Krystyna Piasecka-Olejniczak, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Głogowie na wypowiedzeniu. Z końcem stycznia ma się pożegnać na dobre z placówką, którą kieruje od 25 lat. Zwołała w tej sprawie konferencję prasową w Hotelu Qubus w Głogowie. Mówiła o mobbingu i staffingu. Zapowiedziała złożenie pozwu przeciwko starostwu powiatowemu i będzie się domagała przywrócenia do pracy.
Krystyna Piasecka-Olejniczak przez ćwierć wieku zarządzała PCPR. Mimo że formalnie nadal pozostaje w okresie wypowiedzenia (od 1 października do 31 stycznia 2026), w praktyce – jak twierdzi – została już dawno odsunięta, zdegradowana i upokorzona.
Na początku konferencji Krystyna Piasecka-Olejniczak przypomniała, że już raz była ze stanowiska dyrektora PCPR odwołana. Było to w 2007 roku. Ale zaraz dodała, że wtedy odbyło się to w miarę spokojnie. W przeciwieństwie do tego, jak to zrobiono teraz.
Przypomniała, że po batalii sądowej przywrócono ją wówczas do pracy. Pracowała do końca września 2025. Wypowiedzenie otrzymała natychmiast po powrocie z długoterminowego zwolnienia lekarskiego. Jak zaznaczyła, było ono spowodowane chorobą po wypadku w pracy. Po 17 latach otrzymała wypowiedzenie. Zauważyła, że te lata to bynajmniej nie była prosta sprawa, bo trzeba było pracować z politykami.
Kiedy pracuje się z zarządami powiatu, starostami, którzy są po prostu politykami - nie jest łatwo. Zwłaszcza, kiedy swoją pracę uznaje się za misję, za służbę. A ja zawsze chciałam służyć mieszkańcom miasta i powiatu głogowskiego. Od polityki trzymam się z daleka
- mówiła
Krystyna Piasecka-Olejniczak przypomniała, że do PCPR w 2021 roku przyłączono ponownie pieczę zastępczą. - To było bardzo duże wyzwanie dla mnie. Przejęłam to z całym dobrodziejstwem inwentarza. A tam były duże problemy. Nie było archiwum odpowiedniego. Ogólny chaos, a to wszystko też związane było z warunkami pracy. I wtedy też pojawiły się problemy z pracownikami, którzy utworzyli związki zawodowe.
Uważam, że związki były założone na odgórne polecenie. Grupa pracowników spotykała się poza wiedzą kierownika jednostki, potajemnie w siedzibie PCPR-u i wywierała na mnie presję. Proszę sobie wyobrazić, że niemalże codziennie dostawałam pisma związane z tym związkiem. Ja na wszystko się zgadzałam, wyrażałam zgodę, łącznie z udziałem tych osób w szkoleniach dotyczących związków czy przekazania im siedziby
- opowiadała
Dodała, że nie została w ogóle poinformowana o potrzebach związków zawodowych. A o sprawach i ich postulatach dowiadywała się z mediów.
To izolowanie, brak możliwości wypowiedzenia się co do kwestii poruszonych na spotkaniach, które związki organizowały chociażby z zarządem powiatu oraz umniejszanie roli kierownika jednostki - to był staffing. To odwrócony mobbing. Stosowany przez pracowników wobec przełożonego. Kiedy moi pracownicy zaczęli się spotykać ze starostą poza moją wiedzą, nastąpił pewien chaos informacyjny. Było unikanie kontaktu, zdecydowanie mniej łączonych telefonów, wolniejsze wykonywanie zadań i zmniejszona aktywność części pracowników. A zadania były wykonywane w sposób niepełny. Takie opóźnianie i inwigilowanie dyrektora jest niedopuszczalne. Proszę sobie wyobrazić, że jeden z pracowników dzwonił po naradzie dyrektorów z wicestarostą i pytał, czy ja już wróciłam, czy się skończyła narada, bo jeszcze pani dyrektor w pracy nie ma. To było naprawdę mocne zainteresowanie mają osobą
- tłumaczyła Krystyna Piasecka-Olejniczak.
Był też mobbing. Pan starosta od razu, od pierwszych dni, traktował mnie z wielkim dystansem, wręcz niechęcią. Nie przyznał mi dodatku specjalnego do pensji za realizację dodatkowego programu. Odmówił dofinansowania do studiów psychologii, odmawiał urlopów. A 22 listopada wezwał mnie i wskazał, abym się sama zwolniła. I użył szantażu, że tak będzie lepiej, bo inaczej wręczy mi dyscyplinarkę. Nie wykazał żadnego zainteresowania wypadkiem przy pracy. Tu był szantaż i przejaw nierównego traktowania. Niepokojenie pracownika w czasie choroby. Podawanie danych wrażliwych do publicznej wiadomości. Szkalowanie mojego dobrego imienia w mediach. Zlecanie kontroli podczas nieobecności dyrektora i brak możliwości aktywnego uczestnictwa poprzez udzielenie wyjaśnień. No i publiczne podważanie kompetencji dyrektora. To wszystko polegało na wyeliminowaniu dyrektora z zespołu pracowników. Z pierwszym dniem zwolnienia lekarskiego, 25 listopada, wymieniono zamki do drzwi wejściowych. Jeden z pracowników oznajmił wszystkim, że pani dyrektor nie ma i już nie będzie. W trakcie zwolnienia lekarskiego w dniu 7 lutego gabinet dyrektorski został opróżniony, wyniesiono wszystkie meble, sprzęty, w tym rzeczy osobiste i prywatne, wszelkiego rodzaju dokumenty usunięto. Ze ścian zdjęto dyplomy. Wszystkie rzeczy zostały spakowane w kartony i wyniesione do salki konferencyjnej
- opowiadała ze szczegółami i wyświetlała slajdy na rzutniku multimedialnym Krystyna Piasecka-Olejniczak. Na sali byli obecni wspierający ją członkowie różnych organizacji pozarządowych, które od lat z PCPR współpracują. Chwalili dyrektorkę i to, jak prowadziła Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Głogowie. Szefowa na wypowiedzeniu przywołała również, że 10 lutego otrzymała prośbę o zwrócenie służbowego telefonu komórkowego, a 13 lutego została usunięta ze strony internetowej ze składu kadry PCPR. - Po mojej interwencji przywrócono mnie. Ale 11 kwietnia został włączony mi służbowy telefon komórkowy. I na tym nasza komunikacja się zakończyła - tłumaczyła.
Dowiedziałam się, że w czasie mojej nieobecności zostały zalecone audyty zewnętrznie. Nie brałam udziału w tych kontrolach. Nie byłam obecna. Nie znam przyczyn. Nie wiem, dlaczego one wypadły bardzo źle. I to umniejsza w opinii publicznej dyrektorowi i naraża na utratę zaufania potrzebnego do pełnienia funkcji dyrektora PCPR-u. Utrata reputacji, godności i dobrego imienia
- dodała
Odpowiadając na pytania dziennikarzy, zapowiedziała, że pójdzie do sądu i będzie się domagała przywrócenia do pracy. Jest otwarta na dialog, ale:
Kiedy obraża się mnie, poniża i dyskredytuje w oczach opinii publicznej, to myślę, że zakończył się już ten okres, a teraz trzeba przejść już do działania z mojej strony. Chyba cierpliwość się skończyła
- spuentowała.
W odpowiedzi na pytanie dziennikarza o mobbing i staffing, Krystyna Piasecka-Olejniczak odniosła się szczegółowo do własnych doświadczeń. – Jeśli chodzi o kwestię staffingu, to sami Państwo widzieliście, że on polega też na tym, że byłam wyeliminowana, że byłam całkowicie gdzieś tam już na marginesie, a wydaje mi się, że to troszeczkę za szybko – mówiła, podkreślając, że została zepchnięta na ubocze jeszcze przed oficjalnym zakończeniem pracy. Dodała, że nie mogła nawet wrócić do własnego gabinetu: – Nie może tak być, żeby pracownik nie mógł wrócić do swojego gabinetu, gdzie ma swoje rzeczy, gdzie zostawił tam właściwie swoją całą działalność 25-letnią.
W dalszej części wypowiedzi wskazała również na bezpośrednie działania, które – w jej ocenie – mogą nosić znamiona mobbingu. – Jeśli pracodawca proponuje mi, że bardzo mnie docenia i rozumie mój wkład w działalność powiatu, ale chciałby, żebym złożyła rezygnację... – relacjonowała przebieg rozmowy z władzami powiatu, dodając, że była zaskoczona takim obrotem spraw. Podała także konkretne przykłady, które według niej świadczą o narastającej niechęci ze strony przełożonych: brak reakcji na jej wypadek przy pracy, pominięcie podczas jubileuszu 25-lecia PCPR czy zignorowanie jej osoby podczas święta pracownika socjalnego. – Starosta totalnie zignorował swojego kierownika jednostki, który organizował tę imprezę. Ani dziękuję – mówiła. Wymieniła też brak dodatków, odmowę zgody na kształcenie oraz upublicznienie informacji o jej stanie zdrowia jako kolejne przejawy nieakceptowalnych praktyk. – Są to raczej formy już na pewno mobbingowe – podkreśliła.
Odpowiadając na pytanie o możliwe rozwiązania systemowe, które mogłyby zapobiec tragediom w rodzinach zastępczych, Krystyna Piasecka-Olejniczak podkreśliła znaczenie odpowiedniej kwalifikacji kandydatów już na etapie naboru. – Najistotniejsze przy pieczy zastępczej jest odpowiednie zakwalifikowanie tych osób na samym początku. Tutaj jest klucz do tego, czy ta osoba ma predyspozycje do pełnienia tej funkcji, czy nie – zaznaczyła. Odnosząc się do nieprawidłowości wykazanych w protokole Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, stwierdziła: – Jeśli to było zrobione właściwie, a z tego co protokół urzędu wojewódzkiego mówi, to gdzieś tam były jakieś braki kwalifikacji, to proszę pamiętać, że to były braki tej instytucji, która już nie istnieje.
I dodała jednoznacznie:
Ja nie będę brała odpowiedzialności za to, co tam się wydarzyło
Krystyna Piasecka-Olejniczak odniosła się również do nieoficjalnych informacji, jakoby podczas zwolnienia lekarskiego kontynuowała studia. – Tak, studiowałam, bo studia zaczęłam wcześniej i nie chciałam ich przerywać – potwierdziła nam w rozmowie po konferencji. Wyjaśniła, że nauka odbywała się przede wszystkim w trybie zdalnym i nie była sprzeczna z obowiązującym prawem.
Zwolnienie lekarskie nie było tu przeszkodą
– dodała.
Po konferencji doprecyzowała również, że pozwie zarząd powiatu, starostę i czterech pracowników PCRP.
Darmowe parkowanie dla krwiodawców wywołało lawinę
my tu o krwiodawcach a za naszymi plecami wojenka bo zydkom nadal ciasno nie poszlo ze strefa gazy napatoczyl sie IRAN a wczoraj telewizja zydowska zbierala nagrody w muzeum POLIN smiac sie czy plakac
oj
09:27, 2026-02-28
Darmowe parkowanie dla krwiodawców wywołało lawinę
jak sie ma na picie ponad 120 tysiecy dochodu to chyba pora miec swoj garaż prawda
lewy
09:23, 2026-02-28
Darmowe parkowanie dla krwiodawców wywołało lawinę
mieszkaniec JELENIEJ GORY pracuje w GLOGOWIE a jego krew moze trafila dla pociotkow KOGUCIKA
kinia
09:21, 2026-02-28
Darmowe parkowanie dla krwiodawców wywołało lawinę
przywilej z ograniczeniem a moze KOGUCIK ZADBA O TO BY W NASZYM MIESCIE BYLO WIECEJ PARKINGOW ja proponuje aby parkingi dla chorych byly tylko dla miastowych a dziadek z GREBOCIC WON
ja
09:10, 2026-02-28
5 0
Proszę nie wracać.
9 0
Czy ktoś zna kogoś ,,na stołku", kto by po zwolnieniu nie poszedł do sądu?
Poprzedni prezes PWiK po przegranych wyborach na wójta sądził się z hutą( po 20 latach) że nie ma
dla niego kierowniczego stanowiska, a on przecież ma wyższe wykształcenie. Takich przypadków
w Głogowie jest sporo, byli dyrektorzy pracowniczy z huty( z każdej opcji), prezesi TBS-ów itd....
A pani z Jerzmanowej? To samo.
Ich przecież nie można zwolnić.
Ciekawe gdyby tak każdy ,,fizol" ze zwolnieniem biegł do sądu.
9 5
Spokojnie , to co Pani mówi na pewno wygra Pani sprawę w Sądzie Pracy. Jakaś niechęć, młodego artysty tu nie pomoże, zresztą samo opróżnianie gabinetu w czasie zasiłku chorobowego ,jest przestępstwem. Nie znam Pani ale po tym artykule ,który przeczytałam,starostwo i sam starosta nie zna kodeksu pracy,nie wiem kto mu doradza. Myślę , że jak stanie w Sądzie Pracy to się przekona.
3 0
prawo ma takie okreslenie jak utrata zaufania a zaufanie utracily dzieci sieroty i nikt tym biednym dzieciom za to nie zaplaci PANIE PRAWO
9 1
Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść.
Nikt nie jest przyspawany do stołka.
4 0
Nie ma ludzi niezastąpionych.
Miałam do czynienia z tą panią co zawsze dużo hałasu robiła i napewno mile tego nie wspominam.
Wiem tylko jedno, że jak idziesz teraz do PCPRu atmosfera jest o wiele lepsza i oczyszczona a panie które tam pracują są naprawdę bardzo miłe i chętne do pomocy.
Dla mnie to jest odpowiedź kto za tym stał.
Mam nadzieję, że już nigdy nie wróci owa pani.
7 0
to są opowiesci jednej strony i to nie dziennikarze tak pieknie piszacy byli uzaleznieni od tej pani nie dziennikarz byl skazany z dziecmi sierotami na czekanie kiedy wplyna te grosze dla dzieci bo pani dyrektor brala penje za miesiac nastepny z gory a my z dziecmi po zastosowaniu przemian przez pania KRYSIE dopiero po zakonczeniu miesiaca czyli ostatniego dnia podobnie zrobiono z 500 plus tez ostatniego dnia miesiaca a cale miasto w polowie miesiaca to byl terror finansowy ktore dziadki sobie poradzily te przetrwaly. Moze pani KRYSIA przypomni sobie ile razy dzieci ktore nie mialy matki ani ojca pojechaly na kolonie ktore dostaly dofinansowanie do zielonej szkoly tego na slajdach nie ma niema tez ze dziecko z rodziny zastepczej przez 10 lat dostalo jedna paczke ale to tez dziecko pani KRYSIU nie gorsze od innych dzieci jak wnuk pani Marii,Omijalam ten przybytek z daleka dzisiaj tam ide usmiechnieta i nie chce pamietac kiedy bylam nie petentem ale sciganym';
4 0
POKAZCIE MI JESZCZE JEDEN TAKI PCPR JAK NASZ KTORY DO DZISIAJ PLACI DZIECIOM JAK WOZAKOM ZA MIESIAC A NIE NA MIESIAC A W WASZE PISANIE UWIERZE A WYCIECZKI BYLY ALE BYL SMS DNIA TEGO I TEGO BEDZIE WYCIECZKA DO ILOSC MIEJSC OGRANICZONA JAK NA BADANIA TERAZ W SZPITALU
4 0
rodzina zastepcza rodzinie zastepczej nie równa bo kiedy babcia z dziadkiem górnikiem ma wnuka w rodzinie zastepczej to oni jak pani Maria zaliczali wszystko co bylo mozliwe bo jechal jeden podopieczny i dwoje opiekunów na odpoczynek z PCPR ale kiedy byla jedna babcia z jedną emeryturą i trójką sierot życie było zupełnie inne bo to była walka o prztrwanie kazdego dnia zrozumie ten kto to przeżył
6 0
Żenada kogo Pani wzięła w swoje grono seniorów i niepełnosprawnych.A Gdzie są ludzie z rodzin zastępczych nie ma bo nigdy nic dla nich nie było.
2 1
oj ktos nie rozpoznal jest jedna rodzina zastepcza pani MARIA fajne to kiedy rodzina zastepcza babcia dziadek wnuk i rodzice cali i zdrowi jak to jest rodzina zastepcza to ja jestem ksiezna MONACO
5 0
zostalo sie modlic oby te przeplakane 12 lat nigdy nie wrocily jest teraz dobrze i nie psujcie tego
4 0
No oczywiście Pani nie bierze odpowiedzialności pracownicy biorą
4 0
poszukajcie co zrobil PCPR za pani KRYSI oby dwoje dzieci ktore trafily do mnie mialy zasądzone alimenty trafily dzieci do mnie z wyrokami które do dzisiaj lezą w PCPR panowie tatusiowie poumierali dzieci odrosly jedno robi magisterke a co ten ważny urzad z alimentami zrobil ano alimenty też umarlły
5 0
jezeli starostwo bedzie potrzebowalo swiadka jestem do dyspozycji zaraz zaczynam szukac papieru z pcpr na kwote 1570 zl to cos nigdy nie trafilo dla moich dzieci bo sobie ktos pomylil te dziwne wyliczenia a dla mnie to bylo zyc albo nie przezyc ale zamiast kwoty trafilam do sadu w sprawie wlasnej boze koniec zlych wspomnien i tego moralnego terroru
6 0
to cholera przypomina trzecia czesc DZIADOW brakuje jednego PANI WOLALAM ZE LZAMI ZLITUJ SIE NAD SIEROTAMI ALE TY PANI BEZ DUSZY itd wielki uklad sie rozlecial bo zmienil sie starosta ale my rodziny zastepcze jestesmy i mamy prawo zyc jak normalni ludzie o ile to mozna nazwac normalnoscia którą trzeba udawac przed tymi biednymi dziecmi niczyimi tak okrutnie okaleczonymi przez los i kiedy skamieniały czlowiek tym wszystkim zarzadza to jest w tym kraju nad wisla zle
5 0
moze pora zapytac pania Krysie kim byl ten chlopczyk który trafił do domu dziecka na Maczka ktora to dama przyjela tatusia a jego dziecko odeslala do bidula
0 0
Otóż to...Rozbiła rodzinę, a chłopczyka odesłała do bidula... Więc niech to wszystko do niej powróci ze zdwojoną siłą....
A ja w sądzie mogę duuuużo opowiedzieć...
4 0
Karma adresu nie gubi i zawsze wraca!
To zła kobieta była i powinna ponieść dotkliwie konsekwencje za wyrządzone innym krzywdy...I niech tak się stanie! Amen. 👌
0 1
A starosta to zwalnia i zwalnia tylko ostatnio i tok toki nagrywa
0 1
Starosta tikotker swój teatr tworzy...Krystyna dobra aktorka więc nie wiem czemu mu nie odpowiada...hmm chyba wiek. On jednak obstawia stanowiska młodszymi. Warto mieć go w swoich znajomych.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz