Mróz, śnieg i lód to zimą codzienność na drogach. Warto jednak pamiętać o zagrożeniu, które nie ma nic wspólnego z oblodzoną jezdnią, a może skończyć się dramatem.
Zima kojarzy się kierowcom głównie z oblodzonym asfaltem, ograniczoną widocznością i trudnymi warunkami do jazdy. Tymczasem w czasie mrozów na drogach pojawia się jeszcze jedno, często bagatelizowane zagrożenie – spadający śnieg i lód z dachów ciężarówek.
Jak przypomina Bezprawnik.pl, w pierwszych tygodniach 2026 roku na polskich drogach doszło już do kilku bardzo groźnych zdarzeń związanych właśnie z lodem oderwanym od naczep pojazdów ciężarowych. Skutki takich uderzeń bywają dramatyczne – od rozbitych szyb, przez ciężkie obrażenia, aż po trwałe kalectwo.
Bryła lodu spadająca z jadącej ciężarówki działa jak pocisk. Przy prędkościach osiąganych na drogach ekspresowych czy autostradach uderzenie w szybę osobowego auta może doprowadzić do jej przebicia, utraty kontroli nad pojazdem i poważnych obrażeń pasażerów.
Co ważne, ryzyko nie dotyczy wyłącznie jazdy bezpośrednio za ciężarówką. Niebezpieczne bywa również jej wyprzedzanie – oderwany lód może spaść nagle, dokładnie w momencie manewru.
Obowiązek usunięcia śniegu i lodu z pojazdu przed wyruszeniem w trasę spoczywa na kierowcy. Zaniedbanie tego obowiązku może skutkować odpowiedzialnością wykroczeniową, a w przypadku poważnych skutków zdarzenia – również karną.
Kierowcy, który wyjedzie w trasę z lodem lub śniegiem na ciężarówce, grozi mandat od 1500 zł, a jeśli dojdzie do wypadku – do 3 lat więzienia, natomiast w przypadku ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub śmierci poszkodowanego nawet od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
Problem polega na tym, że kierowcy ciężarówek często nie mają realnych warunków, by bezpiecznie oczyścić dach naczepy. W przeciwieństwie do aut osobowych, wjazd na dach zestawu jest nie tylko trudny, ale bywa wręcz niebezpieczny bez odpowiedniej infrastruktury.
Choć od lat mówi się o konieczności budowy specjalnych ramp do odśnieżania i odladzania pojazdów ciężarowych, w praktyce takich miejsc w Polsce jest bardzo niewiele. To oznacza, że nawet kierowcy chcący dopełnić obowiązku często nie mają gdzie tego zrobić.
Efekt? Na drogi wyjeżdżają zestawy, z których w trakcie jazdy zaczynają odrywać się zlodowaciałe fragmenty śniegu. Ryzyko przenosi się wtedy na innych uczestników ruchu, którzy nie mają na to żadnego wpływu.
W czasie mrozów i intensywnych opadów śniegu warto zachować większy dystans od ciężarówek, a na drogach szybkiego ruchu unikać długiej jazdy tuż za naczepą. Ostrożność należy zachować także przy wyprzedzaniu – nawet jeśli manewr wydaje się bezpieczny, zagrożenie może pojawić się nagle.
Zimą nie wszystkie niebezpieczeństwa widać gołym okiem. A te, które spadają z góry, bywają szczególnie groźne.
KGHM:To nie będzie zbiornik odpadów poflotacyjnych
ej wy tam urzedasy z gmin te wasze urzedniczki wypozazcie w kaganiec bo nie wiedza co pisza i mowia
EJ WY TAM
10:23, 2026-01-20
KGHM:To nie będzie zbiornik odpadów poflotacyjnych
czyli nasz ROKASZEWICZ TEZ SOBIE WPISAL W REGU;AMIN ze niech zdychaja bo nie sa potrzebni a w jakim kolorze oni to wpisali czerwonym no to przemalujmy na zielono
oj
10:21, 2026-01-20
KGHM:To nie będzie zbiornik odpadów poflotacyjnych
a w tej POLSCE B czyli WSCHOWIE LESZNIE NOWEJ SOLI jeszcze żyja choć nie sa urzedniczkami ani huty ani starostwa nie maja siedemnastek i wczasow dla psa a zyja czyli fenomen
katarzyna z b
10:09, 2026-01-20
KGHM:To nie będzie zbiornik odpadów poflotacyjnych
Mieszkańcy chyba sobie nie zdają sprawy na jakim terenie żyją. To tereny przemysłowe, samorządy mają wpisane w regulaminy, że muszą umożliwiać przedsiębiorcy rozwój. Dobrze, że chcą się dogadać, bo mogą to zrobić siłowo i mieszkańcy nic nie dostaną. A jak się komuś nie podoba sąsiedztwo KGHM zawsze może się wyprowadzić do Polski B i nie będzie co do gara włożyć, ale będzie miał lasek i kwiatki.
Katarzyna
09:50, 2026-01-20
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz