Zamknij

Przeżyła atak bandyty na sklep w Głogowie. Jej narzeczony go złapał

Dorota Nyk Dorota Nyk 10:47, 03.03.2026 Aktualizacja: 10:56, 03.03.2026
2 Przeżyła atak bandyty na sklep w Głogowie. Jej narzeczony go złapał

::addons{"type":"only-with-us","color":"white"}

Sandra Szocik to dzielna sprzedawczyni, która obroniła się przed bandytą. Nie dała mu się okraść, a na dodatek jej narzeczony rzucił się w pogoń i go złapał. Ale po tym co przeżyła, nic już nie jest takie same.

Sceny mrożące krew w żyłach rozegrały się w sklepie „Żabka” przy ul. Spadzistej w Głogowie – miejscu, które dotąd wydawało się spokojne i bezpieczne.

29–latek użył gazu pieprzowego, pryskając nim w twarz sprzedawczyni. Szarpał ją i przewrócił na podłogę. Próbował odebrać jej przesyłkę, lecz sprzedawczyni mu to uniemożliwiła

– relacjonuje prokurator rejonowy w Głogowie Marek Wójcik, dodając, że istnieje również podejrzenie, iż już wcześniej w tym samym sklepie ten sam człowiek dopuścił się kradzieży z włamaniem.

Miesiąc wcześniej w sklepie przy ul. Spadzistej doszło do pierwszego włamania, o które podejrzany jest ten sam 29–latek. Wszedł do sklepu, gdy nikogo nie było na sali sprzedaży. W drzwiach pozostawiono klucz, a sprzedawczyni pracowała na zapleczu. Wykorzystał okazję – zamknął drzwi od środka, kobietę uwięził na zapleczu i ruszył do kasy. Gotówki nie zdołał wyciągnąć, więc zabrał to, co było pod ręką: papierosy i alkohol o wartości blisko tysiąca złotych. Potem zniknął.

Po kilku tygodniach wrócił do tego samego sklepu – z jeszcze gorszymi zamiarami. Sandra Szocik (26 l.) przyznaje, że to był dla niej szok.

Nie spodziewałam się niczego złego po tym człowieku. On był naszym klientem

– opowiada. Często robił drobne zakupy, zawsze miał odliczoną gotówkę w monetach. Raz nawet zabrakło mu kilku złotych, więc… pożyczyła mu brakującą kwotę.

Oddał mi następnego dnia

– wspomina.

Dołącz do nas na Facebooku!Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i fotorelacje. Jesteśmy tam, gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dlatego nie poczuła zagrożenia, gdy 7 lutego wszedł do sklepu z chustką zasłaniającą pół twarzy i czapką na głowie.

Przyszedł odebrać paczkę. Podał kod, odszukałam ją i trzymałam w rękach. Zobaczyłam, że jest to paczka, za którą klient musi zapłacić ok. 3 tys. zł. Powiedział mi, że zapłaci kartą, a ja wyraziłam wątpliwość, że taka duża płatność może nie przejść przez terminal. Obiecał więc, że gdy tak się stanie, pójdzie po gotówkę

– relacjonuje. Wtedy wywiązała się rozmowa: chciał przed zapłatą sprawdzić zawartość przesyłki.

Nie chciałam się początkowo zgodzić, ale tak sobie pomyślałam, że sama bym tak zrobiła. Ale przez cały czas trzymałam tę paczkę w objęciach i pomyślałam też, że ten człowiek zawsze kupował takie drobiazgi i miał wyliczone drobne, a raz nawet mu zabrakło, więc mu pożyczyłam. A teraz taka przesyłka za 3 tysiące, taka droga rzecz

– opowiada pani Sandra.

Jak mówi, w tamtym momencie mężczyzna zaproponował, żeby w takim razie ona sprawdziła i… nagle ją zaatakował. Przechylił się przez ladę i próbował wyrwać paczkę. Trzymała ją instynktownie, z całej siły.

Wtedy obszedł ladę, doskoczył do mnie i krzyknął: dawaj to!

– wspomina. Szok był ogromny, ale nie straciła zimnej krwi. Odpowiedziała ostro: wyjdź stąd!

Wtedy wyciągnął gaz pieprzowy i próbował prysnąć jej w twarz.

Odwróciłam głowę, ochroniły mnie też okulary i wyjęłam swój gaz, który miałam w kieszeni. Od czasu tego ostatniego włamania trzymamy go przy sobie

– mówi. Psikała na oślep, jednak skutecznie. Mężczyzna złapał ją i znów próbował wyrwać paczkę.

Rozpętała się brutalna szarpanina. Rzucał nią o ladę i regały, w końcu powalił na podłogę.

Przez cały czas trzymałam z całych sił tę paczkę i pikałam w niego gazem

– relacjonuje. W pewnym momencie napastnik odpuścił i wybiegł ze sklepu. Pani Sandra natychmiast wcisnęła przycisk alarmowy, zadzwoniła na policję i do narzeczonego, który miał zaraz podjechać. Los sprawił, że przyjechał dokładnie w chwili, gdy złodziej wybiegał ze sklepu. Krzyk wystarczył. Ruszył w pościg. Przez kilkanaście minut gonili się między posesjami, przeskakując płoty. W końcu narzeczony dopadł go w pobliskim parku i przyprowadził pod sklep.

Zaczął mnie przepraszać, prosić żebym nie dzwoniła na policję, obiecywał, że będzie sprzątał wokół sklepu. Ale wtedy już przyjechała ochrona i policja

– mówi pani Sandra. Kilka dni później dowiedziała się, że mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące. Okazało się, że na koncie ma także inne przestępstwa – w tym napaść na kobietę na parkingu po wypłacie pieniędzy z bankomatu. Sąd Rejonowy w Głogowie zastosował areszt tymczasowy wobec 29–latka podejrzanego o dwukrotną napaść na sprzedawczynie w sklepie „Żabka” przy ul. Spadzistej, kradzież z włamaniem oraz próbę kradzieży z włamaniem. Ma także inne zarzuty.

Na razie przebywa za kratami, a pani Sandra może odetchnąć. 18 lutego zrezygnowała jednak z prowadzenia sklepu „Żabka”. Mówi, że zajmie się czymś innym. Po tym, co przeżyła, nic już nie jest takie samo.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

Łukasz Łukasz

6 0

Z jednej strony odważna dziewczyna. Z drugiej - mogła trafić na mocniejszego zawodnika i koniec mógłby być zupełnie inny, o czym na pewno wie.

11:41, 03.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

ObserwatorObserwator

5 0

Pani bardzo odważna, ale dla pracy nie warto ryzykować życia.

11:52, 03.03.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%