Dzieje sięGłogów

Dwaj prezydenci Głogowa wspólnie stawili się przed sądem2 min na czytanie

Dwaj prezydenci Głogowa wspólnie stawili się przed sądem

Dwaj prezydenci Głogowa wspólnie stawili się przed sądem jako… świadkowie. Były i obecny. Jak zeznawali Jan Zubowski i Rafael Rokaszewicz? Obaj prezydenci – były i obecny – zostali wezwani do sądu jako świadkowie w procesie znanej głogowskiej rzeczoznawcy majątkowej, która jest oskarżona o zaniżenie wartości budynku przedszkola przy ul. Gwiaździstej i narażenie tym samym gminy miejskiej na straty.

Prokuratura Okręgowa w Legnicy oskarżyła rzeczoznawczynię o przestępstwo polegające na wystawieniu fałszywej opinii operatu szacunkowego w czerwcu 2016 r., zaniżającej rzeczywistą wartość nieruchomości budynku przedszkola. Ona wyceniła budynek należący do gminy na 940 tys. zł i za taką kwotę rozłożoną na raty lokalne władze sprzedały przedszkole prywatnemu inwestorowi. Według śledczych z prokuratury wycena została diametralnie zaniżona o 810 tys. zł, czyli przedszkole powinno kosztować 1 mln 750 tys. zł. Kobieta się nie przyznaje, uważa, że jest niewinna, a prokuratura się zwyczajnie pomyliła.

Były prezydent Jan Zubowski jest obecnie dyrektorem ds. pracowniczych ZG Rudna. Zeznał, że za jego kadencji gmina ogłosiła przetarg na wynajem budynku tego przedszkola. Wygrał go przedsiębiorca z Lubina, a gmina uzyskała bardzo satysfakcjonującą cenę, jakiej się nawet nie spodziewała – ok. 20 tys. zł miesięcznie. Umowa była kilkuletnia.– Kiedy kończyłem swoją kadencję, to nie było zamiaru sprzedaży budynku przedszkola. Do kwestii sprzedaży mienia gminy podchodziłem sceptycznie – powiedział były prezydent Zubowski, choć przyznał potem w wyjaśnieniach, że przedsiębiorca nie chciał płacić tego wysokiego czynszu, a przedstawiał dowody, że poniósł koszty na naprawy i remonty budynku. Była z nim prowadzona korespondencja.

– Od dzierżawcy przychodziły monity o konieczności remontów. Z tego co pamiętam, to problemem był przeciekający dach, zacieki dochodziły aż do instalacji elektrycznej. Robiliśmy jakieś naprawy, lecz one nie przyniosły efektu. Konieczny był grubszy remont, naprawa dachu, a nawet wymiana instalacji elektrycznej. Nie mieliśmy zamiaru wykładać setek tysięcy czy nawet milionów na remont. Tym bardziej, że wtedy mieliśmy duże wydatki remontowe na publiczne przedszkola należące do gminy – prezydent Rokaszewicz tłumaczył, że jednym z głównych powodów jego decyzji o sprzedaży tego budynku był jego zły stan techniczny.
RED

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się