Artykuł Informacyjny

Pyszna kuchnia ukraińska już w Głogowie! Restauracja Velts zaprasza!4 min na czytanie

Pyszna kuchnia ukraińska już w Głogowie! Restauracja Velts zaprasza! 1

Głogowianie już mnie znają – mówi Nina Zabihaiło, która otworzyła niedawno w naszym mieście ukraińską restaurację i przebija się z nią na rynku z ukraińską kuchnią. To doskonała kucharka, którą los rzucił do naszego miasta. Restauracja Velts przy ul. Jedności Robotniczej 40 jest czynna od 8 do 20. Przyjdź, zadzwoń tel. 609 299 513

Tutaj można zamówić pajdę domowego chleba ze smalcem i z ogórkiem, oczywiście pyszne pielmieni, banosz, bilaszy, czeburek i deruny. Schabowy jednak też się znajdzie. A rosół jest wyborny. Domowa kuchnia ukraińska, to jest to, na co pani Nina zaprasza. Wszystkie potrawy są przygotowywane ze świeżych produktów, pod zamówienie klienta. Takiego jedzenia jeszcze w naszym mieście nie było. Od ósmej rano serwuje śniadania, a jeszcze o 20 można kupić coś na kolację. Także w soboty i niedziele.

Zaczęłam przyjeżdżać do Polski w 2009 roku. U was przez trzy miesiące zarobiłam więcej niż w moim kraju przez pół roku – opowiada, że na Ukrainie jest bardzo ciężko. – Praca co prawda jest, lecz zarobki są tak niskie, że nie można się z nich utrzymać nawet na najniższym poziomie – opowiada. – Dlatego ludzie od nas wszyscy gdzieś pracują po całym świecie, jeśli tylko są zdrowi. Wszyscy znajomi, moja cała rodzina jest w Polsce – mówi.

Do Głogowa pani Nina przyjechała 16 czerwca 2019 roku na stałe. Pracowała w różnych zawodach – w masarni, na polu, na linii produkcyjnej w fabryce. Jak przyszła pandemia, dwa miesiące nie miała zajęcia aż w końcu znalazła dorywcze w jednym z barów.

Na Ukrainie skończyła studia prawnicze. Jest radcą prawnym specjalizującym się w sprawach firmowych. – No ale u nas nie ma firm – rozkłada ręce. Dlatego jej drugi zawód to technolog produkcji paneli żelbetowych i nawet produkowała te panele przez 3,5 roku, lecz i ten zakład padł. Prowadziła więc małą kafeterię dla uczniów szkół, ale jak zaczęły powstawać na Ukrainie bary i pizzerie to nie wytrzymała z konkurencją. – W Polsce pewnego razu, gdy byłam u córki, przyszedł jej znajomy na kolację. Akurat zrobiłam pielmieni, czyli ukraińskie pierogi z mięsem. Bardzo mu posmakowały, więc poprosił, abym mu kiedyś takie zrobiła. Wiec zrobiłam – opowiada pani Nina.

Ten znajomy dał komuś spróbować i tak sława Niny – Ukrainki specjalizującej się w ukraińskich potrawach rozeszła się najpierw w mniejszym, potem w większym gronie. – Tak zdobyłam pierwszych klientów. Przygotowywałam przyjęcia urodzinowe, komunijne i inne. Znajomi zaczęli mnie przekonywać, że jestem w tym dobra i mogłabym tak na siebie zarabiać – mówi, że wtedy zaczęło jej coś w głowie kiełkować.

Ukraiński Velts działa przy ul. Jedności Robotniczej 40, na dół po schodkach. Głogowianie odkrywają w nim nowe smaki. Na śniadanie mlynci z nadzieniem, czyli ukraińskie naleśniki na słodko lub wytrawnie. Banosz z kaszy kukurydzianej albo pierogi bileszi z mięsnym nadzieniem. Poza tym pielmieni, bogracz, lub czanachy. Ciężko się połapać, ale to wszystko można już zjeść w naszym mieście. W poniedziałek daniem dnia był kulisz, kozacka potrawa jednogarnkowa z kaszy, mięsa, boczku i słoniny. – Kto przychodzi, ten próbuje wszystko po kolei. Ukraińska kuchnia nie po to jest, żeby się odchudzić – przyznaje Nina, która zawsze ma także pyszne ciasto. Monastyrską izbę serwowała w poniedziałek. Wszystkiego w kuchni nauczyła się od swojej mamy. – U nas w domu była piątka dzieci, gotuję więc od małego – wspomina. Ma nadzieję, że sobie poradzi i się przebije na rynku Głogowa. Smacznego.

Zobacz inne