Dzieje sięFotoGłogów

Historia napisała się sama… 36. Głogowskich Spotkań Jazzowych5 min na czytanie

Historia napisała się sama... 36. Głogowskich Spotkań Jazzowych 9

Odbędą się czy nie? Dopisze pogoda? Tych i wiele innych pytań zadawali sobie organizatorzy przed 36. Głogowskimi Spotkaniami Jazzowymi. Odbyły się, choć ze względu na epidemię, było wiele zmian. Jednymi z nich to, że koncerty odbywały się w plenerze. I to się przyjęło. Prawdopodobnie będzie praktykowane w kolejnych latach. Mówiła nam o tym Dorota Drozd z Miejskiego Ośrodka Kultury w Głogowie, gdzie dziś (26.09.) odbył się finał.

– Rzeczywiście to była przedziwna edycja festiwalu – zaznaczała Drozd przypominając te wydarzenia w ruinach kościoła św. Mikołaja czy na Bulwarze Nadodrzańskim. – Przyspieszyliśmy termon festiwalu. Aczkolwiek rozpoczęliśmy latem, skończyliśmy jesienią, czyli jak co roku. Obawialiśmy się tego, co może się wydarzyć z koronawirusem. Plenery sprawdziły się bardzo dobrze i myślę, że na przyszły rok również spróbujemy w taki sposób zagrać. Być może troszkę szybciej, bo na przełomie sierpnia i września – dodawała.

Nie ukrywała, że epidemia spowodowała wiele cięć w kulturze. Dlatego w tym roku, podczas spotkań, postawiono w większości na polskie zespoły. – Zagraliśmy własnymi siłami i na bardzo okrojonym budżetem. Publiczność była zadowolona, muzycy również. Postawiliśmy na premierowe projekty, co tylko pokazuje, że polski jazz to bardzo dobra jakość i należy to pielęgnować. Jeżeli o koncerty gwiazdorskie, to nie ryzykowaliśmy dużych honorariów, bo sami mamy straty – wyjaśniała. No to czekamy na kolejne spotkania!
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się