Dzieje sięGłogów

Tego nie da się jeść? Pacjenci narzekają, ale też chwalą szpitalne posiłki2 min na czytanie

Tego nie da się jeść? Pacjenci narzekają i chwalą szpitalne jedzenie

Jeden z naszych Czytelników interweniuje w sprawie posiłków w Głogowskim Szpitalu Powiatowym. Pisze, że porcje są niewielkie. – Nie da się tym najeść – złości się. – A jak człowiek głodny i bez sił ma walczyć z chorobą? – zastanawia się. Twierdzi, że zdarzyło mu się, że na obiad nie otrzymał mięsa, choć… sąsiad z łóżka obok dostał. – Niby zabrakło – mówi.

W takie tłumaczenia nie wierzy rzecznik prasowy naszej lecznicy. – To niemożliwe. Chyba, że został przyjęty po godzinie 10, bo właśnie do tej godziny robi się zapotrzebowanie na obiady. Kucharki przygotowują określoną liczbę posiłków. Ale na drugi dzień ten pacjent jest normalnie wpisany na listę. I dostaje – wyjaśnia Ewa Todorov.

A co na ten temat uważają inni? – Mi tam smakowało – opowiada nam Zofia Barszczewska (79 l.), której szpitalne jedzenie wcale nie przeszkadzało. Zapewnia, że zjadała wszystko, co jej podali. – Ale jak ktoś ma marudzić, to będzie. Mówiłam, że te porcje to nawet były za duże – dodaje.

Pod szpitalem spotkaliśmy też Wiesław Katarynowicza (64 l.) z Kłobuczyna w gminie Gaworzyce. Wspominał, że jakiś czas temu leczył się w Nowej Soli. – Kadrę lekarską mają znacznie lepszą – nie ma co mówić, bez dwóch zdań.– jednak jedzenie gorsze. Niech pan mi uwierzy, że u nas, tutaj w Głogowie, to są rarytasy! – zachwalał.

Ile osób, tyle opinii. A kucharki przekonują, że działają zgodnie z regulaminem. – Jak lekarz zaleca dietę, to ma być dieta. Kiedy można coś dołożyć na talerz, to dokładamy. To nie restauracja – ma być przede wszystkim zdrowo – usłyszeliśmy. Nie ukrywają, że potrawy nie są mocno doprawione, więc przez to mogą faktycznie nieco mniej smakować pacjentom.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się