Styl życia

Na ulicach powiatu przybywa aut elektrycznych i hybrydowych3 min na czytanie

Na ulicach powiatu przybywa aut elektrycznych i hybrydowych

Ścisłe dane na temat ilości bezspalinowych pojazdów ma wydział komunikacji głogowskiego starostwa. Jak podaje rzeczniczka urzędu Edyta Sambor, na dziś w powiecie głogowskim jest zarejestrowanych 29 pojazdów elektrycznych i 224 hybrydowe. – W roku 2022 zarejestrowano cztery pojazdy elektryczne i 33 hybrydowe – uściśla. Zatem przybywa. Gorzej z możliwościami ładowania. W Głogowie są obecnie dwie stacje ładowania aut elektrycznych spółki Tauron. W tym jedna w centrum miasta, na parkingu przy ul. Starowałowej w pobliżu Lidla na starówce. Tłoku na niej nie widać. Widok „tankującego” prąd auta to rzadkość. Może na drugiej zlokalizowanej przy hucie, przy ul. Żukowickiej, ruch jest większy.

W Głogowie stacja ładowania elektryków to nowość. Ta na starówce została uruchomiona latem 2020 r. Kolejne na razie się nie zapowiadają. – Nie ma zainteresowania – mówi Daria Jęczmionka z biura rzecznika prezydenta Głogowa. Przypomina, że miasto może tylko udostępnić miejsce operatorom na postawienie ładowarki, jeśli o to wystąpią. A nie ma zapytań. Na razie zdecydował się Tauron. W punkcie przy ul. Starowałowej są do dyspozycji dwa miejsca do ładowania pojazdów elektrycznych. Ładowanie odbywa się za pomocą aplikacji mobilnej eMap od Taurona. Pod koniec 2019 r, gdy Tauron zapowiedział stawianie stacji, w naszym powiecie zarejestrowanych było zaledwie 9 aut elektrycznych i 69 hybryd. Ale nie każda hybryda jest typu plug-in, który można doładować. Zwykle to hybrydy wykorzystujące silnik spalinowy i elektryczny, które stacji ładowania nie potrzebują. Od tego czasu ilość zarejestrowanych u nas elektyryków się potroiła, a w samym mieście powstała jedna stacja ładowania, w ramach projektu OPERATOR II.

Radoxim 5

– Auta elektryczne są drogie w stosunku do spalinowych – mówi właściciel samochodu hybrydowego i jest z niego zadowolony. – Jak prąd się skończy, mogę zatankować – mówi. Ale przyznaje, że choć elektryczne są droższe o 50 proc. zastanawia się, czy sobie nie sprawić małego auta, ale tylko na krótkie trasy, do pracy pod Głogowem. Od znajomych właścicieli elektryków wie, że dalszy wyjazd może się okazać jeszcze dłuższy, gdy w trasie trzeba załadować baterię. Zajmuje to pół godziny, ale jeśli przed nim stoją dwa samochody, trzeba czekać 1,5 godz. Tymczasem spalinowym tankowanie zajmuje 5 minut i jadą dalej. Elektryczne mają też inne ograniczenia. Prócz krótkiego „zasięgu” na jednym ładowaniu wymienia też szybko spadającą żywotność baterii, a dużo energii chłonie ogrzewanie i klimatyzacja. A bateria to nawet połowa wartości auta. Są też ciężkie i szybciej zużywają opony. Jego zdaniem inwestycja w ekologiczne samochody opłaca się ludziom, którzy mają domki z bateriami fotowoltaicznymi, bo wyższą cenę za auto rekompensuje prawie darmowy własny prąd. Do tego trzeba mieć instalację trzyfazową, by można było założyć szybką ładowarkę. – Myślę, że elektryczne samochody w Głogowie kupili ludzie, którzy mają instalację do ładowania domowego – tłumaczy, że to urządzenie Wallbox za 3 tys. zł, które przyspiesza ładowanie. I ładować za darmo przed wyjazdem do miasta.
RED

Zobacz inne

Więcej w Styl życia