Dzieje się

Zamknij

[WIDEO] Michał Bryczkowski – niesamowity głogowski wojownik odrzański. Rzeka to jego miłość

Dorota Nyk Dorota Nyk 12:15, 23.05.2026 Aktualizacja: 10:32, 20.05.2026
Skomentuj [WIDEO] Michał Bryczkowski – niesamowity głogowski wojownik odrzański

Gdy kończy zmianę w kopalni, nie wraca do domu, nie zapada się w kanapę i nie włącza serialu. Pakuje rzeczy, schodzi do głogowskiej mariny, wskakuje na łódkę i wypływa na Odrę. Tam śpi, gotuje, łowi ryby i potrafi tak spędzić kilka dni. Sam. Tylko on i rzeka. Zaskoczonym i niedowierzającym Michał Bryczkowski tłumaczy krótko: – To jest mój świat.

Obejrzyjcie film i przeczytajcie tekst:

::addons{"type":"youtube","url":"https://www.youtube.com/watch?v=-FEoNgocIsk"}

35-letni Michał Bryczkowski pracuje jako górnik w kopalni. Ale kiedy kończy pracę, całe jego życie zaczyna kręcić się wokół Odry. Spędza na niej praktycznie każdą wolną chwilę. Przed zmianą, po zmianie, w weekendy. Trudno mu wyobrazić sobie życie bez rzeki.

Swoimi przygodami, połowami i codziennością nad Odrą dzieli się w internecie – na Facebooku, Instagramie i TikToku. Jego profile śledzi już kilka tysięcy osób, a zainteresowanych stale przybywa. Ludzie przecierają oczy ze zdumienia, bo mało kto zdaje sobie sprawę, jakie potwory pływają w Odrze i że można je złowić na wędkę.

Michał potrafi.

Rzeka przyciąga go od dziecka. Potrafi żyć na niej przez kilka dni i wcale go to nie męczy. Wręcz przeciwnie.

Odkąd sięgam pamięcią, widzę rzekę. Wujek zabierał mnie na ryby, gdy byłem dzieckiem i od razu to pokochałem. Zaraziłem się od niego i do tej pory mnie trzyma

– śmieje się Michał. Jak sam wylicza, wędkuje już blisko 30 lat. Fascynuje go właśnie Odra. Nie ciągnie go nad egzotyczne łowiska ani wielkie jeziora. To tutaj czuje się najlepiej.

Jego największą pasją są sumy.

Ogromne, silne ryby, które dla wielu wędkarzy są niemal legendą.

Już jako 15-latek zrobiłem rekord Polski. Ryba miała 160 centymetrów. Chorobliwie się w te sumy wkręciłem

– przyznaje ze śmiechem. Do dziś żadna inna ryba nie daje mu tylu emocji.

Mój największy sum złowiony w Odrze miał 237 centymetrów. Wszystkie wypuszczam

– podkreśla.

Łowi je na dużą żywą rybę. Jeszcze kilka lat temu taka metoda wzbudzała zdziwienie.

Ludzie pukali się w głowę, bo takie łowienie nie było wtedy praktycznie znane

– wspomina. Dziś korzysta już z nowoczesnego, specjalistycznego sprzętu najlepszych firm, który testuje i promuje w swoich mediach społecznościowych.

Mam mnóstwo wędek. Sam już nie wiem ile. Myślę, że są ich dziesiątki – opowiada. – Kije mają po 320 centymetrów, do tego bardzo gruba plecionka i wielkie sumowe kołowrotki. Dają radę – zapewnia. Każdy połów dokumentuje zdjęciami i filmami. Jest nie tylko testerem sprzętu wędkarskiego, ale także producentem przynęt. – Kiedyś głównie z tego żyłem, ale teraz pracuję w kopalni

– mówi.

Był też czas, gdy zabierał ludzi nad Odrę i uczył ich łowić sumy. Został przewodnikiem wędkarskim.

- Uczyłem właśnie łowienia sumów – opowiada i nie ukrywa, że między innymi dzięki niemu te ryby stały się wśród wędkarzy znacznie bardziej popularne.

Ludzie przyjeżdżali do mnie nawet z drugiego końca Polski. Zabierałem ich nad rzekę na jedną czy dwie noce i pokazywałem, jak znaleźć dobre miejsce, jak rozstawiać sprzęt i jak łowić

– wspomina. Dziś najczęściej wypływa sam.

Tylko on i Odra.

Swoją łódkę trzyma w głogowskiej marinie. Z domu ma blisko, więc gdy tylko znajdzie chwilę, od razu wypływa na wodę.

Przyznaję, że ludzie patrzą na mnie trochę jak na wariata. Chyba nie są przyzwyczajeni do tego, że ktoś może wybrać takie życie i taki sposób spędzania wolnego czasu

– mówi. A on po prostu pompuje materac i śpi na łódce, bo właśnie tam czuje się najlepiej.

Czasem w piątek wypływam i wracam dopiero w niedzielę wieczorem. Przez cały ten czas jestem na rzece. Gotuję, jem, śpię, nawet się myję, bo mam prysznic elektryczny i kuchenkę. Mam dosłownie wszystko, czego potrzebuję do życia

– opowiada. I choć dla wielu pozostaje „tym trochę zwariowanym facetem od Odry”, on wcale się tym nie przejmuje.

Ludzie czasem patrzą na mnie jak na wariata. No takiego trochę dzikusa odrzańskiego. Ale to jest właśnie mój świat

– mówi Michał Bryczkowski.

foto: FB

 

 
 
 
 
 
 
 
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%