Pieski wyglądają niegroźnie, ale to tylko pozory. Agresywne i głodne biegały po Białołęce w gminie Pęcław już od wielu miesięcy, niczym małe bestie. Mieszkańcy zgłaszali, nikt nic nie zrobił. W końcu zagryzły te daniele w Golowicach w gminie Jerzmanowa.
Dwa psy po zagryzieniu danieli były spokojne i grzeczne. Zmęczone i najedzone. Dały się złapać, wezwano pomoc i przetransportowano je do głogowskiego schroniska dla bezpańskich zwierząt. Tam przebywają do dziś. Ale można się było nimi zająć już wcześniej, tylko nikt nie reagował.
Wiemy, że w sierpniu zeszłego roku jeden z mieszkańców Białołęki w gminie Pęcław napisał w ich sprawie do dzielnicowego. Zawiadomił go, że wdarły się na jego posesję i rozszarpały i zabiły dwie świnki morskie. Wskazał także dokładnie, do kogo te psy należą, sam odnalazł właściciela i z nim rozmawiał.
Po dwóch dniach psy znów biegały samowolnie po osiedlu, a na grupach społecznościowych mieszkańców Białołęki pojawiają się kolejne zgłoszenia, że te same psy wchodzą na inne posesje i atakują koty oraz inne zwierzęta. Stanowią nie tylko zagrożenie dla zwierząt, ale też budzą strach wśród dzieci. Rodzice obawiają się o bezpieczeństwo swoich pociech
– pisał wtedy do dzielnicowego. Prosił o pomoc, interwencję. To był sierpień.
Wiedzieli o tej sytuacji wszyscy, także władze gminy i policja. Poszło wiele skarg, lecz przez tyle miesięcy nikt nic nie zrobił. Sołtys Białołęki Anna Bobrowska także wie, że psy wielokrotnie biegały po wsi bezpańsko, nawet straszyły dzieci koło szkoły, dlatego musiała zareagować.
Rozmawiałam z naszym mieszkańcem, to są psy jego siostry, która tu już nie mieszka. Zostawiła je na pastwę losu. Zawiadomiłam dzielnicowego. Wiem, że dzielnicowy do nich pojechał, twierdził, że rozmawiał – i z nią, i jej bratem. Jakieś dwa tygodnie temu dał im ultimatum, że mają coś zrobić z tymi psami, żeby nie zagrażały
– mówi sołtys Białołęki Anna Bobrowska. Twierdzi, że o psach wiedziała od kilku tygodni.
23 lutego wydarzyła się tragedia. Psy zagryzły sześć danieli na ogrodzonym wybiegu, na prywatnej posesji w Golowicach w gminie Jerzmanowa. To kilkanaście kilometrów od Białołęki. Jak się psy tam znalazły?
Kilka dni wcześniej ktoś z mieszkańców Obiszowa w gminie Grębocice widział te psy w okolicy, był z nimi jakiś mężczyzna. Potem biegały samopas.
Wielu mieszkanców Obiszowa w gminie Grębocice je widziało. Opowiadają, że były przestraszone i głodne, biegały po całej okolicy.
Były także na moim podwórku. Zrobiłam im zdjęcia i wrzuciłam na grupę na FB, od razu zgłosiły się różne osoby. Napisała do mnie kobieta z Białołęki, że to są psy stamtąd. Że uciekały z obejścia, zagryzały kury i kaczki, robiły różne szkody. I żeby na nie uważać, bo są niebezpieczne. Zgłosiłam to na policję
- opowiada mieszkanka Obiszowa. Mówi, że już następnego dnia byli u niej policjanci, przyjęli zgłoszenie, ale to był weekend, więc nie udało się nic zrobić. Dopiero w poniedziałek (23.02.) skontaktował się z nią łapacz zwierząt z Przemkowa, ale.. powiedział, że nie może przyjechać.
Dotarliśmy do gospodarstwa w Białołęce, w którym psy mieszkały. Tam jest niesłychanie skomplikowana, trudna sytuacja. Trudne warunki materialne i bytowe, choroby.
To psy mojej córki. Już dawno się wyprowadziła i je nam zostawiła. Nie wiem gdzie mieszka, nie mam jej adresu. Chyba gdzieś w Głogowie
– tłumaczyła nam kobieta, którą tam zastaliśmy. Twierdziła, że córka psy miała od małego, wzięła je jako szczeniaki. Ostatnio były w takiej zagrodzie, nie wie jak to się stało, że trafiły aż do Obiszowa i Golowic.
One już kilka razy zagryzły zwierzęta. Córka dwa razy płaciła za nie kary
– przyznała kobieta. Wiedzieli o tej sytuacji wszyscy, także władze gminy i policja. Poszło wiele skarg, lecz przez tyle miesięcy nikt nic nie zrobił.
O tym jak psy zagryzły daniele pisaliśmy tutaj:
[ZT]181847[/ZT]
Tej tragedii pod Głogowem można było uniknąć
Przepisy prawa cywilnego nakładają na właściciela lub posiadacza psa obowiązek naprawienia szkód, które zwierzę wyrządzi osobom trzecim lub ich mieniu. Odpowiedzialność za psa jest w każdej sytuacji, gdy pies jest pod bezpośrednim nadzorem właściciela, jaki i wtedy, gdy uciekł lub zabłąkał się poza posesję. Posiadasz psa to i za niego odpowiadasz !
Bolek
14:15, 2026-03-04
Tej tragedii pod Głogowem można było uniknąć
Sprawa jest prosta ,niech każdy kto o tym wiedział i z racji urzędu mógł coś zrobić teraz zapłaci temu panu od zagryzionych zwierząt duże pieniądze ,może to czegoś nauczy ,same pisanie jeden do drugiego nie pomaga,dobrze że to nie ludzi zagryzły a mogły jak to dzicz
Proste
13:30, 2026-03-04
Głogowska „Lewica” świętuje
Czarna zaraza lepsza?
tokmek
13:04, 2026-03-04
[WIDEO] Owacje na korytarzu!
Gratulacje na nowym stanowisku! Pani Iwona uczyła moja klasę angielskiego w gimnazjum
Była uczennica
12:03, 2026-03-04
2 0
Sprawa jest prosta ,niech każdy kto o tym wiedział i z racji urzędu mógł coś zrobić teraz zapłaci temu panu od zagryzionych zwierząt duże pieniądze ,może to czegoś nauczy ,same pisanie jeden do drugiego nie pomaga,dobrze że to nie ludzi zagryzły a mogły jak to dzicz
0 0
Przepisy prawa cywilnego nakładają na właściciela lub posiadacza psa obowiązek naprawienia szkód, które zwierzę wyrządzi osobom trzecim lub ich mieniu. Odpowiedzialność za psa jest w każdej sytuacji, gdy pies jest pod bezpośrednim nadzorem właściciela, jaki i wtedy, gdy uciekł lub zabłąkał się poza posesję. Posiadasz psa to i za niego odpowiadasz !
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz