatnio w listopadzie, ale dawał koncert. Tym razem wystąpił nie jako muzyk, ale opowiadał o tym, dlaczego napisał książkę. Twierdzi, że napisanie o losach Polaków na Wołyniu było jego powinnością. Był to winny swojej rodzinie, która wiele wycierpiała z rąk Ukraińców.

Pochodzę z rodziny Kresowej. Moja rodzina miała tragiczne losy, wiele złego doznała ze strony Ukraińców. Mój dziadek tak wiele złego przeżył, że przestał mówić. Postanowiłem te losy opisać. Czułem, że musiałem to zrobić, gdyż mój ojciec zajmował się gromadzeniem pamiątek i dokumentacji. Z pamięci odtwarzał losy tamtych mieszkańców. Wtedy nie mógł tego wydać. Gdy umarł, musiałem przejąć po nim pałeczkę i kontynuować jego pamięć

- opowiadał o powodach, dla których napisał książkę o Wołyniu.

Jak zapowiedział, temat wciąż budzi ogromne zainteresowanie i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Ludzie szukają przeszłości, swoich przodków. Pojawiają się nowe fakty, nowe relacje, więc piszę następną książkę

– zdradził.

::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%