Artykuł sponsorowany

Zamknij

Wiatrak jak lodówka? Co jest mitem, a co faktem w dyskusji o energetyce wiatrowej

materiał informacyjny 10:43, 15.05.2026 Aktualizacja: 14:20, 15.05.2026
Skomentuj Wiatrak jak lodówka? Co jest mitem, a co faktem w dyskusji o energetyce wiatrowej

W powiecie głogowskim trwają rozmowy o kolejnych farmach wiatrowych, a wraz z nimi wracają pytania mieszkańców o wpływ turbin na zdrowie. Eksperci podkreślają, że w takiej dyskusji należy opierać się na sprawdzonych danych, a nie na wątpliwych źródłach czy emocjach.

Wokół farm wiatrowych nagromadziło się przez lata bardzo dużo uproszczeń, nieaktualnych informacji oraz emocji. Tymczasem w sprawach dotyczących zdrowia najważniejsze powinny być wyniki badań oparte o określone procedury pomiarów i obowiązujące normy, a nie pojedyncze historie powielane w internecie. Jest to szczególnie istotne, gdyż technologia budowy obecnych turbin wiatrowych oraz charakterystyka ich pracy jest diametralnie inna, niż 15-20 lat temu

– mówi Arkadiusz Dyjakon z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Jednym z najczęściej poruszanych tematów pozostaje hałas. Turbiny wiatrowe, podobnie jak każda duża instalacja techniczna, emitują dźwięki. Sam fakt, że są słyszalne, nie oznacza jednak automatycznie zagrożenia zdrowotnego. Istotne znaczenie mają poziom hałasu, odległość od zabudowań oraz warunki, w jakich dźwięk rozchodzi się w terenie.

Eksperci zwracają uwagę, że poziom emisji dźwięku nowoczesnych turbin w odległości 300–500 metrów wynosi zwykle około 35–45 decybeli. To poziom porównywalny z pracą nowoczesnej lodówki, zmywarki, układu rekuperacji albo naturalnym szumem liści podczas lekkiego wiatru. Dla porównania, naturalna rozmowa mierzona w decybelach to 55-65 dB, a poziom dźwięku ruchliwej ulicy może przekraczać nawet 70 dB. Warto przy tym pamiętać, że w Polsce obowiązuje ustawowa minimalna odległość turbin od zabudowań mieszkalnych wynosząca obecnie 700 metrów – czyli wyraźnie większa niż dystans, dla którego prowadzi się powyższe pomiary porównawcze.

Jak podkreślają badacze zajmujący się oddziaływaniem farm wiatrowych, współczesne instalacje projektowane są w taki sposób, aby przy zabudowie mieszkaniowej spełniały rygorystyczne normy akustyczne. Szczególną uwagę zwraca się na porę nocną, kiedy naturalne tło akustyczne otoczenia jest niższe – z tego powodu normy nocne są bardziej restrykcyjne niż dzienne, tak aby komfort mieszkańców był chroniony przez całą dobę.

To właśnie dlatego lokalizacja turbin nie jest decyzją ani dowolną, ani przypadkową. Każda inwestycja musi zostać poprzedzona analizami akustycznymi, które mają wykazać, czy normy hałasu będą dotrzymane również przy najbliższych zabudowaniach. W tym celu, w oparciu o topografię terenu oraz dane techniczne i rozmieszczenie turbin w analizowanej lokalizacji, tworzy się mapy izofoniczne

– tłumaczy prof. Dyjakon. Jak dodaje, po uruchomieniu farmy wiatrowej możliwe są również porealizacyjne pomiary kontrolne. Często jest to wprost wymóg wynikający z decyzji środowiskowej czy administracyjnej.

W debacie o zdrowiu regularnie pojawia się również temat infradźwięków. To właśnie wokół nich pojawia się najwięcej niesłusznych teorii i emocji. Chodzi o dźwięki o bardzo niskiej częstotliwości, zwykle niesłyszalne dla człowieka. Naukowcy przypominają jednak, że infradźwięki nie są zjawiskiem charakterystycznym wyłącznie dla turbin wiatrowych. Występują naturalnie w środowisku i towarzyszą m.in. burzom, falom morskim, silnemu wiatrowi czy ruchowi drogowemu. Co więcej, w każdym gospodarstwie domowym mamy kilka czy kilkanaście urządzeń, które również emitują infradźwięki na poziomie zbliżonym, a nawet wyższym niż turbiny wiatrowe.

Badania prowadzone m.in. przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu nie potwierdzają, aby infradźwięki emitowane przez nowoczesne turbiny – przy zachowaniu obowiązujących norm i odległości – powodowały choroby przypisywane im czasem w internetowych dyskusjach. Część analiz wskazuje wprost, że poziomy infradźwięków przy farmach wiatrowych są niższe od progu percepcji czy słyszalności człowieka.

W aktualnym stanie wiedzy naukowej nie ma wiarygodnych dowodów na to, że infradźwięki z farm wiatrowych, działających zgodnie z normami, wywołują bezpośrednie skutki zdrowotne przypisywane im w przestrzeni publicznej

– podkreśla ekspert. – Znacznie częściej analizuje się kwestię ogólnej uciążliwości hałasu i indywidualnej wrażliwości mieszkańców.

To właśnie ten ostatni aspekt coraz częściej pojawia się w publikacjach naukowych. Badacze zwracają uwagę, że na sposób odbierania inwestycji wpływ mają nie tylko parametry techniczne, ale również stres, poziom informacji/dezinformacji, a także same nastawienie mieszkańców do projektu. W literaturze funkcjonuje nawet pojęcie efektu nocebo – sytuacji, w której negatywne oczekiwania mogą nasilać odczuwanie dolegliwości, mimo że samo oddziaływanie fizyczne nie przekracza bezpiecznych poziomów, albo w ogóle nie występuje.

Eksperci podkreślają jednak, że nie oznacza to lekceważenia mieszkańców ani ich doświadczeń. Jeśli ktoś odczuwa dyskomfort, ma problemy ze snem czy przewlekłe rozdrażnienie, są to realne odczucia wymagające poważnego traktowania. Kluczowe pozostaje jednak ustalenie, co rzeczywiście wynika bezpośrednio z parametrów planowanej inwestycji, a co jest skutkiem stresu, konfliktu społecznego lub poczucia braku wpływu na otoczenie.

W takich sytuacjach bardzo duże znaczenie ma sposób prowadzenia dialogu z mieszkańcami. Im mniej prawdziwych informacji i większe poczucie chaosu, tym łatwiej o wzrost napięcia i niepewności

– mówi prof. Dyjakon

 Dlatego mieszkańcy powinni mieć pełen dostęp do konkretnych danych takich, jak: odległości turbin od domów, wyników analiz akustycznych czy informacji o późniejszych pomiarach kontrolnych i skutkach prawnych niewypełnienia wymagań przewidzianych przepisami.

Naukowcy zwracają uwagę, że rozsądna rozmowa o farmach wiatrowych nie powinna polegać ani na straszeniu mieszkańców, ani na bagatelizowaniu ich pytań. Hałas może być źródłem uciążliwości i dlatego podlega szczegółowym analizom. Infradźwięki budzą emocje, dlatego wymagają zrozumiałego wyjaśniania. Obawy związane ze snem czy komfortem życia powinny być oceniane w oparciu o sprawdzone badania i pomiary, a nie o sensacyjne doniesienia pojawiające się w sieci.

Najważniejszy wniosek płynący z dotychczasowych badań pozostaje jednak dość jednoznaczny: nie ma wiarygodnych dowodów na to, że prawidłowo zaplanowane i działające zgodnie z normami farmy wiatrowe powodują bezpośrednie szkody zdrowotne u mieszkańców.

O tym, czy konkretna inwestycja może zostać zrealizowana, decydują przede wszystkim parametry techniczne, odległości od zabudowań, wyniki analiz środowiskowych i warunki określone w decyzjach administracyjnych. Dlatego – jak podkreślają eksperci – najważniejsze pytania powinny dotyczyć właśnie tych kwestii: gdzie dokładnie staną turbiny, jakie poziomy hałasu przewidują analizy i kto będzie kontrolował funkcjonowanie farmy wiatrowej po jej uruchomieniu.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
(materiał informacyjny)
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%