Rafał Stachera to legenda Chrobrego, która nie może – i nie chce – pożegnać się jeszcze z parkietem, choć wkrótce skończy przecież 40 lat. I dobrze, że... nie chce.
Już nie liczy lat spędzonych w Głogowie. Rafał Stachera, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy KGHM Chrobrego Głogów, przedłużył kontrakt i zostaje w klubie co najmniej do końca sezonu 2026/2027. Dla kibiców to dobra wiadomość.
Są w Chrobrym tacy zawodnicy, o których mówi się krótko: on tu gra od zawsze. Rafał Stachera jest właśnie z tej grupy. Kiedy w 2010 roku przychodził do Głogowa ze Śląska Wrocław, nikt nie przypuszczał, że zostanie na tak długo. Minęły sezony, zmieniali się trenerzy, zawodnicy przychodzili i odchodzili, a on wciąż stał w bramce – skoncentrowany, spokojny, pewny siebie.
Nawet nie liczę, ile to już lat
– mówi dziś z uśmiechem.
Myśl o końcu kariery gdzieś się pojawia, wiadomo. Ale dopóki sprawia mi to radość i obie strony chcą dalej współpracować, nie ma sensu tego kończyć
– dodaje.
I nie kończy. Nowa umowa oznacza jedno: jeszcze choć jeden, ten kolejny, sezon pomiędzy słupkami głogowskiej bramki.
Wychowany w KSSPR – klubie, który dla wielu był pierwszym poważnym przystankiem w drodze do Superligi.
To była prawdziwa kuźnia talentów
– wspomina.
Wygrywaliśmy wysoko, nawet grając młodszym rocznikiem. Przełomem był moment, gdy trafiliśmy do drugiej ligi, żeby się naprawdę rozwijać
– pamięta początki sportowej kariery. Jak przecież pięknej, jak imponującej. A miał wtedy raptem 17 lat. Młody chłopak. A na koncie mistrzostwo Polski juniorów i wielkie marzenia. Potem był Śląsk Wrocław, Superliga, zdobyte doświadczenie. Aż w końcu pojawił się Głogów – miejsce, które z czasem zaczęło dla niego coraz więcej znaczyć.
Większość dorosłego życia spędziliśmy właśnie tutaj. Dzieci chodzą tu do szkoły, mamy znajomych, przyjaciół. Po części czuję się głogowianinem
– przyznaje.
Choć jest dziś najstarszym zawodnikiem w pierwszym zespole, wcale się takim nie czuje. – Jeśli nie będę dawał zespołowi wartości, wtedy przyjdzie moment, żeby powiedzieć stop – mówi bez wahania.
Na razie jednak ta rywalizacja nadal daje mi ogromną satysfakcję
– zaznacza Stachera. Nie ukrywa, że wciąż czegoś mu brakuje.
– Trzeba jeszcze medal zdobyć – rzuca półżartem, półserio. Bo każdy w ten wymarzony krążek dla Chrobrego wierzy. Właśnie ta ambicja sprawia, że kibice wciąż widzą w nim lidera.
Dla młodszych – taki nauczyciel. Dla trybun – legenda. Dla drużyny – ktoś, kto był, jest i wciąż chce być. O dalszej przyszłości, tej po karierze, mówi niechętnie.
Wolę się skupiać na graniu. Jak zacznę myśleć, co będzie potem, to przyjdzie to szybciej, niż bym chciał
– tłumaczy.
Jedno chyba jednak jest pewne, to, że raczej nie widzi siebie w roli trenera. Ale zostawmy – to jeszcze nie czas, nie miejsce na takie wnioski. Na razie jednak jest tu. W bramce. Gotowy na kolejny mecze. Zresztą jak zawsze. Niech napisze jeszcze choć jeden, może więcej, rozdziałów głogowskiej piłki ręcznej. Dodajmy, że prywatnie to szczęśliwy mąż i ojciec dwóch chłopaków. – Zawsze są dla mnie wsparciem – kończy.
W niedzielę (8.02.) o godz. 12.30 szczypiorniści Chrobrego zagrają z MKS-em Kalisz we własnej hali. To pierwszy ich mecz z Orlen Superlidze w tym roku.
Szybciej z Wrocławia do Zielonej Góry przez Głogów
a w 1959 z GLOGOWA DO ZIELONEJ GORY JECHAL 50 MINUT I NA DODATEK STAWAL WSZEDZIE NAWET W CZERNEJ
ZE JAK
12:21, 2026-02-08
Stachera: Jeszcze nie schodzę z posterunku
Brawo, podpora drużyny i wsparcie w sytuacjach krytycznych!
Mario
10:56, 2026-02-08
Pieniądze z ministerstwa na kościół Bożego Ciała
gdyby tam JOHANA POLA nie bylo to i pieniedzy by nie bylo
lo
10:11, 2026-02-08
Bohater niezwykłych scen na ulicach Głogowa
Pan pozytywnie zakręcony, właśnie tak trzeba żyć.
122
10:10, 2026-02-08
0 0
Brawo, podpora drużyny i wsparcie w sytuacjach krytycznych!
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz