BIZNESStarówkaSerceGłogowa

Po latach przyjechał z Irlandii i założył salon tatuażu na Starym Mieście4 min na czytanie

Po latach przyjechał z Irlandii i założył salon tatuażu na Starym Mieście

To były mistrz Polski juniorów w kulturystyce, były reprezentant naszej drużyny narodowej w tym sporcie, ale… zajął się tatuowaniem. – W kulturystyce zaczynałem jako 17-latek, a w 1990 roku byłem w kadrze Polski seniorów – opowiada, że bardzo dobrze mu szło, miał osiągnięcia na arenie ogólnopolskiej. Porzucił jednak sport i wyjechał za granicę. Od 20 lat jest tatuatorem, można powiedzieć, że mistrzem w swojej dziedzinie, ma swoich wiernych fanów i klientów z całego świata od czasów, gdy prowadził studio w Irlandii, w Dublinie.

W sumie spędził 30 lat za granicą, w tym 15 lat w Dublinie. – Wciąż myślę po polsku, postanowiłem wrócić do Polski i do rodzinnego miasta – przyznaje. Trudno w to uwierzyć, ale niedawno wrócił do Głogowa i od kilku miesięcy prowadzi tu biznes, a właściwie salon artystycznego tatuażu. Jego salon przy ul. Garncarskiej powinien się znaleźć na mapie niezwykłych miejsc naszego miasta.

– Zrobiłem w nim wszystko sam. Nie ma tu nic nowego i nic ze sklepu – zdradza. Wygląda u niego, jak w muzeum niezwykłych przedmiotów. Nawet jak ktoś nie chce tatuażu, to powinien tu zajrzeć. DW23 – tak nazywa się salon tatuażu Dariusza Wysockiego, bo urodził się właśnie 23 dnia miesiąca, w marcu. – Nie jesteśmy w salonie kosmetycznym – Dariusz Wysocki sam wszystko przygotował i wyremontował. Każdy przedmiot wyszukał, zdobył, odnowił, bo jest wielbicielem starych, wyjątkowych przedmiotów. Poza tym sam namalował wszystkie obrazy, które się tu znajdują.

– To miejsce ma charakter i styl mojego myślenia – mówi. Stare aparaty fotograficzne, stare telefony, zabytkowa maszyna do pisania. – Kolekcjonuję także maski – mówi. Fotele, kanapy, szafa z 1943 roku, pocisk i granat z czasów drugiej wojny. Fotel, na którym siadają klienci, też jest wyjątkowy, bo z 1956 roku. – Podłokietnik jest nowy, ale… specjalnie zrobiony dla mnie w stylu pasującym do tego miejsca – mówi Dariusz Wysocki.

Jest szczególnie dumny i przywiązany do niezwykłej kolekcji maszynek do tatuowania, które trzyma w eksponowanym miejscu, na półce. Są to maszynki robione specjalnie dla niego, na zamówienie, a wszystkie wyglądają jak z muzeum.

– Używam ich tylko dla specjalnych klientów – przyznaje, że przyjeżdżają do niego nawet z bardzo daleka, nawet ze Stanów Zjednoczonych. Znany jest nie tylko z bardzo dobrych umiejętności tatuowania, ale także z niezwykłych pomysłów. W czasie, gdy wszystko było pozamykane i trzeba było siedzieć w domach prawie przez trzy miesiące, spod jego ręki wyszła seria niezwykłych rysunków, głównie w ołówku. Dariusz Wysocki przyznaje, że od lat rysuje, w domu ma setki własnych prac. Może kiedyś zrobi z nich wystawę… – Ledwo otworzyłem salon, a tu epidemia – opowiada o tym, co go spotkało na początku działalności w naszym kraju. Od dwóch tygodni znów przyjmuje klientów.

– Irlandii miałem wyrobioną markę i swoich klientów, a tu jeszcze mnie nie znają i muszę walczyć o rynek – twierdzi, że jednak raczej nie ma obaw, w końcu ludzie się otwierają. – Pomijając to, że wyrobiłem sobie markę jako tatuażysta na świecie, to przekonują się do mnie także głogowianie. Wczoraj robiłem duży tatuaż na plecach pani po czterdziestce, która pracuje w urzędzie. To była praktycznie jej pierwsza dziara – śmieje się, że i tacy klienci do niego trafiają.
RED

Jestem kociarą i jestem z tego dumna 1
Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w BIZNES