Dramat mieszkańców i rolników z powiatu głogowskiego. Rolnicy są załamani.
We wtorek (30.06.) przeszły gwałtowne burze z huraganowym wiatrem, ulewnym deszczem i gradem. I pozostawiły po sobie połamane drzewa, zerwane dachy oraz ogromne straty w rolnictwie. W gminie Kotla żywioł uszkodził budynki, łamał drzewa. W Krzepielowie, tuż za Zaszkowem, w ciągu zaledwie kilku minut grad zamienił setki hektarów pól w krajobraz przypominający pobojowisko. Rolnicy mówią o stratach liczonych w milionach złotych.
Jeszcze przed południem nic nie zapowiadało dramatu, który miał się rozegrać. Z każdą minutą niebo stawało się jednak coraz ciemniejsze. Gdy nad region nadciągnęła burza, wszystko wydarzyło się błyskawicznie.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=f2lVma3NFns"}
Najpierw zerwał się porywisty wiatr. Łamał konary i całe drzewa, uszkadzał dachy domów oraz budynków gospodarczych. Chwilę później spadły ściany deszczu, a następnie grad, który miejscami dosłownie zasypał pola.
Strażacy przez wiele godzin usuwali skutki nawałnicy. Interweniowali przy powalonych drzewach blokujących drogi, zabezpieczali uszkodzone dachy i pomagali mieszkańcom, których posesje zostały zniszczone przez żywioł. Najbardziej ucierpiały jednak gospodarstwa rolne.
Burza przeszła również przez pola uprawne, pozostawiając po sobie zniszczone plantacje zbóż, warzyw i kukurydzy. Rolnicy jeszcze przez kolejne dni próbowali oszacować skalę strat.
W wielu przypadkach wystarczyło kilkanaście minut, aby przekreślić efekty wielomiesięcznej pracy. Jednym z miejsc, które ucierpiały najbardziej, jest gospodarstwo Jarosława Michalskiego w Krzepielowie, tuż za Zaszkowem. Na polach jeszcze kilka dni wcześniej rosła cebula przygotowywana do zbiorów. Dziś trudno uwierzyć, że znajdowała się tam plantacja.
Potężna nawałnica z gradem uszkodziła w naszym gospodarstwie około 320 hektarów. Najbardziej ucierpiały ziemniaki, kukurydza i cebula
– opowiada rolnik.
Spacer po polu przypomina oglądanie miejsca po przejściu walca. Zamiast wysokiego szczypioru i dorodnych warzyw zostały jedynie pojedyncze główki cebuli wystające z ziemi.
Ponad 30 hektarów cebuli po prostu zniknęło. Zostały same główki. To była plantacja tuż przed zbiorem. Pół roku pracy przepadło w ciągu piętnastu minut
– mówi z trudem.
Rolnicy przyzwyczajeni są do tego, że pogoda potrafi być bezlitosna. Susza, brak opadów, choroby roślin czy szkodniki to element codzienności. Jednak skala zniszczeń po tej burzy zaskoczyła nawet najbardziej doświadczonych gospodarzy.
Przez wiele miesięcy walczyliśmy z suszą i wszystkimi przeciwnościami. Robiliśmy wszystko, żeby uratować plony. To, o co zabiegaliśmy przez pół roku, zostało zniszczone w piętnaście minut
– mówi Michalski.
Największy problem dotyczy cebuli. Grad uszkodził jej zewnętrzne łuski, przez co warzywa bardzo szybko zaczną gnić.
Ta cebula nie nadaje się już do przechowywania ani sprzedaży w takim celu, do jakiego była przygotowywana. To boli najbardziej
– przyznaje.
Jeszcze dzień po przejściu burzy na polu stała woda. Miejscami wyglądało ono tak, jakby zostało zalane przez rwący potok.
Skala strat w gospodarstwie jest ogromna. Według wstępnych szacunków zniszczonych zostało około 70 procent całego areału.
Ziemniaki są uszkodzone w około 80 procentach, kukurydza praktycznie w całości, buraki w około 70 procentach, a cebula została zniszczona całkowicie
– wylicza rolnik.
To oznacza straty liczone w milionach złotych.
Na pewno mówimy o kilku milionach. Uprawy są ubezpieczone, ale wszyscy wiemy, jak wygląda później walka z ubezpieczycielami. Będziemy robić wszystko, żeby odzyskać przynajmniej koszty poniesione na produkcję
– podkreśla.
Na razie trudno powiedzieć, ile z uszkodzonych roślin uda się jeszcze uratować.
Jarosław Michalski przyznaje, że grad zdarzał się także w poprzednich latach. Nigdy jednak nie przynosił takich zniszczeń.
Bywało, że ucierpiało kilka hektarów. Dwa, trzy, może dziesięć. Nigdy jednak nie było to 320 hektarów. Jeszcze nie potrafię pozbierać myśli i odpowiedzieć sobie, co dalej robić
– mówi.
Przed gospodarstwem stoi teraz wiele pytań. Czy uszkodzone uprawy będą jeszcze ratowane? Czy trzeba będzie je zaorać? Jak długo potrwa likwidacja szkód i czy odszkodowanie pokryje choć część poniesionych kosztów? Odpowiedzi na razie nie ma.
::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=f2lVma3NFns"}
Sprawdziliśmy ceny na Zielonym Rynku w Głogowie
O takie miejsca należy dbać, doceniać i je wspierać. Świat handlu bez takich lokalnych targowisk to świat bezdusznych, wyobcowanych supermarketów, gdzie nikt z nikim nie rozmawia.
Tommy
15:53, 2026-07-03
"Takich rzeczy się nie robi”
Dajta spokój ludzie każdy coś ma za uszami i czasem się zdarza
Jo
15:27, 2026-07-03
To ma być głogowska afera koparkowa
Wielkie halo, ale o co ?
W74
15:15, 2026-07-03
Nykiel i Gromee na scenie w Jerzmanowej
okropne babsko z brodawkami na twarzy, zero glosu i talentu
bart
15:14, 2026-07-03
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz