Dzieje sięGłogów

Bezdomny koczuje pod ruinami kościoła. “Został mi tylko alkohol”1 min na czytanie

1

Od kilku dni pod ruinami kościoła św. Mikołaja koczuje bezdomny. Przyniósł tam ze sobą starą pościel, trochę prywatnych rzeczy. I nie zamierza prędko się stamtąd wynosić. Uważa, że nikt nie może mu zakazać tam przebywać. – Nikomu nie robię krzywdy – mówi nam.

I opowiada historię swojego życia, że jakiś czas temu stracił dach nad głową. – Żona mnie wyrzuciła na bruk – streszcza w kilku słowach. Co się stało? – A przez to… – wskazuje na butelkę z denaturatem. – Piłem, dużo piłem, więc może faktycznie mi się należało – przyznaje się do błędu otwierając wino.

Ludzie przechodzą i pytają czy potrzebuje pomocy. Za każdym razem odmawia. – Jak padał deszcz spałem na klatce schodowej. W tej kamienicy, tutaj obok. Teraz ładna pogoda, więc będę spał pod chmurką – zapowiada.

Nie był w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Głogowie, bo uważa, że z tych pieniędzy powinny korzystać przede wszystkim ubogie dzieci i seniorzy. On ma 40 lat. Próbuje zarabiać na swoje utrzymanie. – Nie mam pracy, ale zbieram puszki i złom. Na razie wystarcza na to, aby kupić coś do jedzenia. Kiedy nie mam, to idę prosić pod sklep – przyznaje.

Słyszał o przytulisku dla bezdomnych mężczyzn w Żukowicach, ale mu tam nie po drodze. – Pić nie można. A nie przestanę, bo to jedyne co mi zostało – twierdzi. Głogowianie, którzy mieszkają w okolicy, zainteresowali się sprawą. Wzywali policję. – Trzeba coś z nim zrobić. Pijak? Nie ważne, ale też człowiek – interweniują, by nagłośnić sprawę. Może ktoś zwróci na niego uwagę.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się