Okradziona właścicielka sklepu opublikowała w sieci nagranie z monitoringu, bo – jak mówi – nie chciała bezczynnie czekać. W ciągu kilkunastu minut mieszkańcy ustalili, kim jest mężczyzna widoczny na filmie. To historia nie tylko o kradzieży, ale także o rosnącym poczuciu, że w przypadku drobnych przestępstw obywatele coraz częściej muszą radzić sobie sami.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Właścicielka sklepu w Nielubi Magdalena Piskadło zamieściła na stronie sklepu na Facebooku film nagrany przez kamerę monitoringu. Widać na nim dwójkę młodych ludzi, chłopaka i dziewczynę, jak stoją przy ladzie i coś kupują.
"Potrzebuję pomocy w złapaniu złodzieja" – napisała krótko. Odzew był niesamowity.
Jej apel tak szybko rozszedł się w internecie, że w ciągu kilkunastu minut dostała wiadomości od ich znajomych, sąsiadów, a nawet rodziny. Ludzie ich rozpoznali. Jej wioska i okoliczne miejscowości to mała społeczność, wszyscy się znają. Liczy, że złodziejowi będzie wstyd i że odda pieniądze za skradziony towar. Co takiego się wydarzyło?
W ostatnią niedzielę (7.06.) w jej sklepie zdarzyła się jej bardzo przykra sytuacja, z którą sama postanowiła sobie poradzić. Magdalena Piskadło opowiada, że para młodych ludzi przyszła do jej sklepu w niedzielę ok. godz. 15. Doskonale ich zapamiętała, bo zachowywali się bardzo głośno. Wzajemnie do siebie wykrzykiwali, a dodatkowo mężczyzna cały czas coś krzyczał do telefonu. Takich klientów się nie zapomina.
Od razu ich zapamiętałam
– przyznaje pani Magdalena.
Kupili jakieś drobiazgi, coś do picia – i wyszli. Ale ten mężczyzna po jakimś czasie znów zjawił się w sklepie. Przez cały czas rozmawiał z kimś przez telefon. Mówił, a właściwie krzyczał - bo nadal zachowywał się bardzo głośno - że chce kupić kawę, ale – jak ona zrozumiała – ktoś mu nie wysłał blika, nie miał pieniędzy, więc nic nie kupił i wyszedł.
Przyszedł po raz trzeci, pani Magdalena widziała, że przyjechał rowerem. Wszedł do sklepu i pytał o kawę. Nie było takiej jakiej szukał, więc wziął kilka innych, do tego papierosy i coś do picia. Zapakował wszystko do plecaka i powiedział, że zapłaci kartą.
Pani Magdalena była czujna, bo według niej ten klient był dziwny. Nawet rozmawiała z synem czy by go gonił, jakby coś ukradł. Syn odpowiedział, że jasne. Lecz mimo wszystko była zaskoczona, gdy klient przyłożył kartę do czytnika i jednak zaczął wychodzić z towarem bez wbicia PIN-u. Zaczęła biec za nim. Na schodach przed sklepem doszło do szarpaniny.
Popchnął ją i mało nie upadła, a on się wyrwał i rzucił do ucieczki. Nawet nie zdążył wziąć roweru – został pod sklepem.
Syn pobiegł za nim. Szukał go godzinę. Śladu po nim nie było, uciekł gdzieś w pola
– opowiada właścicielka sklepu.
Wezwała policję, ale policjanci przyjechali dopiero po godzinie. Wtedy już po złodzieju nie było śladu.
Powiedzieli, że nie będą łapać złodzieja, bo są z innego powiatu i przyjechali tu właściwie w innej sprawie. Polecili, żebym złożyła zawiadomienie na komendzie w Głogowie i żebym dołączyła film z kamery monitoringu. Tak zrobię
– zapewniła pani Magdalena, ale w poniedziałek rano (8.06.) zaczęła od zamieszczenia w internecie filmu. W mig internauci jej napisali kto ją okradł i gdzie mieszka.
To bardzo młodzi ludzie. Napisałam już do nich. Ta dziewczyna mi odpisała, że nikt ją za rękę nie złapał. Napisałam jej, żeby przekazała swemu chłopakowi, że chcę załatwić sprawę polubownie i czekam na niego – ma mi zapłacić 250 zł. Wydaje mi się, że nawet jego matka ten film widziała
– pani Magdalena liczy na to, że złodziejowi zrobi się wstyd przed całą społecznością, bo mieszka w wiosce po sąsiedzku. Wszyscy tam się znają.
Zamierza nie tylko odzyskać pieniądze, chciałaby, żeby ci ludzie przestali tak się zachowywać, jakby im wszystko było wolno i jakby byli bezkarni.
Dowiedziałam się, że to nie jest ich pierwszy wyczyn. Podobno do Dino ich nie wpuszczają. To są drobne kradzieże, dla policji żadna sprawa, ale dla nas wielka uciążliwość. Ponadto to bardzo młodzi, ale groźni ludzie. Ten mężczyzna się ze mną szarpał, mógł mi zrobić krzywdę
– uważa. To już nie pierwszy przypadek kiedy poszkodowani muszą wziąć sprawy w swoje ręce, bo w inną sprawiedliwość nie wierzą.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Umowa na dokumentację projektową placu zabaw w Głogówku
Przekazać informację do CNN tv lub BBC tv...wiadomość globalna.
Nowy
18:34, 2026-06-08
Koniec procesu rodziny zastępczej spod Głogowa
Pracownicy pomocy społecznej, kurator, dzielnicowy bez winy??
O
17:20, 2026-06-08
Piją i jadą
Szkoda biedaków, mogli wziąść taxi. Lub z buta...
Nowy...
17:03, 2026-06-08
Działkowcy protestują: Będzie smród i szczury!
W moim domu śmierdzi moczem dywan dużo wchłonął ale nie wszystko przez mojego *%#)!& bratanka który pochował pod nim kiciuśka wsysneło jego jajko 😡🤣🤣
Moczopędny Stasiek
15:20, 2026-06-08
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz