Dzieje się

Zamknij

Podziały, kłótnie i zwolnienia. Co się dzieje w miejskim przedszkolu?

Mateusz Komperda Mateusz Komperda 11:15, 14.04.2026 Aktualizacja: 07:49, 13.04.2026
2 Podziały, kłótnie i zwolnienia. Co się dzieje w miejskim przedszkolu?

Zapadł wyrok, pracownica wygrała. Co się dzieje w miejskim przedszkolu?

Została wezwana do gabinetu dyrektora. A tam kartka z wypowiedzeniem. – Nawet nie zdążyłam zapytać... dlaczego – przyznaje nauczycielka, która po kilkunastu latach pracy usłyszała, że musi odejść. O swoje prawa walczyła przed sądem. Wygrała. Ale za drzwiami Przedszkola Publicznego nr 19 w Głogowie – jak twierdzą jego pracownicy – od lat atmosfera jest napięta. Są konflikty, wspólne oskarżenia i kontrole. I nie widać końca tego sporu. 

Zaczęło się od rzeczy małych

Byli pracownicy tego przedszkola zgłosili się z interwencją do naszej redakcji. Wszyscy chcą pozostać anonimowi. Opowiadają, że wszystko zaczęło się jakieś cztery lata temu. Tuż po wyborze nowych władz w przedszkolu.

– Najpierw przestała nam mówić – cześć, potem nawet – dzień dobry – rzuca jedna z kobiet. – Człowiek wchodzi rano, mówi coś do niej, a ona odwraca głowę. Raz, drugi, dziesiąty… W końcu przestajesz mówić, przestajesz odpowiadać – nie ukrywa kolejna była pracownica, że właśnie od takich małych rzeczy się zaczęły problemy. Na zebraniach, tych w przedszkolu – jak słyszę – bywało podobnie.

Zadajesz pytanie o organizację pracy, o grupy, o dzieci… a ona patrzy przed siebie. Ignoruje. Jakby cię nie było. Nie traktuje cię poważnie, nie traktuje poważnie twoich słów, unika cię

– mówią. 

„Podzielić ludzi się udało”

Z czasem – jak opowiadają – było tylko gorzej. – Jednym mówiło się więcej, innym mniej. Tu coś ukryć, tam coś przekazać. Człowiek zaczynał się zastanawiać: kto jest po czyjej stronie – mówią, że w końcu doszło do podziału zespołu. – Przestaliśmy sobie ufać – dodaje inna pracownica. Ich zdaniem dyrektorka zawsze znalazła sobie taką jedną osobę, dla której była szczególnie niemiła. – I ta osoba była wzywana na dywanik cały czas – mówi jedna z kobiet. – Nawet kilka razy w ciągu pięciu godzin pracy – dopowiada druga. – Nauczyciel pracuje pięć godzin dziennie – ktoś dodaje, jakby chciał podkreślić ten właśnie absurd. Za co te wezwania? – Za wszystko. Za nic – mówią.

W ostatnim czasie jedna z pracownic została zwolniona. – Miałam do podpisu dyplomy. Konkurs dla dzieci, normalna sprawa – relacjonuje. Weszła do gabinetu. – A dyrektor rzuciła papiery na biurko i mówi: proszę usiąść – pamięta. Usiadła. – I nagle dostałam wypowiedzenie – dodaje, że spojrzała na kartkę. Nie rozumiała, o co chodzi, bo nie było żadnej rozmowy. Wyjaśnień. – Napisano, że przez dwa lata byłam nieobecna przez setki dni – twierdzi. – A ja byłam raptem kilka dni na zwolnieniu – wylicza. Reszta to urlop rehabilitacyjny. Po trzech udarach. – Wróciłam do pracy po każdym. Mogłam nie wracać. Ale wracałam, bo dla mnie ta praca to pasja i misja – podkreśla. 

Sąd i „błąd matematyczny”

Zdecydowała się walczyć. Uważała, że nie było podstaw, by ją zwolnić. Złożyła pozew. Na sali sądowej – jak relacjonuje – padły słowa, które trudno jej zapomnieć. – Dyrektor powiedziała, że te wyliczenia co do moich dni nieobecnych w pracy to był dla niej... błąd matematyczny. Tylko że ten błąd kosztował mnie pracę – dodaje. Wyrok zapadł szybko. Sąd Pracy w Lubinie przyznał jej odszkodowanie, zwrot kosztów, odsetki. W sumie ponad 30 tys. zł. – Z publicznych pieniędzy – kiwa głową, że przecież tego wszystkiego można było uniknąć. O powrót do tego przedszkola się nie starała. Uznała, że nie będzie w stanie znieść tego emocjonalnie. Pracę znalazła w przedszkolu w okolicy, gdzie dojeżdża. I odległość nie jest dla niej kłopotem. Po prostu chce pracować. 

Były rozmowy i kontrole

O sprawę publicznego przedszkola pytaliśmy w Urzędzie Miejskim w Głogowie. – Zgodnie z obowiązującym prawem organ prowadzący nie jest stroną w sprawach dotyczących zawierania i rozwiązywania umów pomiędzy pracodawcą, a pracownikiem przedszkola. Nie jest też stroną postępowania w sprawach konfliktowych pracownik – pracodawca – wyjaśnia Marta Dytwińska-Gawrońska, naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej, Promocji i Turystyki.

Dodając, że pracodawcą dla nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi jest dyrektor placówki, który prowadzi politykę kadrową i odpowiada za procesy zatrudniania i zwalniania pracowników.

Natomiast organ może prowadzić rozmowy wyjaśniające  i ukierunkowane na zażegnanie konfliktów

–  zwraca uwagę. I takie były. Informacje o niezadowoleniu kilku pracownic ze współpracy z dyrekcją tego przedszkola faktycznie trafiły do miejskiego urzędu.

– Z dyrektorką przedszkola przeprowadzono rozmowy w celu wyjaśnienia sprawy i uwrażliwienia na zgłaszane problemy. Padały zapewnienia o braku konfliktu i chęci współpracy – dodaje. Okazuje się, że sprawą zajmowały się także związki zawodowe. Ponadto późniejsze kontrole  Państwowej Inspekcji Pracy i Kuratorium Oświaty nie stwierdziły nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówki.

– Również rodzice nie zgłaszali uwag co do pracy przedszkola – mówi Dytwińska-Gawrońska. Do urzędu wpłynęła również oficjalna skarga na dyrektorkę w 2022 roku. Trafiła ona do Komisję Skarg i Wniosków Rady Miejskiej. Wtedy po przeprowadzonym postępowaniu wyjaśniającym Rada Miejska postanowiła ją odrzucić.

Należy podkreślić, że występujące w ostatnim czasie ruchy kadrowe i ewentualne zwolnienia pracowników przedszkoli wynikają także z pogłębiającego się z roku na rok niżu demograficznego

– zauważa, że przecież bezpośredni wpływ na organizację pracy poszczególnych placówek i liczbę  otwieranych oddziałów przedszkolnych ma prowadzona każdego roku rekrutacja.

Faktem jest, że w przedszkolu nr 19 liczba oddziałów zmniejsza się systematycznie i nawet w rekrutacji na rok szkolny 2026/2027 liczba wniosków pozwoliła na uruchomienie czterech oddziałów, zamiast pięciu planowanych. 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

WPWP

2 0

Kiedyś to było świetne przedszkole,jednak po odejściu poprzedniej Pani dyrektor zaczęły się problemy szkoda że za błędy płacą pracownicy a nie zarządzająca osoba

13:54, 14.04.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

WieSławaWieSława

0 0

W innych przedszkolach też jest fatalna atmosfera i fatalne zarządzanie. Jest placówka, którą kieruje osoba z wyrokiem na koncie. Świadomie zniechęca się rodziców do zapisów dzieci w rekrutacji, kierując ich do innej placówki. Czy to nie działanie na szkodę swojej placówki i podległych pracowników?
I to w momencie, kiedy samemu odchodzi się na emeryturę.


15:06, 14.04.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%