Dzieje sięGłogów

Naczelnik zamieniła urząd na agroturystykę. Wyjechała w rodzinne strony2 min na czytanie

Naczelnik zamieniła urząd na agroturystykę. Wyjechała w rodzinne strony 3

Głogów od Grudzy – niewielkiej miejscowości na Pogórzu Izerskim – dzieli raptem niespełna 130 km. Podróż w to malownicze miejsce zajmuje około dwie godziny. I przenosimy się jakby w inny świat: z blokowiska, hałasu, pędu życia w spokojne oraz piękne góry. Właśnie tak zmieniło się życie Beaty Stachak, naczelnik wydziału edukacji, kultury i sportu w miejskim ratuszu. Historia tej przemiany jest naprawę ciekawa. – Decyzja zapadła wiele lat temu – mówi nam.

Bo przecież mieszkała w miejscowości Słone w gminie Żukowice, gdzie miała duży dom, który później zamieniła na mieszkanie w Głogowie. Myślami była jednak gdzieś indziej. – W rodzinnych stronach ojca – wskazuje na powiat lwówecki. – Miałam do tego miejsca szczególny sentyment, bo tam wychował się mój ojciec. A jak byłam małą dziewczynką to tutaj przyjeżdżaliśmy rodzinnie w odwiedziny do dziadków – wspomina. Nowy dom odnaleźli w Grudzy.

– Wspólnie z mężem i dziećmi postanowiliśmy, że zajmiemy się agroturystyką. Mieliśmy na to jakiś swój pomysł. Chcieliśmy spełniać marzenia – nie ukrywa. I tak krok po kroku, aż wszystkie plany udało się zrealizować. Przedwojenna, czyli niemiecka Grudza, była niegdyś turystyczną wsią. Najstarsza wzmianka o tej miejscowości pochodzi z 1305 roku. Dziś znana jest przede wszystkim z trzystuletniej gruszy – pomnika przyrody oraz ruin wiatraka. Pierwsza nazwa miejscowości to Bonaluti. – Właśnie tak nazwaliśmy swoje nowe miejsce. Ludzie często pytają skąd ta nazwa – nawet ci miejscowi, którzy nie do końca znają historię swojej okolicy – przyznaje Stachak. Interes się kręci. Na tyle dobrze, że naczelnik wzięła dwuletni bezpłatny urlop w urzędzie. – Na dwa domy trudno żyć – w tygodniu wiele obowiązków w urzędzie, potem weekendy w górach. Praca siedem dni w tygodniu. Wyjazdy i powroty – mówi, że dłużej w takim tempie nie dało trwać. To niewielka agroturystka, bo dla dziesięciu osób. – Jednak praca tutaj pochłania. Prawdę mówiąc czuję, że oddycham i cieszę się każdą chwilą. Czy tęsknię za urzędem? Nawet nie mam czasu o tym myśleć – dodaje szczęśliwa, bo pozytywną energię słychać w głosie naczelnik, która rozpoczyna nowy etap swojego życia.
RED

Radoxim 5

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się