Styl życia

Kiedy ma się wielką gospodarkę i zwierzęta pod opieką ciągle brakuje czasu, bo zawsze jest coś do roboty4 min na czytanie

Kiedy ma się wielką gospodarkę i zwierzęta pod opieką ciągle brakuje czasu, bo zawsze jest coś do roboty 2

– Duża rodzina to dar – mówi Dominika Rimke, matka pięciorga dzieci – czterech córek i syna. Cieszy ją, że chociaż trójka też kocha konie. Dwie córki to typowe koniary, a 5-letni Aleks już pali się do powożenia czy jazdy wierzchem. Ale Dominika Rimke zaznacza, że na zawodach są wszyscy. W tym mąż i pies. Hobby to hobby. Cała rodzina jest wtedy zmobilizowana. W tym dwie córki – kochająca sport i druga z zamiłowaniem do… makijażu artystycznego.

– Gospodarzymy na 500 hektarach. Mamy konie i bydło. Uważam, że im więcej ma się obowiązków, tym więcej czasu wolnego dla siebie. Trzeba być bardzo zdyscyplinowanym i pamiętać o codziennych treningach z końmi. To dzieci dają siłę. Jakbym nie była zmęczona, to i tak pojadę wierzchem z Karolcią do lasu – opowiada Dominik Rimke. – W tym wszystkim jesteśmy całością i to jest super – mówi Karolina Rimke (19 l.), najstarsza córka. – To dom wariatów – dorzuca. – Rodzice w nas zaszczepili przekonanie, że jeżeli ktoś się stara, to zawsze coś osiągnie. U nas jest zasada, że nikt nie siedzi przed telewizorem cały dzień. Zawsze ktoś coś robi. Każdy ma inne zajęcie – dodaje Karolina, która w tym roku zdaje maturę i w przyszłości zamierza zostać weterynarzem i dalej zajmować się amatorsko, a być może też profesjonalnie, startowaniem w zawodach powożenia. Już zdarza jej się wygrywać z mamą.

Przede wszystkim w konkurencji ujeżdżenie, bo w maratonie mama nie ma sobie równych. Z resztą nie ma zawodów, żeby Rimkowie wyjeżdżali z nich bez nagród. Ciężko na to pracują. Codziennie. – Jak byłam małym brzącem to już biegałam między końmi. Zawsze były obecne w moim życiu. Miałam może pięć lat, kiedy startowałam kucykiem. Było super – opowiada. A Magda Rimke (12 l.) to typowy… uspokajacz koni. Bardzo dużo czasu przy nich spędza. Uczłowiecza je – rozmawia, karmi, czyści. Dzięki niej nie są dzikami i dają się ułożyć. – Mama nie ma tyle cierpliwości – mówi.

Nie ciągnie jej do powożenia, no chyba, że jako luzak na bryczce. Bardziej lubi jazdę w siodle. Przyznaje, że jak wszystkie nastolatki nie rozstaje się z telefonem i lubi siedzieć przed komputerem, ale bez przesady. Konie to również jej hobby. W przyszłości zamierza zostać… paleontologiem. Najmłodszy Aleks też ma wkład w uczłowieczanie koni. Jeździ między nimi rowerkiem, biega i po prostu jest. A to już bardzo dużo.

Dzieci są naszą lepszą lub gorszą kopią. To rodzice rozbudzają w nich pasje, zamiłowania. Dają wybór, co dalej. Nie ma co do tego wątpliwości. Nic więc dziwnego, że Karolina czy Magda tak kochają konie, kiedy ponad wszystko kocha je Dominika Rimke. Pierwszego konia kupiła… tydzień po ślubie. Bartek Rimke, jej mąż, nie miał nic przeciwko i nic dziwnego, pochodzi z rolniczej rodziny w Wielkopolsce. Ale skąd u mieszkanki Wrocławia takie zmiłowanie? – Moi rodzice to inteligencja i o koniach nie chcieli słyszeć. Ale mój dziadek i pradziadek to byli pasjonaci tych zwierząt. Ja z kolei trenowałam jeździectwo we Wrocławiu. Więc po ślubie i przeprowadzce do Przybyszowa nie mogło być inaczej – opowiada. Kupiła klacz zarodową rasy wielkopolskiej. W Wielkopolsce tradycją było hodowanie właśnie tych koni.

– Posłuchałam mądrych ludzi i zajęłam się czystą rasą, a nie krzyżówkami. Zostałam przy rasie wielkopolskiej. Potem weszły kucyki. Pojechałam do Niemiec i kupiłam tam klacze zarodowe kucy walijskich – dodaje. W 2000 roku wszystko się zaczęło, również agroturystyka i turnusy wakacyjne – „Wakacje w siodle”. Kochała jazdę wierzchem, ale dzięki teściowi też rozmiłowała się w powożeniu. Pokazał jej bryczkę, szory. – Raz spróbowałam i złapałam bakcyla. Zaczęłam jeździć bardzo dużo i w końcu zaczęłam wygrywać zawody i małe, i duże. I tak od 20 lat – mówi. Pucharów rodzina Rimków ma co niemiara. Czasami na podium stają matka i córka. Doceniany jest też ojciec i mąż.

Dominika Rimke za największe osiągniecie uważa Mistrzostwo Polski amatorów w zaprzęgach czterokonnych kucy z 2016 roku. Sukcesów w tej rodzinie będzie z pewnością znacznie więcej. Pasja daje energię, której nie da się niczym poskromić.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Styl życia