Mieszkańcy toną we własnych ogrodach. Ulica Kaszmirowa w Ruszowicach zamieniła się w bagno.
Zamarznięta trawa jak lodowisko, stojąca woda przez cały rok, przechylające się drzewa i strach. Ludzie alarmują: ich posesje od miesięcy są zalewane. Winę widzą w pracach prowadzonych na terenie dawnej rozlewni wód. – Zróbcie coś z tym! – proszę o pomoc.
Anna Urbańska-Pichowicz, która tu mieszka, pokazuje ogród, który jeszcze niedawno był zielony i zadbany. Dziś nie da się tu normalnie wejść.
Gdy był mróz, była ślizgawica na trawie. Cała woda zamarznięta. Latem i zimą jest to samo – woda stoi
– mówi nam, że problem zaczął się jakieś kilkanaście miesięcy temu, gdy po drugiej stronie ogrodzenia ruszyły prace na terenie dawnej rozlewni. To prywatna działka.
Kruszyli beton, robili remont. Od tego momentu poziom wód tak się podniósł, że zaczęło mnie zalewać
– relacjonuje.
Woda podchodzi pod kostkę brukową, pod sam dom. Drzewa przechylają się, a ogromna sosna coraz bardziej zagraża domowi. – Żadna firma nie chce jej ściąć, bo sprzęt by tu ugrzązł. Wszystko się zapada – denerwuje się.
Jerzy Kubiak ma 70 lat, mieszka przy Kaszmirowej od początku istnienia ulicy. – Budowę zaczęliśmy w 1999 roku. Przez lata nie było takich problemów – podkreśla. Pierwsze poważne zalania pojawiły się latem ubiegłego roku, dokładnie w czasie robót prowadzonych na sąsiedniej działce.
Mam zdjęcia: w kwietniu, gdy zaczęli kruszyć beton, było sucho. Potem nagle zaczęła wybijać woda
– opowiada.
Mieszkańcy podejrzewają, że w trakcie tych prac uszkodzona została instalacji podziemna.
Prawdopodobnie przerwano rurę. Woda cały czas leci, pod ciśnieniem, jakby z głębinowej studni. Ta glina pod ziemią działa jak gąbka – nie przepuści jej
– tłumaczy Kubiak.
Dziś zagrożonych jest co najmniej osiem domów po obu stronach ulicy. Bożena Juszczyk-Wojtysiak jeszcze nie ma wody w ogrodzie, ale patrzy na sąsiadów z niepokojem.
Ta woda jest od miesięcy i nikt nie reaguje. Jak będzie dalej płynąć, zaleje wszystkich
– obawia się. Mieszkańcy boją się także o nową, osiedlową ulicę. – Kostka jest piękna, ale jak woda zacznie podmywać grunt, to się zapadnie. Szkoda publicznych pieniędzy – dodaje.
Wójt gminy Głogów Bartłomiej Zimny zapewnia, że sprawa jest im znana. – Pierwsze zgłoszenia były w kwietniu ubiegłego roku. Teraz temat wrócił. Wiemy o nim w urzędzie i w Zakładzie Gospodarki Komunalnej – mówi.
Jak tłumaczy, właściciel sąsiedniej działki nie prowadził ostatnio robót, a przyczyną może być stary, niedrożny drenaż.
Gdy pogoda pozwoli, zrobimy wizję w terenie. Trzeba to sprawdzić. Przypominam też, że ten teren od zawsze był podmokły, a po odwilży wody jest więcej
– dodaje wójt.
Ale mieszkańców to nie uspokaja. Piszą pisma do Wód Polskich. Interweniują, gdzie tylko mogą. – My nie chcemy deklaracji. My chcemy, żeby ktoś w końcu zatrzymał tę wodę – mówią zgodnie. Obawiając się tego, co dalej będzie. Bo kiedyś wodę tu obok rozlewano do butelek, teraz... ta zalewa ich posesje.
Ich ulica tonie od miesięcy! Mieszkańcy: Pomóżcie!
Dziadek mowi ze w latach 60 chodzil tam na ryby bo był staw po okolk 20 latach woda znikla a teraz wraca ,tam zawsze bylo bagniscie
Stary dziadek
14:43, 2026-02-19
Obniżki ceny ogrzewania w Głogowie nie odczujemy
ja teraz na ulicy Generała Roweckiego dostałem rachunek w wysokości 2500 zł za miesiąc
Banda Złodzieji
14:19, 2026-02-19
Zatrzymania mieszkańców gmin Gaworzyce i Grębocice
Bedzie ostro...
Nowy
13:30, 2026-02-19
Zatrzymania mieszkańców gmin Gaworzyce i Grębocice
O widać wiesz o czym piszesz stare garusy przeorały cie nie raz we wszyskie dziury
Adam
13:23, 2026-02-19
1 0
Dziadek mowi ze w latach 60 chodzil tam na ryby bo był staw po okolk 20 latach woda znikla a teraz wraca ,tam zawsze bylo bagniscie
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz