Było już trochę ciemno, trochę zimno, gdy sędzia kończył niedzielne (25.10.) spotkanie w Borku. Kończył równo z... ostatnim golem dla gospodarzy, którzy wygrali 8:3 z Mieszko Ruszowice (A-klasa). Po pierwszej wyrównanej połowie zaczęła się strzelanina. Jednak siatka zatelepała tylko w jednej bramce.
- Opadliśmy z sił - mówili schodzący z boiska piłkarze z Ruszowic. Nie było im łatwo w tym meczu. Mijały kolejne minuty na zegarze a oni cierpieli. Jak wyjaśniał Krystian Karwatka, jeden z młodszych piłkarzy tej ekipy, zmęczenie dało o sobie znać. Zwłaszcza w końcówce meczu, kiedy na ich twarzach było widać też rezygnację. - Dla wielu chłopaków to drugi mecz tego samego dnia. Rano grali w rezerwach z Perłą Potoczek i przegrali 9:0 - zwracał uwagę. A że skład jest mocno okrojony, bo pojawiły się w nim liczne kontuzje, urazy i choroby, to było wiadomo, że o niespodziankę w Borku będzie na pewno trudno.
Choć póki tych sił nie brakowało, to i walka o wynik była. Po pierwszej połowie był remis, później odpaliła Viktoria. I nie dała się już dogonić rywalom. A to spotkanie kończyło się o zmierzchu. - Kierownik idź włącz jupitery! - żartowali z ławki rezerwowych gospodarze. Faktycznie warunki do gry były już trudne. Bohaterem miejscowych okazał się Paweł Chrupcała, który strzelił cztery bramki. Na listę strzelców wpisali się jeszcze Mateusz Mil, Karol Łuczyński, Adam Sochacki i Dorian Pabiszczak. Dla gości - oprócz wspomnianego już Karwatki - trafiali jeszcze Seweryn Gnap a także padł samobój.
Marcin Ratajczak, grający trener Viktorii, już nie może doczekać się zbliżającego starcia z liderem Dragonem Jaczów. - Podtekstów jest wiele - pamiętamy doskonale Damiana Kwaśnika, który dziś prowadzi do sukcesów Dragon, ale trenował też nas - wspominał. To spotkanie elektryzuje a dojdzie do niego w najbliższe kolejce, która zostanie rozegrana tuż po Wszystkich Świętych. - Myślę, że jak zagramy na sto procent, zaangażowani i będzie walka, to stać nas na to, aby być może zaskoczyć lidera - dodawał.
A Mieszko liczy na przełamanie, bo w ostatnich kolejkach drużynie nie idzie. Jak nie brakuje piłkarzy zdolnych do gry, to umiejętności lub szczęścia. - Trzeba jednak wierzyć w siebie i się przełamać. Wiem, że potrafimy grać w piłkę i to nie raz udowadnialiśmy - mobilizuje szatnie młody Karwatka.
RED
„Dzwony zaczęły bić”. Tak Głogów żegnał papieża
do Ja A skąd wiesz że dla wszystkich? Spytałeś ich? Nie mów za innych, mów za siebie. Jak Ci smutno, to ok, innym być nie musi. Gdyby nie artykuł o rocznicy, to bym w ogóle o tym pamiętał. Znam wielu takich.
tokmek
17:39, 2026-04-02
Nieudany start pomocy psychiatrycznej dla dzieci
do lolek Czarni prawacy lepsi?
tokmek
17:34, 2026-04-02
„Dzwony zaczęły bić”. Tak Głogów żegnał papieża
co to za kraj gdzie pedofilom placi sie luksusowym mieszkaniem
zzz
17:32, 2026-04-02
„Dzwony zaczęły bić”. Tak Głogów żegnał papieża
smutna rocznica dla wszystkich i wierzacych i nie wierzacych ale ta sciana papieska jest taka schowana i zapomniana tylko TVN o naszym papierzu pamieta zawsze jest okazja do oplucia
ja
17:29, 2026-04-02
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz