Zima zmienia tempo pracy lotnisk: wymagane są cykliczne przejazdy pługów i polewaczek, a samoloty przed startem przechodzą procedury odladzania, które zabezpieczają powierzchnie aerodynamiczne przed śniegiem i lodem. Każda z tych czynności wprowadza dodatkowe okna czasowe, dlatego rozkłady stają się bardziej wrażliwe na drobne poślizgi. Potencjalne opóźnienia wynikają nie tylko z intensywnych opadów, lecz także z chwilowych spadków widzialności, ograniczeń operacyjnych na drogach kołowania czy rotacji maszyn wracających z oblodzonych lotnisk. W praktyce pasażer musi zakładać, że pomiędzy planowaną godziną startu a rzeczywistą może pojawić się różnica, która przełoży się na późniejsze dotarcie do samochodu po przylocie.