Dzieje sięGłogów

Utrzymanie statku kosztuje. I to sporo. Nawet wtedy, gdy nie pływa1 min na czytanie

Automatycznie zapisany szkic 474

Statek Laguna cumuje w porcie, bo stan wody w Odrze jest za niski. Pływa tylko po naszej zatoce, rejsy do Nowej Soli zostały odwołane. Sytuacja powtarza się kolejny rok z rzędu, ale nie zmniejszają się przez to koszty utrzymania statku.

Głogów należy do projektu Odra dla Turystów, do którego co roku trzeba wnosić opłatę regulowaną od każdego mieszkańca. Nasze miasto jest największym płatnikiem – w ub. roku opłata członkowska wyniosła 170 tys. zł. A na tym nie koniec wydatków, bo do tego doszły serwisy czy remonty statku. W sumie miasto przeznaczyło na ten cel ponad 288 tys. zł. W pierwszym półroczu tego roku już 144 tys. zł.

Radoxim 5

– Fajnie, że coś się dzieje nad tą Odrą, ale to naprawdę spore pieniądze – mówi Jadwiga Kiereś (54 l.), która do tej pory nie miała jeszcze okazji płynąć statkiem. – Bilety są drogie, emerytura skromna. Kiedyś odłożę parę złotych i zabiorę wnuczęta w rejs – zapowiada.

Jan Śmiałek (40 l.) uważa, że taka atrakcja powinna się chociaż zwracać. – Statek popływa trochę w maju, potem dwa miesiące stoi w porcie, by znów ruszyć w rejs na chwilę jesienią. W tym czasie, kiedy stoi, to trzeba organizować jakieś na nim płatne wydarzenia. Albo załatwić jakieś dofinansowanie z Unii na projekty dla dzieci – proponuje.

Do statków trzeba dokładać, ale miasto zarabia za to na przystani. Przychody mariny w 2018 r. wyniosły ponad 11,5 tys. zł, w tym 1,5 tys. zł z wypożyczalni sprzętu pływającego, 9,4 tys. zł z opłat postojowych i 569 zł z opłat przyłączeniowych, czyli za wodę i prąd do zacumowanych łodzi.
MK

Zobacz inne

Więcej w Dzieje się