Styl życia

Andrzej Adamek: W naszym mieście nikt nie powinien czuć się opuszczony. Trzeba żyć i cieszyć się każdym dniem3 min na czytanie

Andrzej Adamek: W naszym mieście nikt nie powinien czuć się opuszczony. Trzeba żyć i cieszyć się każdym dniem

O tym, co robią głogowscy emeryci i renciści, na co narzekają, a co ich cieszy rozmawiamy z Andrzejem Adamkiem, prezesem Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Głogowie i odznaczonym w 2019 roku tytułem Zasłużony dla Miasta Głogowa.

Miałam pytać, jak żyją emeryci, ale widzę, że zarząd to raczej siedziby nie ma zbyt imponującej. Ciasno tu i skromnie panie prezesie…

To prawda, nie jest tu pięknie, ale nie narzekamy, jakoś żyjemy. Jesteśmy na parterze, blisko mamy bank. Jest ciasno, to fakt, ale cóż cieszymy się z tego, co mamy. Na pewno, gdybyśmy mieli większe pomieszczenie, byłoby bardziej komfortowo. Jak pani widzi, ciągle ktoś tu przychodzi. 

Ile osób należy do związku?

Dużo i coraz więcej się zapisuje. W tamtym roku przybyło nam sto pięćdziesiąt, a w tym już ponad sto osób. Na tę chwilę należy tysiąc pięćset osób. Zapisują się małżeństwa, bo chcą razem korzystać z tego, co proponujemy. A staramy się tak organizować imprezy, aby każdy znalazł coś dla siebie.

Jaki jest głogowski emeryt?

To człowiek średniozamożny i stać go na różne wyjazdy, wczasy i wycieczki. Powiedziałbym, że dziś ludzie sobie nie żałują. Dbają o siebie i chcą jeszcze coś przeżyć, zwiedzać i poznać świat. Co ważne, emeryci potrafią i chcą dbać o siebie. Są otwarci i nie trzeba ich zachęcać do rehabilitacji czy odpoczynku. Uważam, że wiele się w tym względzie zmieniło i cieszy mnie to, gdyż – kiedy jak nie w tym wieku – korzystać z życia. Dziś nikogo nie dziwi, że emeryci chodzą na basen czy spacerują z popularnymi kijkami. Owszem, niektórzy je ciągną za sobą, ale liczy się aktywność.

Głogowski emeryt to często hutnik i górnik, a to oznacza, że ma wyższe świadczenie, które natomiast pozwala na wygodne życie…

To prawda. Proszę zauważyć, że dziś na emeryturę przechodzą ludzie w sile wieku. Mają urządzone mieszkania i dorosłe samodzielne dzieci. Mogą sobie już pozwolić i sobie pozwalają. Wyjeżdżają i cieszą się życiem.

A co z tymi, których emerytury nie są wysokie?

Jesteśmy jedyną organizacją, która planuje wydatki na wsparcie osób mniej zamożnych, czy mówiąc wprost – biednych. Pomagamy, jak możemy i nikogo nie zostawiamy bez pomocy. Jest to wsparcie materialne, ale nie tylko. Często już samo zainteresowanie się czyimś losem jest ogromną radością i tu również mamy duże pole do działania. Wspomnę tylko, że ostatnia podwyżka świadczeń – może jeszcze nie taka jakiej byśmy oczekiwali – sprawiła, że ludzie patrzą w przyszłość z nadzieją. Ale to nie jest tak, że wszystko jest dobrze. Na pewno wielu z nas narzeka na służbę zdrowia, na długie kolejki do lekarzy czy na rehabilitację. 

Krótko mówiąc, z emerytami nie jest źle?

Jestem prezesem związku od dwudziestu lat i widzę zmiany, jakie zaszły. Dziś emerytka nie jest babcią w chustce na głowie. Kobiety są eleganckie a mężczyźni energiczni. Seniorzy dbają o siebie i mają wielką chęć na życie. Coś pani powiem… Zdarza się, że będąc w małżeństwie, kobiety nie za bardzo dbają o siebie. Ale jak już zabraknie męża, jakby odżywają, zaczynają myśleć o sobie, poprawiają swój wygląd, bo w końcu mają czas i mogą coś dla siebie zrobić. Może to kogoś bawić, czy dziwić, ale taka jest prawda. Na emeryturze nie powinno być miejsca na samotność. Na starość nie ma rady, ale jest sposób. W naszym mieście wiele się dzieje, tu nikt nie powinien czuć się opuszczony. Trzeba żyć i cieszyć się każdym dniem.

Dziękuję za rozmowę.

DAB

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Styl życia