Dzieje się

Zamknij

Prezes PeBeKa: Strajk działałby głównie na niekorzyść naszych pracowników. Jacek Kulicki o sporze płacowym ze związkami

Krzysztof Dubrowski Krzysztof Dubrowski 07:00, 11.05.2026 Aktualizacja: 07:38, 11.05.2026
1 Prezes PeBeKa: Strajk działałby głównie na niekorzyść naszych pracowników

Spór między zarządem PeBeKa a związkami zawodowymi wszedł w kolejną fazę. Po referendum strajkowym i miesiącach trudnych negocjacji strony wciąż nie osiągnęły porozumienia dotyczącego podwyżek, przeszeregowań i świadczeń dla załogi. Zarząd przekonuje, że propozycja firmy przekracza możliwości budżetowe spółki, związki odpowiadają, że pracownicy oczekują realnego wzrostu wynagrodzeń. O kulisach negocjacji, propozycjach dla załogi i możliwych konsekwencjach strajku z Jackiem Kulickim, prezesem PeBeKa, rozmawia Krzysztof Dubrowski. 

 

Krzysztof Dubrowski: Ostatnio spółka zmieniła ofertę dla strony społecznej. Jak dziś wygląda propozycja?

Jacek Kulicki: Nasza propozycja z 8 maja zakłada m.in. wzrost stawki zasadniczej o 5,5% od 1 kwietnia br. oraz równoczesne przeszeregowanie 10% załogi, a także zapomogę wiosenno-letnią w wysokości 1200 złotych. Wcześniej rozmawialiśmy o terminie październikowym, więc to oznacza pół roku wyższych świadczeń dla naszych pracowników. To korzystna zmiana dla załogi i bezpieczna dla finansów spółki. Zaproponowaliśmy również spotkanie ze stroną społeczną po trzech kwartałach br. w celu określenia możliwości ewentualnego dalszego wzrostu wynagrodzeń. Te propozycje zostały jednak odrzucone przez stronę społeczną. 
Należy pamiętać, że rozpatrując wzrost wynagrodzeń w 2026 roku, zarząd PeBeKa patrzy na ten proces całościowo. Nie można analizować go wyłącznie przez pryzmat pojedynczych elementów. Warto przypomnieć, co już zostało wprowadzone w spółce od początku roku. To między innymi wzrost ekwiwalentu za węgiel z 1000 do 1601 zł, co odczuli pracownicy dołowi. Zwiększono również stawkę odprowadzaną na PPE z 6 do 7 proc. Uważam, że te elementy należy uwzględniać w ocenie wzrostu wynagrodzeń w tym roku. Jako zarząd jesteśmy odpowiedzialni za całość funduszu płac, dlatego nie możemy patrzeć na te kwestie wybiórczo. To właśnie jest podstawa odpowiedzialnego zarządzania wynagrodzeniami w PeBeKa.

 

Zarząd mówi o kwocie 41 milionów 300 tysięcy złotych przeznaczonych na podwyżki i świadczenia. Dlaczego - pana zdaniem - ta propozycja została odrzucona przez stronę społeczną?

Przede wszystkim to pytanie należałoby skierować do przedstawicieli strony społecznej. My, jako firma, opieramy się na realnych możliwościach budżetowych. Oferujemy więc tyle, na ile faktycznie możemy sobie pozwolić. Jesteśmy spółką, której wynagrodzenia finansowane są z realizowanych kontraktów, przede wszystkim wykonywanych na rzecz Polskiej Miedzi. To maksymalny poziom, jaki obecnie możemy zaproponować, a w ocenie zarządu oznacza on godny wzrost wynagrodzeń dla naszej załogi. Biorąc pod uwagę wszystkie elementy to 10,79% w skali roku. 

 

Problem polega też na tym, że zarząd operuje konkretnymi kwotami, a związki procentami. Gdzie w tym wszystkim znaleźć kompromis?
Potrzebne jest przede wszystkim wzajemne zrozumienie, ponieważ każdy procent w jakimkolwiek elemencie proponowanych podwyżek przekładamy na konkretne kwoty w naszym budżecie. To realne wartości, które przedstawiamy stronie społecznej. Wyjaśniamy, z czego one wynikają, bo w tym obszarze nie ma miejsca na dowolność, to po prostu kwestia konkretnych wyliczeń.

Związki twierdzą jednak, że propozycje zarządu są niewystarczające.
Myślę, że strona społeczna nie uwzględnia w pełni wszystkich skutków swoich postulatów i zbyt mocno koncentruje się na samych wskaźnikach procentowych. Takie podejście nie pozwala spojrzeć szerzej na kwestie związane z zarządzaniem spółką i jej bieżącym funkcjonowaniem.

 

Czy źródłem napięcia nie jest także porównywanie zarobków w PeBeKa do wynagrodzeń w KGHM?

Nie chcę się wypowiadać na temat motywacji strony społecznej, ale jestem w spółce od ponad 35 lat i z mojego doświadczenia wynika, że w PeBeKa poziom wynagrodzeń od bardzo dawna był nieco niższy niż w Polskiej Miedzi. Jednocześnie jest najwyższy w porównaniu z pozostałymi spółkami zależnymi Grupy. 

 

Czy te różnice były analizowane podczas negocjacji?

Oczywiście, staraliśmy się to wyjaśnić. Trzeba jednak brać pod uwagę również dodatkowe elementy wynagrodzenia w KGHM, takie jak nadgodziny, praca w soboty, święta i inne składniki wpływające na ostateczny poziom zarobków.

 

Pracownicy jednak coraz częściej podnoszą temat oczekiwań płacowych.
To naturalne, że osoby pracujące chcą zarabiać więcej. Warto jednak pamiętać, że pracownicy podejmujący pracę w PeBeKa od początku są informowani o warunkach zatrudnienia, w tym o poziomie wynagrodzenia, zasadach pracy oraz dostępnych świadczeniach i dodatkowych benefitach. Każdy zatrudniony ma więc pełną świadomość tych warunków.

 

Jak długo trwały negocjacje i czy w którymś momencie było blisko porozumienia?

Negocjacje rozpoczęły się w lutym. Od samego początku zależało nam na rzetelnej rozmowie i spokojnym przeanalizowaniu wszystkich możliwości. Niestety, strona społeczna dążyła do szybkiego zakończenia rozmów podpisaniem protokołu rozbieżności, bez pogłębionej analizy i szerszej dyskusji o tym, z jakich źródeł spółka miałaby sfinansować oczekiwane rozwiązania.

 

W rozmowach uczestniczył mediator?

Negocjacje odbywały się z udziałem mediatora. Przeprowadzono łącznie trzy takie spotkania. Mediator zaproponował również arbitraż społeczny przy Sądzie Okręgowym w Legnicy, jednak ta propozycja została odrzucona przez stronę społeczną.

 

Co miałby rozstrzygnąć taki arbitraż?

Arbitraż pozwoliłby jednoznacznie ocenić, czy spółka ma realne możliwości sfinansowania wynagrodzeń i podwyżek zawartych w postulatach. Strona społeczna odrzuciła jednak tę propozycję. Ze swojej strony zadeklarowaliśmy, że jako zarząd podporządkujemy się ewentualnemu rozstrzygnięciu sądu.

 

Po referendum strajkowym wróciliście do rozmów.

Odbyło się jedno spotkanie z inicjatywy strony społecznej. Podobnie jak wcześniej, były to wymagające rozmowy. Przedstawiliśmy różne warianty wzrostu wynagrodzeń. Szkoda, że mimo tych starań nie udało się osiągnąć porozumienia.

 

Czy w propozycji zarządu jest jeszcze pole do zmian?

Zarząd przystąpi do wtorkowych rozmów w dobrej wierze, z otwartością na argumenty i chęcią zawarcia porozumienia. Liczymy, że przedstawiciele Komitetu Strajkowego wykażą takie samo nastawienie. Uważamy, że obecny poziom wynagrodzeń, w połączeniu z propozycjami, które przedstawiliśmy, na pewno nie uzasadnia tak drastycznych działań jak strajk. Naszym celem powinno być dalsze poszukiwanie porozumienia, a nie eskalowanie sporu.

 

Jakie konsekwencje dla spółki i pracowników miałby strajk?

Strajk, jak zwykle w takich sytuacjach, uderzałby przede wszystkim w naszych pracowników. Brak przychodów oznacza bowiem pogorszenie wyniku finansowego spółki, a w konsekwencji może przełożyć się także na nagrodę z zysku, która ma istotne znaczenie dla załogi. 

 

Mówi pan o realnym zagrożeniu dla wyników firmy?

Jeżeli doszłoby do strajku, to wynik z dużym prawdopodobieństwem byłby ujemny. To z kolei oznaczałoby konieczność podejmowania dalszych działań, które mogłyby być mniej korzystne dla załogi. Chciałbym jednak uniknąć takiej sytuacji i osiągnąć porozumienie ze stroną społeczną.

 

Mimo wyników referendum związki zapowiadają dalsze rozmowy i podkreślają, że strajk to ostateczność. To dobry sygnał?

My również jesteśmy gotowi do rozmów. Nie da się dojść do porozumienia bez dialogu, dlatego w dobrej wierze i z otwartością przystąpimy do kolejnych rozmów.

 

Co dziś jest najważniejsze, by zakończyć ten spór?

Jako pracownicy PeBeKa wszyscy musimy być odpowiedzialni za naszą firmę, niezależnie od pełnionej roli. Aby ten spór zakończył się pozytywnie, każda ze stron musi wykazać gotowość do ustępstw. To właśnie jest podstawa dobrych negocjacji. Nie można przeciwstawiać sobie interesów spółki i pracowników, gdyż są one ze sobą ściśle powiązane. Obie strony powinny odejść od stołu z poczuciem, że zostały wysłuchane i że udało się wypracować rozwiązanie możliwe do zaakceptowania. Do tego właśnie będziemy dążyć.

Dziękuję za rozmowę. 

::news{"type":"see-also","item":"185252"}

 

 

 

Jacek Kulicki związany jest ze spółką PeBeKa od 25 lat, obecnie pełni funkcję Prezesa Zarządu. 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

PracownikPracownik

1 0

Prawda jest taka że boją się ludzi strajkujących.

07:06, 11.05.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%