Protest "Polaku, dawaj z nami" przebiegał w Głogowie spokojnie. Organizatorzy prowadzili tłum ludzi z bulwaru, przez starówkę, a później chodnikami i uliczkami między blokami. Czasami eksplodowały race hukowe.
Uczestnicy protestu to ludzie w każdym wieku. Były tam zarówno dzieci z rodzicami, młodzież i dorośli oraz osoby starsze. Wśród nich 70-letnia pani Zofia. Przeciwna przede wszystkim szczepieniu dzieci. Sama się nie zaszczepiła i nie zamierza. Chciała to zaprotestować.
Protestujący szli i wykrzykiwali antyrządowe hasła, mieli dużo przyśpiewek. Ale przede wszystkim nawoływali Polaków, żeby do nich dołączyli. Żeby sprzeciwili się "segregacji sanitarnej" i nie dali sobie wmówić "czwartej fali pandemii".
Wszystko przebiegało spokojnie. Policja tylko "towarzyszyła" protestującym, którzy czasami skandowali, że "policja to zdrajcy narodu". Funkcjonariusze byli w radiowozach i w ogóle nie wychodzili do protestujących. Prowadzący marsz nawoływał tylko, żeby trzymać się razem. Żeby nikt nie zostawał z tyłu. Przestrzegał przed tym, że może dojść do "policyjnej prowokacji", że kogoś policjanci będą chcieli "zwinąć".
Kiedy wszyscy byli już w parku przy ul. Budowlanych i odpoczywali w cieniu, nagle z daleka zobaczyli, że do jednego z uczestników zgromadzenia, który siedzi na ławce tuż przy ulicy, podeszło kilku policjantów. Nie wiadomo, co tam zaszło. Być może policjanci chcieli go wylegitymować , ale część tłumu pobiegła w ich kierunku. Okazało się, że policjanci chcą ostatecznie zatrzymać tego mężczyznę.
Zaczęły się przepychanki z policjantami. Funkcjonariusze się wycofali. Wsiedli do radiowozu i po chwili z niego wyszli, ale już ubrani w kaski i z dłońmi na pałkach policyjnych. Tłum zaczął krzyczeć. Wielu ludzi podeszło bardzo blisko do policjantów przy radiowozie. Doszło do szarpaniny. Policjanci ciągnęli do radiowozu jednego z uczestników, protestujący próbowali go policjantom odebrać. Nie udało się. Kilka osób dostało pałką policyjną, ale i policjanci także otrzymali kilka ciosów.
Mundurowi próbowali jeszcze dwóch protestujących zabrać do radiowozu, ale uczestnicy manifestacji im na to nie pozwolili. Wyrwali ich policjantom, w kierunku radiowozu poleciały plastikowe butelki z wodą. W końcu policjanci się wycofali i ruszyli radiowozem, który uczestnicy protestu skopali. Niedaleko przednich kół upadł jeden z manifestujących. Na szczęście nie został przejechany. Ale niewiele brakowało. To bardziej rozzłościło tłum. Policjanci uformowali szyk w poprzek ulicy Budowlanych. Jeden z mundurowych miał gaz w gotowości, ale go nie użyto.
Protestujący zaczęli się ostatecznie nawzajem uspokajać. Pomogło. Wycofali się i ruszyli dalej parkiem. Gratulowali sobie, że dwie z trzech osób udało się "wyciągnąć" policji. Kiedy szli między blokami, ludzie wychodzili na balkony, niektórzy klaskali, niektórzy tylko się przysłuchiwali. Ale w pewnym momencie część protestujących rozpoznała naszego dziennikarza portalu myglogow.
W jego kierunku ruszyło kilku uczestników. Prowadzący protest zaczął skandować przez megafon "sprzedawczyk". Nasz dziennikarz usłyszał od uczestników protestu, że "wiedzą, gdzie mieszka" i że " już podjeżdżają pod jego blok". Próbowali go zastraszyć. Nasz dziennikarz nie wszedł w konfrontację. Odszedł.
W obronie dziennikarza stanęli inni reporterzy mediów lokalnych. Doszło do utarczki słownej. Jedna z dziennikarek powiedziała do uczestnika protestu, że "obawia się, że ją uderzy".
Protestujący nie rozumieli, że dziennikarze są w pracy i relacjonują wydarzenie, a nie je oceniają. Wymiana zdań trwała chwilę, ale protestujący się ostatecznie wycofali. Ci, którzy weszli w konfrontację słowną z dziennikarzami, nie mieli uznania u wszystkich w tłumie.
Niektórzy mówili nawet, że nie są tu, żeby kłócić się z dziennikarzami, ale żeby protestować przeciwko decyzjom rządu. I "takie akcje" są im niepotrzebne. Tłum poszedł dalej. Protest się skończył kilkadziesiąt minut później.
Łukasz Kaźmierczak
redaktor naczelny myglogow
Najtrudniejsza zima od lat? Kosztuje miasto krocie
no i przez te 5 cm śniegu miasto popadnie w dlugi i odbierze sobie w podatku od nieruchomosci ale od wlascicieli piekarnikow bo nie od BIEDRONKI CZY CALEJ RESZTY
yyzz
17:28, 2026-02-04
Miejskie przedszkola do likwidacji?
ale nowina że na HUTNIKU NIE MA DZIECI przecież mieszkania na tym osiedlu to pol metra wieksze od piekarnika a pietrowe lóżka wyszly z mody
jolka
17:11, 2026-02-04
Najtrudniejsza zima od lat? Kosztuje miasto krocie
całe dziesieć lat byli gotowi do wyjazdu i wreszcie wyjechali
no
17:05, 2026-02-04
Miejskie przedszkola do likwidacji?
przedszkola i zlobki bedziecie musieli laczyc z podstawowkami albo tez likwidowac dla wladzy to dobrze malo dzieci to male bezrobocie kiedys
zosia
17:02, 2026-02-04
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz