Sroczyńscy z Głogowa pojechali na kolejną wyprawę podróżniczą. Tym razem do Nepalu.
Wyruszyli na początku lutego. Rozpoczęli podróż od zwiedzania Pokhary, popularnej miejscowości obleganej przez turystów, drugiego co do wielkości miasta w Nepalu.
Dziś krótką chwilę spędziliśmy w świątyni buddyjskiej, miejscu odwiedzanym przez ludzi różnych wyznań. Pięknie się złożyło, że właśnie tu jesteśmy w koszulkach naszego hospicjum. Każda religia odnosi się do narodzin, życia i śmierci. Nasze Hospicjum jest właśnie tym miejscem, w którym możemy godnie bez bólu przeżyć nasze ostatnie chwile, pożegnać się z najbliższymi i spokojnie odejść. Pamiętajmy, że przy okazji zeznania podatkowego możemy przekazać 1,5% dla Fundacja Hospicjum Głogowskie KRS 0000673128
- zaapelowali Sroczyńscy. Byli także w górach, pod Annapurną. W bazie dla alpinistów. Podróż była trudna.
W Nepalu wszystkie drogi są w naprawie. Remont ciągnie się latami i zanim się skończy to już trzeba zaczynać go od początku. 200 km. jechaliśmy 5 godz.
- relacjonują. Odwiedzili nepalską szkołę, Park Narodowy Chitwan, a potem pojechali do stolicy – Katmandu. Brali tam m.in. udział w ceremonii pochówku.
Grażyna i Stefan Sroczyńscy to podróżnicy z Głogowa. On emerytowany górnik, ona z wykształcenia prawniczka, a z zawodu dziennikarka. Co roku jeżdżą na co najmniej dwie takie duże wyprawy, w trakcie których zwiedzają po kilka krajów. Przywożą bogate fotograficzne relacje. Mają stałą wystawę fotograficzną na dworcu PKP w Głogowie. Prowadzą także grupę – projekt Fotostopem przez świat, w którym integrują głogowskie środowisko podróżników, organizują spotkania dyskusyjne, pokazy, prezentacje, i odwiedzają szkoły.
W ilu krajach byli? Nie liczyli. Ale mówią, że muszą się spieszyć, bo im ubywa sił.
– Lata lecą – śmieją się, że do takich podróży to trzeba kondycji. – Codziennie w innym miejscu, podróżujemy często komunikacją lokalną, to znaczy wszystkim co jeździ. Żywimy się w ulicznych barach, a na plecach mamy ciężkie plecaki
– opowiadają o swoich przygodach.
Warto tak żyć – cieszą się z tego, ile widzieli, przeżyli, ale nie zamierzają wszystkiego zostawić dla siebie. Bo dzielę się wspomnieniami z podroży. Spotkania, prelekcje, wystawy. W szkołach, w bibliotekach, klubach seniora i w kawiarniach. Sroczyńscy występują dziś wszędzie.
Okazało się, że mamy ciekawe przeżycia i potrafimy o tym mówić. Doszliśmy do wniosku, że skoro świat nas tak przyjmuje, że tyle możemy zobaczyć, to jesteśmy mu coś winni
– mówi nam Grażyna Sroczyńska. Na szczęście już wracają i wszystko opowiedzą.
Skarga na dyrektora PUP w Głogowie
Nigdy nie było pracy a człowiek musiał do tego urzędu dojechać.nie interesowało tego pana nic ich tych pań zero empatii wobec kasę brali
Student
20:02, 2026-02-25
Skarga na dyrektora PUP w Głogowie
Byłem nie miła obsługa Wrzeszcza tylko Źle człowiek jest traktowany zero podejścia a skat pracownik ma mieć pieniądze żeby dojechać. Jak chciał wziąć pożyczkę to się nie należy i kręcili dziś pracuje za granicą i olałem ich
Cudzoziemiec
19:58, 2026-02-25
Skarga na dyrektora PUP w Głogowie
Niewłaściwa osoba na niewłaściwym miejscu człowiek czeka kataliza praca ktura sobie pod stołem załatwiają a ty nic nie dostaniesz typ stażu albo dostaniesz taki żebyś robił za *%#)!& lubbyl sługusem iti niech ten pan sprawdzi pracodawców
Życzliwy
19:56, 2026-02-25
Głogowianin wyceniony na ponad miliard złotych!
To komu się sprzedał że tak jest ceniony? albo inaczej gdzie można go kupić?
Ktoś
19:03, 2026-02-25
0 0
To, że obserwuje się ceremonię pochówku nie oznacza, że bierze się w niej udział. Ludzie stoją nad brzegiem rzeki i patrzą na to, co się odbywa. Tak, jakby oglądali przedstawienie w teatrze. Dla mnie
0 0
Cd :) było to bardzo osobliwe doświadczenie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz