Styl życia

Rozmawiamy z lekarzem medycyny estetycznej Bartłomiejem Sobolewskim, szefem Laboratorium Piękna w Głogowie11 min na czytanie

Rozmawiamy z lekarzem medycyny estetycznej Bartłomiejem Sobolewskim, szefem Laboratorium Piękna w Głogowie

Lekarz anestezjologii i intensywnej terapii Bartłomiej Sobolewski (40 l.) to… szef Laboratorium Piękna w Głogowie. Jak to się stało, że lekarz takiej specjalności zafascynował się medycyną estetyczną? Jak swoje lekarskie podejście do życia przełożył na klinikę, którą z powodzeniem prowadzi w naszym mieście przy ul. Brzeskiej?

Laboratorium Piękna można chyba już nazwać kliniką medycyny estetycznej, choć istnieje w Głogowie od niedawna.

Od ponad dwóch lat. Wydawało się nam, że będziemy się rozwijali powoli i będziemy to robili małymi kroczkami, ale zapotrzebowanie na zabiegi medycyny estetycznej było tak ogromne, że dzisiaj jesteśmy na poziomie niejednej dużej kliniki w Polsce. Pracujemy na najlepszych preparatach i urządzeniach medycznych światowej klasy. Wyznaczamy trendy.  Uczymy innych. 

Ale medycyna estetyczna to nie intensywna terapia. To nie jest ratowanie życia. Jak to się stało, że lekarz takiej specjalności zafascynował się pięknem?

Wszystko przez kobiety. A konkretnie przez jedną – moją żonę. To była jej największa pasja. Jest kosmetologiem i biotechnologiem. Oboje jesteśmy perfekcjonistami i uważamy, że jak już się czegoś podejmujemy, to chcemy to zrobić najlepiej. Więc podjęliśmy wspólne wzywanie. Bo współczesna kosmetologia bez medycyny estetycznej radzi sobie dobrze, ale nie tak wydajnie. W drugą stronę również. Współczesna medycyna estetyczna bez pionu kosmetologicznego też nie ma sensu. Często przeprowadzamy procedury medyczne, po których następują procedury mniej inwazyjne, czyli kosmetologiczne. Dopiero wówczas osiągamy najlepsze rezultaty. 

Przykład? 

Skóra trądzikowa. Skupiamy się na leczeniu i łagodzeniu objawów trądziku. Zajmujemy się odpowiednio zaawansowaną pielęgnacją w aspekcie zarówno medycyny estetycznej, jak i kosmetologii. Zdarza się, że u takich pacjentów ja wykonuję serię peelingów medycznych, a następnie przekazuję pacjenta pod opiekę kosmetologów. W gabinecie kosmetologicznym dopieramy odpowiednie kosmetyki i uczymy pacjentów, jak prawidłowo pielęgnować skórę w domu. 

Rozmawiamy z lekarzem medycyny estetycznej Bartłomiejem Sobolewskim, szefem Laboratorium Piękna w Głogowie 1

Kto – oprócz kosmetologów i lekarzy medycyny estetycznej – dba jeszcze o wygląd i pozbycie się problemów pacjentów w Laboratorium Piękna?

Dietetyk, psycholog, lekarz ginekologii estetycznej, fizjoterapeuta, specjalista chirurg plastyczny, specjalista chirurg, ortopeda, urolog…

Tyle osób, żebyśmy byli piękniejsi? 

Można oczywiście oferować pacjentom pakiet minimalny. Jest dużo takich gabinetów w Polsce, które są jedno- czy dwuosobowe. Mają się całkiem nieźle. Ale w pewnym momencie pojawia się niedosyt, ponieważ wtedy nie zawsze można pacjentowi pomóc w pełni. 

Panie doktorze, tutaj chodzi o estetykę. Ma być ładnie, ślicznie… 

…profesjonalnie i bezpiecznie! w Laboratorium Piękna stawiamy przede wszystkim na jakość naszych usług, bezpieczeństwo i komfort naszych pacjentów. Dlatego też między innymi mamy starannie opracowane procedury wewnętrzne.

Chcemy, żeby było naturalnie?

Dokładnie. Tak wygląda współczesna medycyna estetyczna. Dążymy do tego, żeby pewne drobne mankamenty urody zniwelować. Zmniejszyć ich widoczność, a nie eksponować efekty zabiegów. Na szczęście czas na przesadne zabiegi minął. Nikt już nie chce nienaturalnie wymodelowanych ust czy nadmiernej wolumetrii twarzy. 

Rozmawiamy z lekarzem medycyny estetycznej Bartłomiejem Sobolewskim, szefem Laboratorium Piękna w Głogowie 2

I do tej naturalności potrzeba tak dużego zespołu specjalistów? 

Tak. Żeby zadbać o pacjenta od początku do końca. A do tego potrzebny jest zespół, a nie jedna osoba. Tak jak w każdej dziedzinie medycyny. Podam przykład. Dysponujemy w Laboratorium Piękna specjalnym laserem do zamykania rozszerzonych naczynek krwionośnych na kończynach dolnych czyli potocznie mówiąc tzw. „pajączków”. Zatem teoretycznie, każdy pacjent, który pojawi się w gabinecie i nie ma ewidentnych przeciwskazań do wykonania takiego zabiegu, mógłby taki zabieg mieć wykonany. Ale często u  podłoża tych teleangiektazji, czyli pajączków leży przyczyna medyczna – niewydolność żylna kończyn dolnych. Dlatego standardem w naszej klinice jest, konsultacja chirurga, który zajmuje się diagnostyk a i leczeniem niewydolności żylnej. Chirurg przeprowadza badanie lekarskie i dodatkowo wykonuje badanie USG Dopplerowskie układu żylnego kończyn dolnych. Szukamy w ten sposób przyczyny, nie skupiając się wyłącznie na objawach. Większość pacjentów ma pewnego rodzaju predyspozycję genetyczną do powstawanie teleangiektazji i to nic złego. Mogą bezpiecznie poddać się zabiegowi, który będzie skuteczny, a ryzyko nawrotu będzie minimalne. Jeżeli jednak u pacjenta rozpoznamy niewydolność żylną, i wykonalibyśmy zabieg, wówczas z dużym prawdopodobieństwem teleangiektazje nawrócą w innej lokalizacji. Byłoby to wobec pacjenta nieuczciwe. Zapłaciłby za zabieg, który mógłby okazać się nieskuteczny. 

Zatem bez lekarza w tej branży ani rusz. 

Medycyna estetyczna jest przede wszystkim medycyną. Większość zabiegów jest związana z naruszeniem ciągłości skóry – jak chociażby przebicie jej igłą lub przecięcie specjalnym laserem. I może to robić tylko lekarz. 

Lekarz tworzy laboratorium piękna. Doświadcza pan piękna i upiększa? 

Poczucie piękna jest sprawą ekstremalnie subiektywną. Najważniejsza jest psychika, własne poczucie wartości. W tym obszarze najwięcej zmienia się po zbiegu. Często niewielka poprawa wyglądu powoduje wielką poprawę samopoczucia, samooceny, poczucia własnej wartości. To jest bodajże najbardziej fascynujące w medycynie estetycznej. 

Chce pan powiedzieć, że matematycznie rzecz biorąc nasza twarz po zabiegu nie zmieniła się jakoś diametralnie, ale nasze myślenie o sobie, samoocena, już bardzo mocno? 

To jest główne pole naszego działania. Poprawa samopoczucia naszych pacjentów, ich samooceny. To wpływa później na poprawę ich relacji międzyludzkich, na związki. Właściwie na całe ich życie. Ten błysk w oku, który często się widzi po zabiegu u pacjentów… i kiedy wracają na kolejny zabieg uszczęśliwieni, to wielka dla nas satysfakcja. Widać prawdziwą, głęboką, szczerą radość dzięki czasami bardzo drobnej, błahej z pozoru zmianie wyglądu. 

Czyli każdy może być piękny? 

Oczywiście. Człowiek staje się piękny, przede wszystkim wtedy, kiedy zaczyna w siebie wierzyć, kiedy rośnie jego samoocena. 

Rozmawiamy z lekarzem medycyny estetycznej Bartłomiejem Sobolewskim, szefem Laboratorium Piękna w Głogowie 3

Ale nie każdy musi tego chcieć. Nie każdy w lustrze widzi, że powinien coś poprawić. 

Tak. Wiele osób akceptuje siebie, ale jest oczywistością, że nie ma ludzi idealnych. Ale to nie jest jednak kwestia idealności, a zaakceptowania pewnych niedoskonałości. Swoich drobnych mankamentów urody. Dla jednej osoby jakiś mankament może być nie do zaakceptowania, choć dla innych może nie być w ogóle widoczny. 

Liczę się „ja” w lustrze? 

Tak. Człowiek chce się czuć sam przed sobą piękny. A czasem przeszkadzają mu drobne przebarwienia skóry, których nabawił się po przesadnym opalaniu się podczas cudownego urlopu, albo drobna asymetria twarzy, mały garbek na nosie… Możemy to szybko i przede wszystkim bezpiecznie skorygować. Przeprowadzić krótki, zwykle nieskomplikowany zabieg. I już. 

Ale grawitacji nie pokonamy. Starzejmy się z godnością…

To nie jest tak, że my się buntujemy czy sprzeciwiamy. Pewnym zmianom fizjologicznym w naszym ciele nie da się przeciwstawić tak do końca. Chociaż dysponujemy technikami liftingu, np. z użyciem nici Aptos, które potrafią skutecznie pokonać grawitację.

Kiedy będziemy do tego dążyć, możemy przesadzić? 

Tak. Jedną z naszych funkcji w Laboratorium Piękna jest dbanie o to, żeby nasi pacjenci nie przesadzali. Bo to trochę jest uzależniające – poprawianie sobie samopoczucia poprzez poprawę wyglądu. Zdarza się, że pacjenci mogą się w tym zatracać. My jesteśmy także od tego, aby powstrzymywać pewne działania. 

Powiecie „nie”? 

Tak i pacjentki bardzo to doceniają, że jesteśmy takimi „strażnikami” umiaru. Przyświeca nam cel maksymalnej naturalności. Tylko subtelne zabiegi wolumetryczne czyli poprawa objętości twarzy bez użycia skalpela. Taki zabieg powinno się wykonać subtelnie i delikatnie, dokładnie tyle, ile trzeba. Żeby nie przesadzić. Z drugiej strony w większości pacjentki są bardzo rozsądne. Praktycznie nie ma takich, które chciałyby mieć przeprowadzane przesadne zabiegi. Nienaturalność na szczęście nie jest w modzie. 

Rozmawiamy z lekarzem medycyny estetycznej Bartłomiejem Sobolewskim, szefem Laboratorium Piękna w Głogowie 4

Przekonanie siebie to zabiegu to jedno, a wybór kliniki i zabiegu to drugie. Jak wybrać dobrze? Przecież towarzyszy nam strach. Chodzi o nasze ciało, o naszą twarz. To poważna sprawa. 

Każdy, kto siada na fotel w gabinecie medycyny estetycznej, chce jednego – żeby efekty zabiegów były maksymalnie naturalne. I w Laboratorium Piękna tak postępujemy. 

Chyba żaden właściciel gabinetu medycyny estetycznej nie powie inaczej, a zabiegów – tylko w Laboratorium Piękna – jest co niemiara. Trudno to ogarnąć. Odnaleźć się w tej ofercie. 

Istnieją gabinety, które oferują odrobinę mniej zabiegów. Dlaczego my oferujemy tak dużo? Bo człowiek, pacjent jest bardzo złożoną i skomplikowaną strukturą. Uważam, że nie da się z pomocą dwóch-, trzech zabiegów uprawiać medycyny estetycznej. Indywidualizacja oferty w tej branży jest fundamentem. Każdy pacjent jest inny i nawet jeśli dwóch pacjentów z podobnym problemem przyjdzie do nas, to może się okazać, że wykonamy u nich zupełnie różne zabiegi. 

Wchodzi pacjentka do pana gabinetu i pan już wie wszystko?

Może wiem, ale staram się unikać odpowiedzi na pytanie pacjentki „Jaki zabieg by mi pan doktor zaproponował?” Zawsze w pierwszej kolejności przeprowadzam konsultację lekarską, zapoznaję się z ankietą medyczną pacjentki i wówczas pytam, z jakim problemem do mnie przychodzi. Pacjentka ma swój cel. Choć warto zaznaczyć, że podstawowym priorytetem medycyny estetycznej jest ogólna poprawa kondycji skóry. Celem naszym jest piękna, gładka skóra, bez rozszerzonych porów, bez przebarwień, bez zmian zaskórnikowych. Znakomita część naszej bogatej oferty służy właśnie temu celowi.

Czy zatem trzymać się klinik i gabinetów, gdzie pracuje zespół specjalistów oferujących szeroką ofertę zabiegów?

Zdecydowanie tak. To jest trochę jak z dużym, wieloprofilowym szpitalem. Większe portfolio zabiegów i duży zespół specjalistów to też więcej technologii, możliwości, większa skuteczność i większa kontrola nad procedurami, które w tym miejscu są przeprowadzane. 

Rozmawiamy z lekarzem medycyny estetycznej Bartłomiejem Sobolewskim, szefem Laboratorium Piękna w Głogowie 5

Dzisiaj, w czasach szerokiej dostępności informacji, często mylnych, w internecie, wszystko wydaje się proste. Wydaje się, że każdy problem ma łatwe i szybkie rozwiązanie. Czy rzeczywiście tak jest?

Niestety nie  w medycynie estetycznej. Tutaj potrzeba wiedzy, doświadczenia i  nowoczesnych technologii. Dodatkowo konieczna jest indywidualizacja zabiegów, idealne dopasowanie do potrzeb i oczekiwań , dopiero wówczas specjaliści  biorą pod opiekę pacjenta i planują dalsze postępowanie. Warto też zaznaczyć, że maksymalne efekty uzyskamy po pierwsze przeprowadzając serie zabiegów, a po drugie, łącząc różne technologie ze sobą. A to potrafią zrobić tylko profesjonaliści. 

Panie doktorze, to już temat na następną rozmowę. Dziękuję za spotkanie. 

Rozmawiamy z lekarzem medycyny estetycznej Bartłomiejem Sobolewskim, szefem Laboratorium Piękna w Głogowie 6

Rozmowa powstała dzięki współpracy Portalu MyGlogow.pl z Laboratorium Piękna, ul. Brzeska 7a w Głogowie.

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Styl życia