Dzieje sięGłogów

Miało być ekologiczne, a wyszło jak zwykle. Robactwo zalęgło się w biośmietnikach1 min na czytanie

Automatycznie zapisany szkic 699

Na ul. Perseusza mieszkańcy mają problemy z koszami na… bioodpady. Alarmują, że lęgnie się w nich robactwo. – Muchy to rozumiem, że latają, ale robaki? Wychodzą na zewnątrz, jeszcze trochę i do domów nam powchodzą – skarży się Maria Piątkowska (74 l.), która mieszka w pobliskim bloku.

Ktoś inny dodaje, że strasznie śmierdzi z tego kontenera. – Muszą częściej wywozić śmieci, bo to jakaś masakra. Będzie trzeba chodzić w maskach. No i szczury tu się zjawią – dorzuca Krzysztof Kozłubski (45 l.).

Dozorczyni stara się zwalczać problem, ale jej też ręce opadają. – Jeśli pojawiają się robaki, to zawsze czyszczę kubeł specjalnym trującym płynem – wyjaśnia Grażyna Brzezicka. Jednocześnie zapewnia, że kosze wywożone są zgodnie z harmonogramem nawet wtedy, kiedy są tylko do połowy zapełnione.

Zbigniew Rybka, prezes GPK Suez Głogów, nie ukrywa, że wina po części leży po stronie mieszkańców. – Przypominam, że do kontenerów nie wolno wrzucać mięsa, kości, resztek z obiadów, odchodów zwierzęcych i artykułów higienicznych – wylicza. I zauważa, że jeżeli to wszystko tam trafia do nic dziwnego, że szczególnie podczas wysokich temperatur z koszy śmierdzi i jest tam robactwo. Na kontenerach pojawiły się naklejki, które przypominają co można do nich wyrzucać.
AG



Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się