FotoSport

Co to był za mecz! Chrobry pokonał MMTS, kibice świętowali [ZDJĘCIA]7 min na czytanie

aaaa [ZDJĘCIA] 14

Patrząc na tabelę PGNiG Superligi faworytem sobotniego starcia (12.03.) był MMTS Kwidzyn, który przed serią tych spotkań zajmował wysokie 5. miejsce i miał nad Chrobry Głogów aż 12 punktów przewagi. Głogowianie w ostatnich dwóch meczach przegrywali w wyżej notowanymi rywalami – najpierw u siebie z Azotami Puławy, później na wyjeździe z Vive Kielce.

Mimo to trzeba przyznać, że przed własną publicznością w tym roku są bardzo groźni. I znów to potwierdzili. Pierwsza połowa do pewnego momentu była wyrównana. Niewielką przewagę jednej-dwóch bramek mieli zawodnicy Witalija Nata. Zdecydowanie podkręcili tempo tuż przed zejściem do szatni, gdy wypracowali 5 bramek – były ostatnie sekundy meczu, kiedy wynik tej pierwszej połowy ustalił Bartosz Skiba (18:13).

W 38. minucie MMTS zbliżył się do Chrobrego (20:19). Głogowianie jakby stanęli, trener poprosił o czas. Taki przestój mógł się przecież źle skończyć. Zacięta to była walka na parkiecie. Chrobry dobrze bronił, wychodził z opresji. Ale brakowało nieco skuteczności w ataku. W 50. minucie Kamil Krieger rzuciła na 24:23 i MMTS złapał kontakt. Trener Zbigniew Makuszewski, także były szkoleniowiec Chrobrego, zacierał ręce, gdy chwilę później miejscowi zaliczyli stratę – a przyjezdni doprowadzili do remisu 24:24. Kibice się denerwowali, bo na osiem minut przed końcem ekipa z Kwidzyna po raz pierwszy w tym starciu wyszła na prowadzenie (24:25) – bramkę rzucił Jakub Szyszko.

Nadzieje na odwrócenie losów dał Tomasz Klinger rzucając na 27:27, a Anton Dereviankin broniąc kolejną piłkę. Była minuta do końca i gospodarze wyszli na prowadzenie: ładny to był rzut Antona Otrezova. Trzeba było wyłuskać jeszcze jedną piłkę MMTS-owi, by zdobyć komplet punktów. Udało się! Zwycięską bramkę rzucił Dawid Przysiek, kibice wstali z miejsc i świętowali (29:28).
RED

Zobacz inne

Więcej w Foto