Interwencją policji i pogotowia zakończyła się dziś (20.03.) lekcja pływania na basenie Chrobrego Głogów jednej z pierwszych klas ze Szkoły Podstawowej nr 7 W Głogowie. Jak się dowiedzieliśmy, policjanci zostali wezwani na interwencję w związku z agresywnym zachowaniem jednego z uczniów. 7-latka.
– Mieliśmy nieprzyjemny incydent. Jeden z uczniów szkoły, która miała lekcje na basenie, zachował się agresywnie w stosunku do dwóch naszych ratowniczek. Zostały przez niego podrapane. Wezwaliśmy policję – przyznaje prezes spółki Chrobry Piotr Miselis. Na basen wezwani zostali także rodzice 7-latka i pogotowie, które miało zbadać chłopca, ale jego ojciec nie wyraził na to zgody, jednocześnie strofując nauczycielkę, że nie nadaje się do pracy w szkole.
– Sprawa jest nieprzyjemna. Wyjaśniamy co się tam stało – mówi Marek Cymbaluk, dyrektor SP7 i nie ukrawa, że sprawa ma związek uczniem, z którym szkoła ma problemy od kilku miesięcy.
Incydent na basenie nie pozostanie bez echa. – Sprawa trafi albo do prokuratury, albo do sądu z powództwa cywilnego – powiedział nam Piotr Miselis, a wszystko z powodu tego, że jak poinformowała rzecznika głogowskiej policji - st. sierż. Natalia Szymańska, chłopiec nie chciał wyjść z basenu.
W sprawie zachowania 7-latka już w styczniu interweniowali rodzice innych uczniów, bo z powodu tego jednego kolegi ich dzieci boją się przychodzić do szkoły. – Nasze dzieci czują się zagrożone. Boją się, nie mogą spać i nie chcą chodzić do szkoły, płaczą, histeryzują. O normalnej nauce nie ma mowy – twierdzili po innym incydencie rodzice kolegów 7-latka, którzy o całej sytuacji zawiadomili już urząd miasta, kuratorium, policję i sąd. Dlaczego?
Jak podkreślali rodzice pierwszaków z „siódemki”, to są małe dzieci, a w szkole zdarzają się mrożące krew w żyłach sytuacje. Kiedyś 7-latek wszedł do klasy i zaczął wszystko niszczyć. – Wpadł w furię i powyrywał blaty ławek – opowiadała wówczas jedna z mam, a druga wtórowała jej, że to nie pierwszy raz. Rodzice mówili, że chłopiec zachowuje się jakby wszystko mu było wolno i jakby nad sobą nie panował. Straszy, krzyczy, niszczy przedmioty, a niektóre dzieci uderzył. Twierdzili, że wszyscy się go boją, także nauczyciele. – Pluje, bije i wyzywa nauczycieli – opowiadali. Krzyczał m. in., że do szkoły weźmie nóż lub nożyczki i zabije nimi koleżankę z klasy. Jej matka zgłosiła to na policję.
– Gdy wpada w furię, od razu na pomoc przybiegają dwie nauczycielki wspomagające. Kiedyś pani go przytrzymywała, ale zabronili tego jego rodzice. Zauważyliśmy, że gdy szaleje, to nauczyciele go nagrywają – podkreślali w styczniu rodzice innych uczniów. – Czekamy na jakąś reakcję, gdyż naszym zdaniem może dojść do tragedii. Zagrożone jest zdrowie i życie naszych dzieci, wobec czego ktoś powinien zareagować. Właściwie otrzymaliśmy odpowiedź tylko z kuratorium, które napisało, że szkoła robi co może, ale... Nic więcej nie może. Policjanci mówią, żeby już do nich nie przychodzić, gdyż zrobili wszystko co mogli – żaliła się jedna z mam, której córka w pewnym momencie odmówiła chodzenia do szkoły. Dyrektor Marek Cymbaluk powiedział wówczas tylko tyle, że pracuje w szkole ponad 30 lat, ale pierwszy raz spotkał się z tak trudną sytuacją, której najwyraźniej nie przewidziały przepisy.
Głogów stanie w korkach!
Weekend się zbliża trzeba zacząć remont
Gosc
16:31, 2026-05-12
Koniec sporu w PeBeKa. Jest porozumienie
Pamiętajmy że rozbieżność przy stawkach zaszeregowań między PeBeKa a ZG urosła o 0,8% znowu zamiast utrzymywać stabilny poziom przy takim samym trybie pracy i warunkach (chodź w większości gorszych) więc nie wiem czy to do końca dobrze....
Górnik
15:57, 2026-05-12
W akcji także funkcjonariusze z Głogowa
Ćwiczą na wypadek jak dojdzie do braku paliw w kraju
Donald Was kocha
14:13, 2026-05-12
Teraz mamy wyjątkowe miejsce w Głogowie
no i git
punk
14:10, 2026-05-12
5 7
on jest z nojej szkoły...
27 1
Dopiero jak na prawdę coś się stanie i sprawa będzie na całą Polskę będzie rozgłośniona to odpowiednie służby zareagują
5 0
Dokładnie
12 1
Proszę spytać,jak świetnie poradził sobie z takimi uczniami dyrektor SP 12,Rączka.Wzorcowo.I można sobie poradzić,a tu dyrektor jest bezradny.
0 0
Dyrektor Rączka też miał juz dość, dlatego nie jest juz dyrektorem bonile mozna miec podobnych sytuacji
20 29
Może jako rodzice powinniśmy zrobić pozew zbiorowy przeciwko dyrekcji szkoły ,która swoją indolencją może doprowadzić do tragedii. Skoro jedno dziecko z psychopatyczną osobowością terroryzuje całą szkołę i nikt nie jest w stanie absolutnie nic z tym zrobić, a nie może bo to się ciągnie od miesięcy, to chyba trzeba postarać się o takiego dyrektora, który sobie z tym wyzwaniem poradzi...
20 1
Dyrektor nie ma możliwości prawnych, by coś zrobić. A musi stac na straży prawa. Nie może ani odizolować ucznia, ani go wyrzucic ze szkoły. Rodzica za to mogą każdą sytuację zgłaszać na policję i wytoczyć proces. Jedynie sąd może nakazać zrobienie badań i umieszczenie w odpowiednim ośrodku, nawet bez zgody rodziców. Dopóki w tym kraju prawo pozwala, by to rodzic decydował czy do szkoły masowej, czy specjalnej ma uszęszczac dziecko, takich sytuacji będzie tylko przybywać.
22 23
Temat jest prosty do załatwienia. Dyrektor załatwi tą sprawę w kilka minut, ale najpierw musi mu wjechać do gabinetu kamera TVN lub Polsatu. Szybko ruszy dupsko i wyśle małego terrorystę do placówki, gdzie jego miejsce.
16 0
Tylko, że Dyrektor nie ma takiej władzy ?
22 12
To jest straszna sytuacja, jak Szkola może dopuścić do takich sytuacji. Tu jest zagrożone życie dzieci. Przerażająca jest postawa rodziców tego chłopca - jak mogą niereagowanie a wręcz bronić
38 4
To się nie mieści w głowie ! Z tego co czytam można wywnioskować,że rodzice podobni do synka skoro go bronią. Zamknąć małego w specjalnym ośrodku a rodziców w osobnym aż zrozumieją co się dzieje. Do czego to jest podobne, żeby 7 letnie dziecko terroryzowało dorosłych ?? Kiedyś dostałby wp....od nauczyciela i siadł by na dooopie ale teraz nauczyciel nic nie może :(
3 23
No niestety. Trzeba uczyć dzieci asertywności. Takich sytuacji system nie przewidział. Jeżeli rodzic zrobi coś nie tak to dzieci wzywają policję. Mają swoje prawa. I fakt wszystko im wolno. Kiedyś też były takie sytuacje ale nie było mowy żeby dziecko przyszlo i powiedziało że odnawia pójścia do szkoły. Nikt się nie zastanowi, że może dziecko ma niezsiagnozowaną chorobę. Z drugiej strony co to za niedojda życiową? Bo chłopak powiedział że zabije ja kwiatkiem to ona szantażuje rodziców emocjonalnie że nie pójdzie do szkoły? Tym bardziej będą tak mówić.
4 0
Czegoś tak *%#)!& w życiu nie czytałam.
24 1
Ewidentnie widać że dziecko ma problem ze zrozumieniem własnych emocji których zapewne nie rozumie i wyładowuje je w ten a nie inny sposób. Na miejscu rodziców poszłabym z nim do psychologa , psychiatry aby porozmawiać i dowiedzieć się dlaczego ma w sobie tyle agresji a jeżeli rodzice dziecka mają kompletnie to w dupie i nie i terweniują to najlepszym rozwiązaniem jest umieszczenia dziecka w placówce w której zostanie wychowany na człowieka a nie na zabójcę nie daj Boże. Takie jest moje zdanie. Bicie na chwilę obecną nie pomoże choć za naszych czasów działało lecz nie było takiej komputeryzacji co teraz. Rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa żeby uzyskać informacje zwrotne od dziecka co tak naprawdę mu siedzi na serduchu. To jest jeszcze dziecko i zapewne nie wie jak ma reagować na swoje własne emocje których powinni nauczyć go rodzice bo to w ich obowiązku. Samo się nie nauczy jak sobie radzić z emocjami. No sorry ale ma dopiero 7 lat a jest pozostawiony sam sobie. Wina rodziców m tylko i wyłącznie. Takie jest moje zdanie .
1 10
Dla niezorientowanych. "Zabije cię kwiatkiem" to jest pewnie odnośnik do artykułu o żołnierzu, który wrogom wręcza kwiatek. Dużo osób po tej publikacji tak mówilo że oni na nas z bronią a my na nich z kwiatkami. Dziecko pewnie to słyszało i powtarza nie rozumiejąc znaczenia. Bardziej martwi mnie dziecko, które z powodu takiej głupoty stawia rodziców przed faktem, że nie pójdzie do szkoły. Do pracy też nie będzie chodzić bo mu przełożony powie że coś złe robi?
37 1
Macie rację, pochylajcie się nad tym dzieckiem, wpisujcie mu więcej chorob, użalajajcie. Ktoś stworzył go takiego i ktoś go chroni. Za to nikt nie chroni pozostałych dzieci. Jemu przypiszą niepoczytalność a twojemu dziecku zdrowia i życia nie przywroca. Nauczyciele tez nie dostają dodatków za użeranie się, ani rodzice nie ponoszą kosztów dewastacji. Czy o to chodzi? Ja na miejscu rodzicow zabrałabym dziecko i szukala pomocy gdzies indziej. Ale wiedza co mają i sie pozbywają pod pretekstem obowiązku szkolnego. Jeśli dziecko potrzebuje leczenie to niech mu dadza je i skupia się tylko na tym. Inne dzieci maja prawo do spokojnej nauki! Te 30 dzieci tez ma swoje prawa! I nauczyciele również. Do agresywnych dzieci w gestii rodzicow jest znalezienie sposobu na ich rozminowanie i uspołecznienie. A nie radość ze kazdy rozkłada ręce bo nie ma przepisów a dziecko sieje terror. Mam dziecko w 1 klasie i kontakt z rodzicami. Co niektórzy śmieją się w twarz! Za występki dzieci. U nie wiem na co liczą! Ze kim stanie się jego dziecko?
8 1
Podejrzewam że dziecko niezdiagnozowane..mieliśmy podobny przypadek u Nas dziecko było jednak zdiagnozowane i to rzekomo zwiazywalo ręce Dyrekcji szkoły, młody terroryzował inne dzieci a my jako rodzice pozostałych nie mogliśmy nic zrobić, bezpieczeństwo pozostałych dzieci było bez znaczenia. Ostatecznie przenieśliśmy syna do innej szkoły. Obecnie w szkołach jest to nagminne, prawo stoi po stronie osób z orzeczeniem nawet w sytuacjach takich jak powyżej.
2 0
W 13tez jest taka uczennica w4klasie
14 6
uważam, że to wina rodziców bo źle wychowali dziecko. w tym przypadku proponuję taki coś takiego co ma 90 cm długości i 4 cm szerokości i wykonane jest ze skóry. ale pierwsze to rodziców dziecka należy tym potraktować a później dziecko. to nie wina dyrektora szkoły, dzieciak jest rozpuszczony tylko rodziców, to im należy się porządne lanie. pozdrawiam
12 3
? uważam, że to wina rodziców bo źle wychowali dziecko. w tym przypadku proponuję taki coś takiego co ma 90 cm długości i 4 cm szerokości i wykonane jest ze skóry. ale pierwsze to rodziców dziecka należy tym potraktować a później dziecko. to nie wina dyrektora szkoły, dzieciak jest rozpuszczony tylko rodziców, to im należy się porządne lanie. pozdrawiam
3 0
100 % popieram
17 1
Niech się przeniesie do szkoły w chmurze i rodzice niech pilnują edukacji!!
4 6
Może to jest uczeń czasów które nadchodzą. Tylko taki poradzi sobie w świecie fanatyzmu i barbarzyństwa, który nieuchronnie nadchodzi.
10 0
Pytanie do której placówki go odesłać? Inny dyrektor weźmie sobie problem na głowę? Tak naprawdę dyrektor może wezwać do agresywego ucznia policję, pogotowie i nic więcej. A oni też nic nie mogą jeśli rodzic się na nic nie godzi.
18 0
Wina rodzicow chlopiec ma wzorce z domu.A teraz rodzice zwalają winę na nauczyciela.Nauczyciel jest od tego zeby wspomagać wychowanie a to rodzic ponosi odpowiedzialność za wychowanie dziecka.
7 1
Dyrekcja go nie ruszy bo dziadek na stanowisku...
5 0
a dziadek kim jest ? na jakim stanowisku ? i pewnie z PiS ?
4 0
Dziecko agresywne i niebezpieczne, a dziadek wójt Jerzmanowa i sprawę zamiata pod dywan.
16 0
Wina rodziców !!!!!! Tego chłopca
Patologia . Trzeba zacząć od zbadania rodziców czy są poczytalni!
Masakra
10 0
Dziecka nie ogarniają a na chacie jeszcze amstaffa mają, granice się powinno stawiać a młody rządzi nimi...
3 0
Chyba jesteś mama tego chłopca bo ten komentarz jest po prostu nie na miejscu.
0 13
Ile w was jadu....może niech ministerstwo otworzy oddziału 10 osobowe dzieci z zaburzeniami nie funkcjonują w tak licznych klasach a też mają prawo do edukacji i życia w społeczeństwie....
7 0
Wszyscy się skupiają na dziecku, a nie na przyczynach. A może tatuś w domu też tak sobie radzi z emocjami i wyrywa blaty w kuchni? ?
0 0
Niestety nie wszystko jest takie proste jak się wydaje... wiele lat temu mieliśmy w pierwszej klasie takiego 6-latka... siedząc w kole obok nauczyciela (dla bezpieczeństwa) potrafił w takim tempie rzucić się na inne dziecko bez powodu, że nauczyciel nawet nie zdążył mrugnąć. Kiedyś zamknął całą klasę w sali na zasuwkę, a gdy ktoś się zbliżał, to brał krzesło i rzucał. Rodzice niestety nie byli współpracujący, a dzieciak zagrażał sobie i dzieciom. Rodzice chłopca całą winę zdzucali na szkołę. W efekcie został powiadomiony sąd rodzinny, bo rodzice chłopca nie chcieli przebadać. Ale zanim opieka ruszyła, oni zabrali chłopca do kolejej szkoły państwowej, potem do prywatnej, aż skończył na najczanku domkwym. W efekcie okazało się, że dziecko jest, tak jak szkoła przypuszczała, zaburzone psychicznie... a w tym wszystkim była jeszcze jego starsza o kilka lat siostra. Gdy mały pojawił się w szkole stało się jasne, dlaczego dziewczynka jest smutna i bojaźliwa...
4 0
Sam dyrektor nie da rady biorąc pod uwagę reakcje „tatusia”! Rodzice też nie wyrażą zgody na przeniesienie do odpowiedniej placówki. Rodzice innych dzieci powinni wnieść sprawę z powództwa cywilnego do sądu rodzinnego .
0 0
Heh z mojej też;)
0 0
No tak temu winne są media ,pseudo psycholodzy i pedagodzy ,którzy hołdują beztresowemu wychowaniu dzieci ,bo przecież dziecku nie wolno dać klapsa.
Gdzie byli ci pedagodzy i psycholodzy gdy to dziecko terroryzowalo dzieci z klasy ?
Proponuję dziecko umieścić w odpowiedniej placówce a kosztami obciążyć rodziców
0 0
Za co w tej szkole pieniądze PSYCHOLOG i PEDAGOG ?????
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz