::addons{"type":"only-with-us","color":"white"}
Sandra Szocik to dzielna sprzedawczyni, która obroniła się przed bandytą. Nie dała mu się okraść, a na dodatek jej narzeczony rzucił się w pogoń i go złapał. Ale po tym co przeżyła, nic już nie jest takie same.
Sceny mrożące krew w żyłach rozegrały się w sklepie „Żabka” przy ul. Spadzistej w Głogowie – miejscu, które dotąd wydawało się spokojne i bezpieczne.
29–latek użył gazu pieprzowego, pryskając nim w twarz sprzedawczyni. Szarpał ją i przewrócił na podłogę. Próbował odebrać jej przesyłkę, lecz sprzedawczyni mu to uniemożliwiła
– relacjonuje prokurator rejonowy w Głogowie Marek Wójcik, dodając, że istnieje również podejrzenie, iż już wcześniej w tym samym sklepie ten sam człowiek dopuścił się kradzieży z włamaniem.
Miesiąc wcześniej w sklepie przy ul. Spadzistej doszło do pierwszego włamania, o które podejrzany jest ten sam 29–latek. Wszedł do sklepu, gdy nikogo nie było na sali sprzedaży. W drzwiach pozostawiono klucz, a sprzedawczyni pracowała na zapleczu. Wykorzystał okazję – zamknął drzwi od środka, kobietę uwięził na zapleczu i ruszył do kasy. Gotówki nie zdołał wyciągnąć, więc zabrał to, co było pod ręką: papierosy i alkohol o wartości blisko tysiąca złotych. Potem zniknął.
Po kilku tygodniach wrócił do tego samego sklepu – z jeszcze gorszymi zamiarami. Sandra Szocik (26 l.) przyznaje, że to był dla niej szok.
Nie spodziewałam się niczego złego po tym człowieku. On był naszym klientem
– opowiada. Często robił drobne zakupy, zawsze miał odliczoną gotówkę w monetach. Raz nawet zabrakło mu kilku złotych, więc… pożyczyła mu brakującą kwotę.
Oddał mi następnego dnia
– wspomina.
Dlatego nie poczuła zagrożenia, gdy 7 lutego wszedł do sklepu z chustką zasłaniającą pół twarzy i czapką na głowie.
Przyszedł odebrać paczkę. Podał kod, odszukałam ją i trzymałam w rękach. Zobaczyłam, że jest to paczka, za którą klient musi zapłacić ok. 3 tys. zł. Powiedział mi, że zapłaci kartą, a ja wyraziłam wątpliwość, że taka duża płatność może nie przejść przez terminal. Obiecał więc, że gdy tak się stanie, pójdzie po gotówkę
– relacjonuje. Wtedy wywiązała się rozmowa: chciał przed zapłatą sprawdzić zawartość przesyłki.
Nie chciałam się początkowo zgodzić, ale tak sobie pomyślałam, że sama bym tak zrobiła. Ale przez cały czas trzymałam tę paczkę w objęciach i pomyślałam też, że ten człowiek zawsze kupował takie drobiazgi i miał wyliczone drobne, a raz nawet mu zabrakło, więc mu pożyczyłam. A teraz taka przesyłka za 3 tysiące, taka droga rzecz
– opowiada pani Sandra.
Jak mówi, w tamtym momencie mężczyzna zaproponował, żeby w takim razie ona sprawdziła i… nagle ją zaatakował. Przechylił się przez ladę i próbował wyrwać paczkę. Trzymała ją instynktownie, z całej siły.
Wtedy obszedł ladę, doskoczył do mnie i krzyknął: dawaj to!
– wspomina. Szok był ogromny, ale nie straciła zimnej krwi. Odpowiedziała ostro: wyjdź stąd!
Wtedy wyciągnął gaz pieprzowy i próbował prysnąć jej w twarz.
Odwróciłam głowę, ochroniły mnie też okulary i wyjęłam swój gaz, który miałam w kieszeni. Od czasu tego ostatniego włamania trzymamy go przy sobie
– mówi. Psikała na oślep, jednak skutecznie. Mężczyzna złapał ją i znów próbował wyrwać paczkę.
Rozpętała się brutalna szarpanina. Rzucał nią o ladę i regały, w końcu powalił na podłogę.
Przez cały czas trzymałam z całych sił tę paczkę i pikałam w niego gazem
– relacjonuje. W pewnym momencie napastnik odpuścił i wybiegł ze sklepu. Pani Sandra natychmiast wcisnęła przycisk alarmowy, zadzwoniła na policję i do narzeczonego, który miał zaraz podjechać. Los sprawił, że przyjechał dokładnie w chwili, gdy złodziej wybiegał ze sklepu. Krzyk wystarczył. Ruszył w pościg. Przez kilkanaście minut gonili się między posesjami, przeskakując płoty. W końcu narzeczony dopadł go w pobliskim parku i przyprowadził pod sklep.
Zaczął mnie przepraszać, prosić żebym nie dzwoniła na policję, obiecywał, że będzie sprzątał wokół sklepu. Ale wtedy już przyjechała ochrona i policja
– mówi pani Sandra. Kilka dni później dowiedziała się, że mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące. Okazało się, że na koncie ma także inne przestępstwa – w tym napaść na kobietę na parkingu po wypłacie pieniędzy z bankomatu. Sąd Rejonowy w Głogowie zastosował areszt tymczasowy wobec 29–latka podejrzanego o dwukrotną napaść na sprzedawczynie w sklepie „Żabka” przy ul. Spadzistej, kradzież z włamaniem oraz próbę kradzieży z włamaniem. Ma także inne zarzuty.
Na razie przebywa za kratami, a pani Sandra może odetchnąć. 18 lutego zrezygnowała jednak z prowadzenia sklepu „Żabka”. Mówi, że zajmie się czymś innym. Po tym, co przeżyła, nic już nie jest takie samo.
Gigantyczny narkotykowy przemyt przerwany!
PILNE!!! Zesrał się w gacie: "Pociekło aż na sandały!"
Łukasz
13:08, 2026-03-03
Gigantyczny narkotykowy przemyt przerwany!
Pretenduje że nic nie widziałem
Kostro niemyt
12:22, 2026-03-03
Gigantyczny narkotykowy przemyt przerwany!
Nie zatrzymacie mnie tak łatwo głogowiarze!!!! Do następnych dragów dodam zmielone kamienie migdałkowe!!!! Żegnaj Armandol
Głogenberg
12:19, 2026-03-03
Przeżyła atak bandyty na sklep w Głogowie
Pani bardzo odważna, ale dla pracy nie warto ryzykować życia.
Obserwator
11:52, 2026-03-03
6 0
Z jednej strony odważna dziewczyna. Z drugiej - mogła trafić na mocniejszego zawodnika i koniec mógłby być zupełnie inny, o czym na pewno wie.
5 0
Pani bardzo odważna, ale dla pracy nie warto ryzykować życia.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz