Dzieje się

Zamknij

Wisła w meczu z Chrobrym postawiła ostatni krok do Ekstraklasy

Mateusz Komperda Mateusz Komperda 22:49, 08.05.2026 Aktualizacja: 22:51, 08.05.2026
Skomentuj Wisła w meczu z Chrobrym postawiła ostatni krok do Ekstraklasy

Radość na murawie i na trybunach – Chrobry nie powstrzymał rozpędzonej Białej Gwiazdy.

Były ambicje, były chęci i była walka, ale na swoim stadionie to Wisła Kraków była wyraźnie lepsza. W piątek (8.05.) pokonała Chrobrego Głogów 2:0 i oficjalnie przypieczętowała wyczekiwany powrót do Ekstraklasy. Byliśmy tam, bo o tym piłkarskim święcie mówi dzisiaj cała Polska.

Te emocje wisiały w powietrzu

Było około godz. 13, kiedy dotarliśmy do Krakowa. Chwila odpoczynku, poszliśmy na rynek. I... spotkaliśmy tam kibiców Chrobrego Głogów. – Trzeba walczyć! – cieszyli się tym, że tu są i że jest Chrobry, bo przecież zagrać na stadionie Wisły, przy pełnych trybunach, to jest „coś”.

Szal Chrobrego w ręce, więc ktoś nas zaczepił. Życzliwy, uprzejmy. – Jaki dzisiaj wynik? – zapytał. – Remis – padło. Tak bez chwili zawahania. – Remis byłby zwycięski – i dla jednych, i dla drugich – dorzucił.

Remis w tym meczu dawał Wiśle pewny awans do Ekstraklasy. Ale oni chcieli wygrać, oni chcieli zgarnąć całą pulę. Po czterech latach oczekiwania. Bicia się na drugim poziomie rozgrywkowym – no i umówmy się, że dla klubu tej klasy, to zbyt niski poziom. Taki trochę niegodny.

Czuć było atmosferę piłkarskiego święta. Na rynku, nie przesadzając, na co drugim straganie trykoty Białej Gwiazdy.

Pojechaliśmy pod stadion, wchodzimy. Hol, prowadzący na murawę – na ścianach zdjęcia legend. Tych, które sięgały po największe sukcesy: po mistrzostwa, po puchary.

Trybuny się zapełniały. Wiadomo: już na kilka dni przed tym pojedynkiem, biletów zabrakło. Sprzedano ich 33 tysiące – właśnie tyle, dokładnie. – A gdyby stadion miał z 50 tysięcy miejsc, to też by się zapełnił! – przekonywał nas jeden z pracowników informacyjnych na Reymonta. Pokazywał, że prawą i lewą trybunę można jeszcze rozbudować, że są możliwości.

– Jeszcze z 20 tysięcy miejsc się by przydało – chwali, że Wisła ma drugą najlepszą frekwencję... nie w Betclic 1. Lidze, ale w Polsce.

Tu szykowano się na wielki mecz, na wielkie zwycięstwo, na wielką fetę.

A w naszych myślach przewijało to, by Chrobry się nie ugiął. By się nie przestraszył. By po prostu zrobił swoje. By zagrał tak, jakby to miał być jakiś finał – choć na finał sezonu czas jeszcze przyjdzie.

Kto wie, kiedy znów Wisła z Chrobrym się w lidze spotka. Kto wie, kiedy znów zagramy tu – w Krakowie. Niech się się dzieje, co ma dziać. Cieszyć się chwilą.

Ogień wawelskiego smoka

Dobra wiadomość na pewno był taka, że do składu – po urazie – wrócił jeden z filarów: Dawid Arndt. Bramkarz, który w tym sezonie może pochwalić się najlepszym bilansem w lidze. Ten, który nie raz, nie dwa ratował Pomarańczowo-Czarnych z opresji.

Około godz. 19.30 na stadionie pojawili się nasi piłkarze. W skupieniu wysiedli z klubowego autokaru, zbili piątki. Ach, było po nich widać, że jakby mogli, to od razu ruszyliby na murawę.

Najpierw rozgrzewka, pierwsze okrzyki kibiców. Za moment ta chwila – tam, piętro wyżej, już prawdziwa wrzawa. Jak w jaskini lwa, jak w jaskini... wawelskiego smoka. Ciarki przechodziły.

I się zaczęło. Od początku to wyglądało tak, jakby Wisła chciała nas zjeść. Ruszyła do ataków. Była szybka, była przebojowa, była groźna. Chrobry próbował odpowiedzieć, w polu karnym do strzału z przewrotki złożył się Piotr Janczukowicz. Ładnie to wszystko wyglądało, lecz do siatki nie wpadło.

Stadion oszalał w 19. minucie: celnie strzelił Julian Lelieveld i było 1:0. Trybuny krzyczały, wołały, skandowały – że Wisła już w Ekstraklasie, że już nic jej stać złego się nie może. Chrobry z czasem miał swoje okazje, lecz ich nie wykorzystał. Do przerwy wynik się nie zmienił.

Ledwo zaczęła się druga połowa, to Wisła znów zadała cios – bardzo bolesny. W 48. minucie na 2:0 dla Wisły podwyższył Marko Bozic.

Pomarańczowo-Czarni mieli dużo pracy w defensywie. Podopieczni Mariusza Jopa grali blisko, nie zostawiali nam miejsca na to, by swobodnie rozegrać jakąś akcję – by nawet wymienić między sobą dwa-trzy podania z pierwszej piłki. Trzeba było walczyć o każdy metr boiska.

Wiśle przed własną publicznością nic złego stać się nie mogło – Wisła była gotowa na święto, Wisła w Ekstraklasie. Wygrała 2:0.

Przed Chrobrym dwa ostatnie mecze rundy zasadniczej. Najpierw u siebie ze Zniczem Pruszków, potem na wyjeździe z Wieczystą Kraków. Trzeba bronić miejsca w strefie barażowej, na którą głogowianie ciężko pracują cały sezon. Trzeba spełniać swoje marzenia.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Otrzymała ponad 1,2 mln zł za 3 miesiące w KGHM

Nie wiem czy bym dał radę z tego wyżyć, może do 10..tego , później bym zaliczke wziol,jakoś by to bylo. Nie no żart,chłopaki na dole przestańcie pracować co wy ślepi jesteście????mogę wam to wprost powiedziec 100 % podwyżki to chyba malo.Otworzcie oczy ludzie ,jedziecie wnocy bez świateł przez las.prezydent zarabia 20 tys.a pani jakąś ladna 390 tys.co ona robi że tyle ma???

Budowlaniec

23:41, 2026-05-08

Auto dachowało na jerzmanówce

Osobiście widziałem to zdarzenie bo przejeżdżałem obok w przeciwnym kierunku. Dokładnie tak było. Wzdłuż drogi biegł pies który wybiegł nagle na pas drogi prosto pod koła ciężarówki. Kierowca TIRa gwałtownie zahamował, a Pani z passata chyba nie zauważyła, że jest nagłe hamowanie i już nie miała szans zdążyć się zatrzymać. Chyba jeszcze za tirem było inne auto, któremu udało się zahamować, (ale na 100 % nie dam głowy). Manewr próby hamowania, skrętu do rowu, uderzenie w skarpę i wywrotka na bok Passata była na tyle spektakularna, że nie zdążyłem wszystkiego zarejestrować. Mijaliśmy się i tylko migacze było widać jak wszystkim pulsują awaryjnie. To trwało dosłownie kilka sekund.

DG

23:33, 2026-05-08

Otrzymała ponad 1,2 mln zł za 3 miesiące w KGHM

To są te tłuste Pisowskie koty tak mowi banda ryżego

Zbych

23:30, 2026-05-08

Otrzymała ponad 1,2 mln zł za 3 miesiące w KGHM

Jak to możliwe, że w państwowych firmach zarabia się takie wielkie pieniądze. Wmawia się że to wynik pracy zarządu firm. Wyniki KGHM i innych spółek wzrosły w związku z sytuacją na świecie. To czysta kalkulacja a nie w wynik tzw pracy zarządu firmy. Panie Prezydencie, i panie premierze ustalcie maksymalną stawkę plac w firmach państwowych. Np 39999 miesięcznie. Jak ktoś założy firmę,która działa jako firma prywatna to mogą właściciele sami sobie ustalać dochód.

Andy

22:55, 2026-05-08

0%