Chrobry Głogów zagrał bardzo dobre spotkanie i zdobył komplet punktów przed własną publicznością.
Dzisiejsze (4.04.) spotkanie Betclic 1. Ligi pomiędzy Chrobrym Głogów a Zniczem Pruszków przyniosło wiele emocji. Najpierw nasi prowadzili, potem remisowali, by... na murawie pojawił się Mikołaj Lebedyński, który został bohaterem meczu. Strzelił gola, zapewnił trzy punkty. Jak bardzo ważne w kontekście walki o utrzymanie się w lidze!
[FOTORELACJANOWA]6747[/FOTORELACJANOWA]
Ten mecz rozpoczęli dobrze, z impetem, dużą energią i wolą walki. W zasadzie na murawie nie było widać różnicy pozycji, która dzieli obie drużyny w tabeli. A nawet można pokusić się o stwierdzenie, że to Chrobry był zdecydowanie lepszym zespołem, dzielącym piłki w środku pola, rozdającym karty. Wyprowadzał też szybkie kontrataki. W 14. minucie, w taki właśnie rajd, udał się Patryk Szwedzik. Zakończył to pięknym uderzenie, uniósł ręce w górę w geście triumfu – właśnie tak świętował zdobycie bramki, dającej zresztą prowadzenie miejscowym 1:0. Podbiegł później do kibiców, a ci dali wyraźny sygnał, że to jeszcze nie koniec. – Jeszcze jeden, jeszcze jeden! – krzyczeli.
Ich marzenia w 30. minucie spełnił Mateusz Lewandowski – on przy pierwszej bramce asystował, a potem sam wpisał się na listę strzelców podwyższając wynik na 2:0.
Szkoda, że w końcówce pierwszej połowy zabrakło naszym koncentracji. To była już doliczona minuta, gdy Dominik Sokół dał kontakt Zniczowi. Nieco wcześniej, naprawdę dobrą interwencją pomiędzy słupkami, popisał się nasz bramkarz Paweł Lenarcik.
Do przerwy było 2:1 – kibice zadawali sobie pytanie: czy Chrobry wytrzyma ten mecz, jak zagra po przerwie? W ich pamięci utkwiły ostatnie ligowe potyczki Pomarańczowo-Czarnych, którzy mieli po prostu wahania dyspozycji. Tak jak w Warszawie, kiedy grali z Polonią. Też przecież wygrywali, prowadzili – ostatecznie do domu wracali bez punktów.
Tych pytań było jeszcze więcej w 56. minucie, kiedy Znicz wyrównał – na 2:2 trafił ponownie Sokół. Zrobiło się trochę nerwowo, choć wiadomo, że gospodarzy w tej trudnej sytuacji cieszy nawet punkt. Jednak tym razem poszli na całość – w 87. minucie zwycięstwo Chrobremu zapewnił Mikołaj Lebedyński. Zaliczył tzw. wejście smoka, bo przecież dwie minuty wcześniej pojawił się na boisku. Co za radość w Głogowie, trybuny szalały. Nic dziwnego, bo nasi na taki właśnie pojedynek – na przełamanie, długo czekali. Wygrali 3:2. Zasłużenie.
Chrobry: Lenarcik – Tupaj, Gric, Szarek, Kuzdra (85' Lebedyński), Lewkot, Mandrysz (73' Ozimek), Szwedzik (73' Tabiś), Bonecki (73' Mazur), Bartlewicz (59' Antczak), Lewandowski.
(MK)
Jenek20:19, 04.04.2025
No i zróbcie chlopy żebyśmy dotrwali na derby z parchami zza lasu
0 0
Nie ze...jcie się ledwo walczą o utrzymanie a parę postów o tych amatorach. Saczypiornisci walczą o medal i ledwo 1 post po meczu