Dzieje się

Zamknij

Wielki rodzinny festyn KGHM. Święto dla blisko tysiąca osób zorganizował Związek Zawodowy Pracowników Dołowych KGHM

Łukasz Kaźmierczak Łukasz Kaźmierczak 17:37, 30.05.2026 Aktualizacja: 18:01, 30.05.2026
1 Rodzinny festyn pracowników KGHM. W Radzyniu świętowało blisko tysiąc osób

To był dzień rodzin, dzieci, górników, ratowników. Czas dobrej zabawy. Dziś (30 maja), w Ośrodku Wypoczynkowym Wratislavia w Radzyniu odbył się Festyn Rodzinny zorganizowany przez Międzyzakładowy Związek Zawodowy Pracowników Dołowych KGHM. W wydarzeniu uczestniczyło blisko tysiąc pracowników KGHM i spółek z Grupy Kapitałowej KGHM wraz z rodzinami.

Od godziny 11.00 Ośrodek Wypoczynkowy Wratislavia w Radzyniu tętnił życiem. Nad wodą, przy scenie, na plaży i wśród atrakcji dla dzieci spotkały się całe rodziny pracowników Polskiej Miedzi. Był sport, pokazy, konkursy, rozmowy, wspólne świętowanie, a na koniec wielka loteria z nagrodami.

Festyn został przygotowany z okazji Dnia Matki i Dnia Dziecka, ale w praktyce był wielkim świętem całych rodzin KGHM. Dzieci korzystały z atrakcji, rodzice mieli okazję do odpoczynku i spotkań, a pracownicy KGHM mogli spędzić czas poza kopalnią, hutą, biurem czy zakładem — razem z najbliższymi.

Święto rodzin Polskiej Miedzi

Uroczyste otwarcie festynu odbyło się o godzinie 11.00. Od tego momentu program imprezy był wypełniony niemal bez przerwy. Na scenie, przed sceną i na plaży odbywały się kolejne pokazy, prezentacje i turnieje. Organizatorzy zadbali o to, by każdy znalazł coś dla siebie — najmłodsi, rodzice, seniorzy, miłośnicy sportu, służb ratowniczych i dobrej zabawy.

 

Nasz związek od momentu powstania, czyli od 2000 roku, organizuje wiele wydarzeń integracyjnych dla zrzeszonych pracowników i ich rodzin. Największą imprezą jest właśnie ten festyn rodzinny z okazji Dnia Matki i Dnia Dziecka, który odbywa się zwykle w ostatnią sobotę maja albo na początku czerwca

— mówił Piotr Trempała.

Jak dodawał, zainteresowanie wydarzeniem od lat jest bardzo duże, a Ośrodek Wypoczynkowy Wratislavia w Radzyniu sprawdził się jako idealne miejsce do takiego świętowania. — Ludzie bardzo sobie to miejsce chwalą, a zapisy zamykamy praktycznie w ciągu dwóch tygodni, bo mamy komplet chętnych — podkreślał przewodniczący. Trempała zwracał uwagę, że najważniejszy jest rodzinny i integracyjny charakter spotkania.

Bardzo nam zależy na tym, żeby integrowali się nie tylko pracownicy, ale też ich żony i dzieci. Chodzi o to, żeby rodziny się poznawały, żeby koledzy przedstawiali sobie swoje rodziny, a dzieci mogły spędzać czas razem. W dzisiejszym świecie nawet sąsiedzi często się nie odwiedzają i nie znają, dlatego taka integracja jest nam bardzo potrzebna

— mówił. Jak dodał, wielu uczestników przyjeżdża do Radzynia już dzień wcześniej, rezerwuje domki i pokoje, a wspólne świętowanie zaczyna się jeszcze przed oficjalnym otwarciem festynu.

 

W festynie uczestniczył także Marcin Danis, dyrektor naczelny Zakładów Górniczych Rudna, który podkreślał, że takie wydarzenia mają dla pracowników i ich rodzin bardzo ważny wymiar.

Z jednej strony to są spotkania, które dają płaszczyznę, żeby nasi pracownicy z rodzinami mogli się poznać, bo często widują się tylko przelotnie w pracy. Tutaj jest okazja, żeby przyjść z całą rodziną, z żoną, z dziećmi i pokazać, że są częścią większej wspólnoty

— mówił Marcin Danis. Jak dodawał, festyn był też okazją do wspólnego świętowania Dnia Dziecka i sprawienia najmłodszym radości. — W sposób zorganizowany, z przytupem, z fajnymi nagrodami, w fajnej scenerii można dzieciom dać chwilę uśmiechu i relaksu — podkreślał. Dyrektor ZG Rudna zaznaczał również, że pracownicy Polskiej Miedzi na co dzień bardzo dobrze wykonują swoją trudną pracę, ale ważne jest, by robili to z poczuciem wspólnoty. — Są częścią czegoś większego niż tylko jednostka. Tutaj jest okazja do tego, żeby się spotkać i cieszyć się sukcesem swojej firmy, bo jest z czego się cieszyć — mówił Marcin Danis.

To wydarzenie miało także bardzo wyraźny wymiar integracyjny. W jednym miejscu spotkali się pracownicy różnych oddziałów KGHM i spółek należących do Grupy Kapitałowej. Na co dzień wielu z nich pracuje w innych miejscach, na różnych zmianach i stanowiskach. W Radzyniu mogli spotkać się już nie tylko jako pracownicy, ale przede wszystkim jako rodziny.

 

Rodzinny charakter festynu najlepiej było widać wśród uczestników, którzy do Radzynia wracają już kolejny raz. Anna Wójcik, żona górnika, przyjechała na wydarzenie z rodziną po raz trzeci.

To bardzo fajna impreza. Można spotkać znajomych, z którymi na co dzień nie ma czasu się zobaczyć. Dzieci mają gdzie poszaleć, mogą brać udział w atrakcjach, wygrywać nagrody, a za chwilę idziemy jeszcze na rejs statkiem. Dzieją się tutaj naprawdę fajne rzeczy, więc warto przyjeżdżać

— mówiła Anna Wójcik.

Entuzjazmu nie ukrywał także jej syn Szymon. Jak wyliczał, na festynie można było spróbować wielu atrakcji przygotowanych specjalnie dla dzieci. — Można postrzelać z łuku, jest paintball, są rejsy statkiem i takie duże piłki, do których można wejść. To jest mega zabawa. Jest też plac zabaw i dużo innych rzeczy. Dla mnie to świetne, bo mogę tu spotkać kolegów z klasy i być z kimś na festynie — opowiadał Szymon Wójcik.

 

Judo, ratownicy, związkowe turnieje i zabawa w pianie

Jednym z pierwszych mocnych punktów programu był pokaz zawodników IGI JUDO Głogów. Młodzi judocy zaprezentowali swoje umiejętności przed publicznością, a pokaz przyciągnął szczególnie najmłodszych uczestników festynu. Dla wielu dzieci była to okazja, żeby zobaczyć sport walki z bliska — nie jako agresję, ale jako dyscyplinę, koncentrację, sprawność i szacunek do przeciwnika.

Nie chodziło  tylko o sportową prezentację dla dzieci i rodziców, ale także o pokazanie, że pasja, dyscyplina i praca pod ziemią mogą iść ze sobą w parze.

Judo i praca pod ziemią po pierwsze się nie gryzą, a po drugie pomagają

— mówił Dariusz Kwiatkowski z IGI JUDO Głogów, który sam trenuje tę dyscyplinę od 1978 roku. - Sport pomaga w wielu dziedzinach naszego życia, a szczególnie w pracy w kopalni. Praca w kopalni polega przede wszystkim na tym, że pracownik musi być zdrowy. A sport to zdrowie — podkreślał.

Jak dodawał, dobrym przykładem jest trener i prezes głogowskiego klubu Łukasz Kogut, który na co dzień pracuje w przodku, a po pracy znajduje jeszcze czas i siłę, by prowadzić zajęcia z dziećmi.

Mimo wszystko ma czas i chęć przede wszystkim po pracy zajmować się dziećmi i zarażać ich pasją

— mówił Kwiatkowski. Tłumaczył też, że judo jest właściwie dla każdego, a najlepiej zaczynać jak najwcześniej. - Umiejętności nie musimy mieć żadnych. My tych umiejętności właśnie uczymy. Źle jest przychodzić z jakimiś nawykami. Dlatego im wcześniej się przyjdzie, tym lepiej — wyjaśniał. W klubie ćwiczą już nawet trzylatki. — Bawimy ich wtedy judo. To nie są te pokazy, które tutaj robiliśmy. Jest to zabawa polegająca na uczeniu umiejętności upadania, ale przede wszystkim dyscyplina. Dyscyplina, która w życiu jest bardzo potrzebna — dodawał.

 

Kwiatkowski zwracał uwagę, że między judo a górniczą pracą istnieje więcej podobieństw, niż mogłoby się wydawać.

Dyscyplina, zdrowie, ale też hierarchia wartości. Kopalnię możemy porównać do wojska. Ona jest mocno zhierarchizowana i musi taka być

- mówił. Podobnie jest na macie. - W judo też uczymy się pewnej hierarchii. Zawodnicy siadają nie według wieku, ale według swojej umiejętności technicznej, czyli koloru pasa. Uczymy szacunku do starszych, uczymy szacunku do lepszych, ale też nie boimy się rywalizacji z tym starszym - tłumaczył. Według niego takie wartości bardzo przydają się także poza sportem. Dariusz Kwiatkowski przekonywał też, że takie pokazy na rodzinnych festynach mają sens, bo pokazują dzieciom i dorosłym, że człowiek nie żyje wyłącznie pracą. — Można realizować swoje pasje nie tylko na poziomie zawodniczym, ale później także na poziomie przekazywania tej wiedzy innym — mówił. — Człowiek przychodzi po pracy mocno zmęczony, ale siła polega na tym, że potrafimy się przełamać. Jeżeli czegoś nie chcemy, nie możemy, a jednak się przełamiemy, to znaczy, że jesteśmy silni. Nie tylko fizycznie, ale psychicznie też — dodawał. I właśnie pasję wskazywał jako coś, co wyróżnia ludzi. 

Pasja jest czymś, co wyróżnia człowieka. Ja szanuję każdą pasję. Nie każdą rozumiem, ale każdą szanuję i podziwiam

- mówił Dariusz Kwiatkowski.

 

Po pokazie judo przyszedł czas na prezentację KSRG, czyli ratowników górniczych. To zawsze jeden z tych momentów, które robią duże wrażenie, bo pokazują, jak wymagająca i odpowiedzialna jest praca ludzi dbających o bezpieczeństwo pod ziemią. Dla dzieci była to atrakcja, dla dorosłych — przypomnienie, że za codzienną pracą w górnictwie stoją nie tylko maszyny i technologia, ale także gotowość do pomocy w najtrudniejszych warunkach.

Marcin Burda, ratownik medyczny i górniczy z Zakładów Górniczych Rudna przypomniał: - Najważniejsza sprawa to zawsze pamiętać o swoim bezpieczeństwie. To jest priorytet. Jeśli ratownikowi coś się stanie, to nie będzie miał kto ratować — tłumaczył. Podkreślał, że gdy ktoś nie wie, co robić, powinien natychmiast zadzwonić pod numer 112.

Tam nas pokierują krok po kroku

— mówił.

Burda przypominał podstawowy schemat działania: najpierw sprawdzamy, czy miejsce jest bezpieczne, potem przytomność poszkodowanego, następnie oddech. - Jeśli przez 10 sekund osoba dorosła nie wykona dwóch, trzech oddechów, przechodzimy do resuscytacji — wyjaśniał. Klasyczny schemat to 30 uciśnięć klatki piersiowej i 2 wdechy, ale jeśli ktoś boi się wykonywać oddechy ratownicze, może robić same uciski. — Non stop uciskamy klatkę piersiową. Chodzi o to, żeby serce pompowało krew do mózgu. Natlenowana krew musi trafić do mózgu — mówił ratownik.

Najmocniej wybrzmiało jednak jego przesłanie do świadków zdarzenia. — Świadkowie zawsze są pierwsi na miejscu. Żadne służby nigdy nie będą tak szybko jak świadek — podkreślał. Dlatego nie wolno pozostać obojętnym i takie pokazy na festynach rodzinnych powinny nam to uświadomić.

Nie ma nic gorszego niż powiedzenie: bałem się udzielać pomocy. Jak można bać się udzielać pomocy komuś, kto nie żyje? My nie jesteśmy w stanie zrobić mu krzywdy. Wszystko, co zrobimy, może być tylko na plus dla tej osoby

— mówił Marcin Burda.

 

Na plaży rozegrano również Turniej Rodzinny o Puchar Przewodniczącego ZZPD KGHM w piłce nożnej plażowej. Była rywalizacja, doping i dużo emocji, ale przede wszystkim dobra zabawa. Później odbył się także Turniej Rodzinny o Puchar Przewodniczącego Zarządu Regionu SKGRM ZZPD — tym razem sprawdzający wiedzę o związkach zawodowych i KGHM. Jednym z najbardziej widowiskowych momentów była piana lecącą ze sceny. Dzieci natychmiast ruszyły do tańca, a plac przed sceną zamienił się w wielką, radosną strefę zabawy. To był dokładnie ten moment, w którym widać było, że festyn rzeczywiście jest rodzinny — bez zadęcia, bez oficjalnego dystansu, za to z ogromną energią najmłodszych.

 

Związek, który pamięta o rodzinach

Festyn w Radzyniu był nie tylko okazją do zabawy. Był też pokazem, że związek zawodowy może być obecny w życiu pracowników nie tylko wtedy, gdy chodzi o sprawy płacowe, warunki pracy czy bezpieczeństwo, ale również wtedy, gdy trzeba budować wspólnotę i więzi między ludźmi. O znaczeniu takich wydarzeń mówił także Jerzy Demski, przewodniczący Komisji Krajowej Związku Zawodowego Pracowników Dołowych w Polsce.

Jak podkreślał, rodzinne festyny są czymś więcej niż tylko dodatkiem do działalności związkowej. — Praca górnika, i w ogóle praca zawodowa, jest bardzo ważna, ale bez rodzin to słabo, to nawet by nie miało sensu — mówił Jerzy Demski.

Zwracał uwagę, że szczególnie przy okazji Dnia Dziecka i rodzinnego świętowania warto pamiętać, że najważniejsi są ludzie i ich najbliżsi.

Dzieci to jest nasza przyszłość, nasze pokolenie. Ja zawsze dzieciom życzę, żeby ich dzień trwał 360 dni w roku 

- mówił. Demski podkreślał, że w dużej organizacji, liczącej tysiące osób, nie wszyscy mają szansę znać się na co dzień, dlatego takie spotkania mają ogromny sens. - Fajnie, że ludzie się spotykają. Niektórzy się znają, niektórzy nie. Dzieci bardzo szybko się aklimatyzują, poznają się. Oby więcej takich imprez — dodawał.

Zwracał też uwagę, że za takim festynem stoi wielomiesięczna praca organizacyjna. — To się dzisiaj zakończy, ale następne przygotowania zaczną się za miesiąc. Przygotowanie takiego festynu trwa około roku. To nie są tylko sprawy finansowe, ale też organizacyjne — mówił.

Według niego kluczowe jest zaangażowanie ludzi, którzy potrafią takie wydarzenie wymyślić, pociągnąć i dopilnować.

Muszą być ludzie, którzy to zainicjują, muszą być ludzie, którzy to pociągną, przypilnują. Gdyby nie to zaangażowanie, taki festyn by nie powstał

— podkreślał. Jak dodawał, taka społeczność nie kończy się tylko na tych, którzy wykonują najbardziej górniczą pracę. — Wszyscy są ważni, na każdym jednym elemencie. Od tych na pierwszej linii, ale też bez pani w administracji, która wylicza wypłaty, też nic nie będzie. To jest jedna społeczność — podsumował Jerzy Demski.

Rodzinny charakter wydarzenia był widoczny na każdym kroku. Przy stołach rozmawiały całe rodziny, dzieci biegały między atrakcjami, a pracownicy KGHM spotykali się z kolegami, których często znają z pracy, ale rzadko mają okazję zobaczyć w takim otoczeniu — z żonami, mężami, dziećmi...

 

Górnicza wspólnota także po przejściu na emeryturę

Na festynie byli nie tylko czynni pracownicy KGHM. Pojawili się również ci, którzy swoją zawodową drogę w Polskiej Miedzi już zakończyli, ale nadal czują się częścią tej wielkiej górniczej rodziny. Tomasz Dziechciarz, który od lutego jest już na emeryturze, w KGHM przepracował ponad 20 lat jako górnik-operator, ale nadal pozostaje aktywnym działaczem związkowym.

Jestem w tym związku od samego przyjęcia się do pracy w KGHM. To jeden z najlepszych związków, jaki może być. Widać to po ludziach, którzy tutaj przychodzą, i po tym, że związek rozrasta się z roku na rok

— mówił Tomasz Dziechciarz.

Podkreślał, że MZZPD KGHM jako związek międzyzakładowy zrzesza już nie tylko pracowników KGHM, ale także spółek z Grupy Kapitałowej, m.in. ZWR, KGHM ZANAM czy CBJ. — Prężnie działamy i staramy się, żeby wszystko było dla naszych zrzeszonych — dodawał. Jak mówił, warto należeć do związku, bo sam przekonał się o tym w trudnych sytuacjach. — Było parę sytuacji, w których potrzebowałem pomocy i związek wyciągnął do mnie dłoń. Podejrzewam, że dla innych też jest bardzo potrzebny — podkreślał.

Takie spotkania pokazują, że praca w KGHM dla wielu osób nie jest tylko etapem zawodowym. To środowisko, relacje, wspomnienia, doświadczenia i poczucie przynależności, które zostaje także po odejściu na emeryturę.

 

Mażoretki ze Wschowy i jedenaście choreografii

Barwnym elementem festynu były występy mażoretek Finezja Wschowa, działających przy Stowarzyszeniu Kultury Ziemi Wschowskiej. Jak mówiła Edyta Maćkowiak, wiceprezes stowarzyszenia, zespół przyjechał do Radzynia na zaproszenie gospodarzy już kolejny rok z rzędu. — Mażoretki dzisiaj zatańczyły 11 choreografii. Były solówki, duety i mini formacje — mówiła. Podkreślała, że w zespole trenują dziewczynki w różnym wieku — od najmłodszych po juniorki i seniorki — a te, które wystąpiły na festynie, pokazały ogrom energii i pasji. — Dziewczynki są pełne energii, uwielbiają to, co robią. Dają z siebie wszystko, bo kochają to, co robią — podkreślała Edyta Maćkowiak. Wśród występujących była m.in. Blanka Nowaczyk, mistrzyni świata w kategorii solo baton. — To zawodniczka, która wkłada ogrom pracy w swoje występy — dodawała wiceprezes Stowarzyszenia Kultury Ziemi Wschowskiej.

Wielki finał i loteria z nagrodami

Festyn trwał do godziny 17.00. Kulminacyjnym momentem było wielkie rozstrzygnięcie loterii i wręczenie nagród. To właśnie na ten punkt programu wielu uczestników czekało z dużymi emocjami. Loteria była symbolicznym finałem całego dnia — po kilku godzinach atrakcji, pokazów, turniejów i rodzinnej zabawy. Rozlosowano rowery, hulajnogi elektryczne i sprzęt AGD. Wreczono również nagrody za turniej piłkarski i truniej wiedzy o  ZZPD. 

W Radzyniu było wszystko, co powinno być na udanym festynie: świetna pogoda, wspólne świętowanie, atrakcje dla dzieci, sport, edukacja, integracja i rozmowy. Ale najważniejsze było coś jeszcze — poczucie, że za wielką firmą, za kopalniami, oddziałami i spółkami stoją konkretni ludzie oraz ich rodziny.

Festyn Rodzinny MZZPD KGHM pokazał, że takie wydarzenia są potrzebne. Bo pracownicy Polskiej Miedzi tworzą nie tylko zakład pracy. Tworzą społeczność. A ta w sobotę, 30 maja, spotkała się w Radzyniu naprawdę licznie — blisko tysiąc osób, od najmłodszych po emerytowanych górników, wspólnie świętowało Dzień Matki, Dzień Dziecka i rodzinny wymiar górniczej wspólnoty.

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

JakoJako

0 1

Jprd jaki feletion ;) ale mało coś zdjęć. Kolega z Pana radekcji by nawalił z 300 najmniej

18:32, 30.05.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%