Styl życia

Zamknij

Zdobyć świata szczyt! Ten człowiek chodzi po górach od 42 lat. Zobacz, gdzie był 

Wojtek Olszewski 12:53, 28.03.2019 Aktualizacja: 05:14, 27.10.2025
Skomentuj Zdobyć świata szczyt! Ten człowiek chodzi po górach od 42 lat. Zobacz, gdzie był 

Najpierw był Sczeliniec Wielki i Góry Stołowe, potem Beskidy, Tatry Polskie i Słowackie i Bieszczady. Po wielu latach nadszedł czas na Dolomity, Alpy i upragnione Himalaje. Andrzej Funka z Nowego Tomyśla w tym roku kończy 58 lat i wciąż stawia sobie nowe cele w górskiej przygodzie.

Andrzej Funka na wierzchołku Mt. Blanc.

Po górach chodzi od 42 lat. Pasję zaszczepił wnim wychowawca z liceum Jerzy Konecki. Przez lata maszerował, pokonywał szlaki,zdobywał szczyty polskie, czeskie i słowackie. Kiedy przekroczył 50-tkępostanowił wejść wyżej. Cel - Mount Blanc. Przygotowania trwały kilkanaściemiesięcy. Bieganie, wchodzenie w rakach, także po lodospadzie w okolicachMorskiego Oka. To elementy treningu, które przydały się przy zdobywaniunajwyższego szczytu Europy. Pomógł jeszcze Ryszard Bronowicki, znany biegacz zNowego Tomyśla, który nauczył go biegać i Ryszard Gajewski, zdobywcaośmiotysięczników, przewodnik w górach wysokich. - Było warto - mówi dziśAndrzej Funka.

Widok spod High Camp-u na zboczach Mera Peak w Himalajach. Z prawej strony widać Mt Everest i Lhotse.

Wspomina, że wejście na Mount Blanc i zejście ztej góry zajęło kilkanaście godzin. - Szlak przed szczytem miał miejscamiszerokość zaledwie około 120 cm. Trzeba było cały czas uważać, a tamszczególnie - opowiada. Istotna jest również pogoda, bo tylko jeżeli dopisze,można podziwiać zapierające dech w piersiach widoki. Dziś Andrzej Funkaprezentuje zdjęcia na wystawach, które organizuje. Ma się czym pochwalić, bobył również w Himalajach. Jesienią 2013 roku spędził tam miesiąc. Pierwszymcelem wyprawy było dotarcie do podnóża Mt. Everestu i do historycznego EverestBase Campu, zobaczyć też jak wstaje słońce nad Mt. Everestem, a drugim celembyła góra Mera Peak o wysokości 6,5 tys. metrów. Mera Peak nie udało się jejzdobyć, bo tuż przed atakiem szczytowym nabawił się skręcenia kręgosłupa imusiał zostać w obozie na wysokości 5,8 tys. metrów. - Na górę wszedł mójtowarzysz wyprawy - wspomina. Widoki i tak były niesamowite. Widać było stamtądpięć ośmiotysięczników - Mt. Everest, Lhotse, Makalu, Cho Oyu orazKanczendzongę.


Tak wstaje słońce nad Mt.Everestem - wierzchołek z chmurką. Widok z wierzchołka Kala Pattar.

Andrzej Funka rok wcześniej, bo w 2012 roku udałsię na wyprawę, której celem była alpejska góra Matterhorn o wysokości ponad 4tys. 478 metrów, najbardziej znana górska piramida po szczycie K2. Góra tacieszy się ogromną sławą poprzez piękny kształt, ale zarazem cieszy się złąsławą, gdyż przy próbach jej zdobycia zginęło już ponad 500 osób. Najbardziejklasyczna droga na szczyt wiedzie przez ostrą krawędź. Same pionowe ścianysięgają czasem nawet 2 kilometrów. Szczytu nie udało się jednak zdobyć. - Na120 metrów przed nim nastąpiło gwałtowne załamanie pogody, ściana zaczynałaszybko pokrywać się lodem... Nie warto było ryzykować, bo mogliśmy zginąć -wspomina. To był jednak kolejny czarny dzień w historii Matternhornu gdyżkolejny wspinacz zginął tego dnia...

Widok ze szczytu Mt. Blanc. Zejście z najwyższej góry starego kontynentu odbywa się ścieżką o szerokości 120 cm, po obu jej stronach są strome ściany, z lewej liczy ponad 2 tys. metrów. Na zdjęciu czterech schodzących Japończyków.

W górach bywa od czterech do sześciu razy w roku. Z reguły to weekendowe wyjazdy, podczas których czasami bierze udział w biegach górskich. Od 2011 roku zaliczył ich już około 40 maratonów i ultramaratonów, z czego tylko 15 szosowych, klasycznych maratonów, reszta to właściwie tylko góry, przeważnie ultramaratony, także takie po 110 km. W 2015 r. znowu wrócił pod Mount Blanc. Jednak nie po to, by wchodzić, ale by obiec szczyt. Dystans trasy ultramaratonu UTMB, w ramach słynnego święta ultramaratończyków - cyklu biegów Ultra Trail di Mt Blanc liczy około 171 km, a Andrzejowi Funce udało się pokonać krótszy bieg tego cyklu na dystansie 101 km, przy ponad 6100 m podejść i tyle samo zbiegów. Podkreśla, że trzeba mieć świadomość własnych ograniczeń kondycyjnych i zdrowotnych. Warto na początek zacząć od Tatr. Liczy się wytrzymałość, a pokonanie chociażby tatrzańskich dolin oraz podejść na szczyty i powrotu może wymagać nawet 10 godzinnego marszu połączonego ze wspinaczką. - Siły trzeba zachować do końca. Większość ludzi o tym nie pamięta - mówi na koniec pasjonat gór. 

RR

Via ferrata delle Mescules - pionowe ściany Dolomitów. To coś, co fascynuje Andrzeja Funkę nieustannie i będzie tam wracał.
(Wojtek Olszewski)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu myglogow.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

0%