Najpierw były strzały, potem rozbita szyba. I wielki strach.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Spokojna wieś, piękna pogoda, rodzinny grill i nagle... huk, który zmroził krew w żyłach. W Krzekotówku (gm. Kotla) coś uderzyło w szybę okna tarasowego ich domu. – To pocisk – nie ma wątpliwości Sebastian Żalazowski relacjonując, że poszkodowana została także jego żona. – Odłamek szyby skaleczył ją w nogę – dodaje. Wezwał policję.
Nowe domy wyrastają tu jeden po drugim. Cisza, pola, łąki – miejsce idealne dla rodzin z dziećmi. Tak przynajmniej wydawało się Sebastianowi Żelazowskiemu. – Pozory mylą – mówi dziś 29-latek.
W sobotnie (18.04.) popołudnie między godziną 13 a 14 siedzieli z rodziną na tarasie. Grill, słońce, spokój. W tle – jak często – odgłosy strzałów z oddalonej o około dwa kilometry strzelnicy w Serbach. W zasadzie można się do tego przyzwyczaić. Ale...
Nagle był huk. Momentalnie. Żona krzyknęła z bólu: “Ała!”
– opowiada nam, że w pierwszej chwili nie wiedzieli nawet, co się dzieje. Chwilę później zobaczyli uszkodzoną szybę w drzwiach tarasowych. Coś przebiło jedną warstwę szkła.
To nie wyglądało jak rzucony kamień. Coś wleciało na nasz taras z ogromną siłą
– podkreśla.
To było na wysokości serca dziecka
Żona pana Sebastiana jest w siódmym miesiącu ciąży bliźniaczej. Przestraszyła się. – Dostała odłamkiem szkła albo plastiku w nogę. Ma dużego siniaka – mówi. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało. – To coś leciało na niewielkiej wysokość... na wysokości serca dziecka. A w tym czasie po ogrodzie biegał nasz 4-letni syn – zastanawia się.
Zadzwoniłem po policję. Przyjechali, ale powiedzieli, że nie mogą wstrzymać strzelania
– relacjonuje, że policjanci byli u nich dwa razy. Także grupa kryminalna. Zebrali materiał i odjechali. Strach nie minął następnego dnia. W niedzielę od rana znów było słychać strzały.
– Prowadzimy czynności – informuje Natalia Szymańska, oficer prasowa KPP w Głogowie. Akta w tej sprawie są już w Prokuraturze Rejonowej w Głogowie.
Do prokuratury wpłynęły materiały, na podstawie których wszczęto dochodzenie w sprawie narażenia człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, tj. o czyn z art. 160 § 1 Kodeksu karnego. W toku postępowania zaplanowano przeprowadzenie ponownych oględzin
- dodaje prokurator rejonowy w Głogowie Marek Wójcik.
Na razie nie znaleziono jednak jednoznacznego dowodu w postaci pocisku. – Teraz muszę rozebrać okno, żeby sprawdzić, co tam utkwiło – mówi pan Sebastian. – Ale najpierw musi przyjechać ubezpieczyciel, bez niego nic nie można zrobić – dodaje.
Właściciele pobliskiej strzelnicy – tej w Serbach skąd miały paść strzały – podchodzą do sprawy ostrożnie. – W dniu zgłoszenia zajścia na strzelnicy odbywały się ćwiczenia Wojsk Obrony Terytorialnej – mówią nam i apelują o ostrożność w – jak to nazywają – “ferowaniu wyroków”.
Rozmawiałem z policjantami, którzy prowadzą czynności wyjaśniające oraz z osobą, która zgłosiła zajście. W chwili obecnej nie ma jednoznacznego wyniku postępowania wyjaśniającego policji, a zatem nie wiadomo, co się stało, ani tym bardziej – kto jest za to odpowiedzialny. W okolicy Krzekotówka strzelamy nie tylko my
– dodają.
Podkreślają, że wszelkie warunki bezpieczeństwa zostały spełnione. – Strzelnica Antrans działa od czterech lat. Spełnia wszystkie, określone prawem, warunki bezpieczeństwa – podkreślają. Mówią, że zainteresowanie ich usługami jest duże.
Strzelają u nas zarówno myśliwi, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, sportowcy, kolekcjonerzy, rodziny z dziećmi, pracownicy firm na imprezach integracyjnych
– wymieniają.
Porucznik Paweł Deka, oficer prasowy 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej, zapewnia, że w trakcie zajęć bezpieczeństwo jest priorytetem. – Każdy, kto dostaje broń, wie jak się z nią obchodzić. Broń to nie jest zabawka – mówi.
– Każde naruszenie zasad skutkowałoby konsekwencjami. Żołnierze mają świadomość odpowiedzialności – dodaje. Ponadto wyjaśnia, że strzelnice są projektowane tak, aby pociski nie opuszczały wyznaczonego terenu. Zabezpiecza się je m.in. specjalnymi wałami czy kulochwytami.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Dla mieszkańców to jednak niewystarczające argumenty, bo przecież wypadki... się zdarzają. A strzały słychać tam regularnie. Nie mają pewności, kto i kiedy strzela. Komuś może iść lepiej, komuś gorzej. – Co mamy zrobić? Zakładać dzieciom kaski i kamizelki kuloodporne? – zastanawia się pan Sebastian. Na razie odpowiedzi na większość pytań brak. Jest za to strach, uszkodzone okno, które trzeba naprawić.
Kurom się upiekło. Znamy finał wielkiego pożaru
Tam były bażanty a nie kury
Strażak
08:35, 2026-04-24
Coraz większe zainteresowanie konkursem o jedzeniu
Dziwne to. Byłam tam i widziałam, że sztuczność tam nieźle się trzyma. Śmiejmy się na komendę. To miała być impreza dla uczniów.
Piernik
07:44, 2026-04-24
Gmina Głogów z nowym „rekordem”
Myglogow z nowym rekordem ilości reklam
Ted
06:42, 2026-04-24
Uciekał z piwem w ręku i głośnikiem na szyi
Odciąć ręce i po sprawie, naznaczony do końca życia.
Booby
06:19, 2026-04-24
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz