Ma 100 lat, ogromną rodzinę i wciąż energię do pracy. Pani Janina Skwarczek z Zabiela przeżyła wojnę, roboty przymusowe i powojenną biedę. Dziś jest dumą gminy Kotla i bohaterką niezwykłej historii.
Szóstego stycznia 2026 roku w Zabielu czas na chwilę się zatrzyma. W sali wiejskiej, przygotowanej na wielkie święto, zabrzmią życzenia, muzyka i śmiech kilku pokoleń jednej rodziny. Pani Janina Skwarczek skończy dokładnie 100 lat. Dla bliskich, sąsiadów i całej gminy Kotla to wydarzenie wyjątkowe. Będą władze samorządowe, będzie także poseł. Bo takich ludzi się po prostu podziwia.
Pani Janina mieszka w Zabielu od 1945 roku. Po wojnie przyjechała tu pociągiem, a ostatni odcinek drogi pokonała pieszo. W rękach niosła tylko kołdry i poduszki. – Nie było nic. Nie było kartofla, nie było w ogóle nic – wspomina przed kamerą MyGlogow.pl. To „nic” szybko zamieniło się jednak w codzienną walkę o byt, a potem w dom, gospodarstwo i rodzinę.
Urodziła się we wsi Borki, niedaleko Częstochowy.
– Było nas pięcioro dzieci. Ziemia była słaba, piachy. Sialiśmy żyto, proso, tatarkę. Ojciec handlował, żeby nas wyżywić – opowiada. Gdy pojawiła się szansa na pracę, rodzina przeniosła się do Częstochowy. Spędzili tam kilka lat. Potem przyszła wojna. – Pamiętam ją do dziś – mówi krótko.
W 1942 roku, jako 17-latka, została skierowana na roboty przymusowe do III Rzeszy. Pracowała jednak na terenie dzisiejszej Polski, w Chociemyśli, w gminie Kotla. – Wszystko robiłam. Krowy, świnie, sprzątanie. Niemiecka gospodyni mówiła, że najlepiej sprawuję się w polu – wspomina. Ciężka praca nie złamała jej. Przeciwnie, zahartowała na całe życie.
Po wojnie wróciła do rodziców. – Mówiono nam, żeby wracać na zachód i zajmować poniemieckie domy. I tak się stało – opowiada. Początki w Zabielu były bardzo trudne.
– Nie mieliśmy nic do jedzenia. Zbieraliśmy rzepak z pól, otrzepywaliśmy go na płachty i wieźliśmy na olej. A potem powoli dorobiliśmy się wszystkiego. Było bydło, były konie, źrebaki – wspomina.
Dziś pani Janina jest mamą 5 dzieci, babcią 13 wnuków, prababcią 18 prawnuków i praprababcią jednej, półtorarocznej prawnuczki. Rodzina to jej największa duma. – Sekretem mamy na długowieczność jest chyba jej silny charakter. Wszystko właściwie je – mówi z uśmiechem synowa, Henryka Skwarczek.
Choć ma sto lat, nie uznaje bezczynności. Sama pielęgnuje ogródek i wyrywa chwasty, nawet te między kostką na podwórku. – Mama nie lubi zimy. Czeka na wiosnę, żeby znów pracować przy domu – dodaje córka, Maria Miłek. Ma dobrą opiekę, ale żartuje, że to ona nadal opiekuje się dziećmi. Często stoi w oknie i wypatruje końca zimy.
Na pytanie o marzenia odpowiada bez wahania: – Życzę sobie, aby Królowa Polski, Matka Boska Częstochowska, dała mi dożyć nawet 120 lat. Nie wiem, czy mi się uda, zobaczymy.
W Zabielu nikt w to nie wątpi. A my do tych życzeń dokładamy swoje.
Rozgrzane serca w Rzeczycy
Brawo czekamy na koncert w Grębocicach
Brawo
21:46, 2026-01-06
W szpitalu znów urodziło się mniej dzieci
Donald mówił że będą rodzic na SOR
Jan
19:39, 2026-01-06
Kto szefem KO w powiecie?
Proponuję burmistrza z Porsche co wie jak co zrobić żeby było dobrze .
Ja
18:13, 2026-01-06
W szpitalu znów urodziło się mniej dzieci
Zlikwidować oddział.
Mieszkanka
18:04, 2026-01-06
7 0
Piękny reportaż wszystkiego najlepszego dla pani Janiny!
7 0
Szacun dla tej Pani i jeszcze zęby ma swoje :-) Życzę120 lat !
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz