Extra

Co najmniej co siódmy duchowny katolicki jest ojcem3 min na czytanie

Co najmniej co siódmy duchowny katolicki jest ojcem
2011 Wroclaw koloratka ksiadz kosciol modlitwa Fot. Pawel Koziol / WP.PL

Co najmniej co siódmy duchowny katolicki jest ojcem, a przynajmniej co drugi nie przestrzega celibatu. To zjawisko równie stare, jak sam Kościół, ale ten nie ujawnia danych dotyczących liczby ojców w sutannach i ich pociech.

Podobno w 1971 r. w Rzymie zbadane zostało przestrzeganie celibatu i wyniki były zatrważające, a dziewięć lat temu prof. Józefa Baniak – teolog i socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, przeprowadził badania, które wykazały, że w związki z kobietami angażowało się wówczas prawie 60 proc. księży, a około 10 – 15 proc. z nich, czyli co szósty lub siódmy, miało dzieci. Zdaniem profesora szczególnie młodzi księża prezentowali „inną” hierarchię wartości, w której miejsca na celibat nie było albo było niewiele, a to oznacza, że dziś odsetek ojców w sutannach może być jeszcze wyższy. Profesor podkreślał, że biskupi doskonale wiedzieli, że księża mają partnerki i dzieci, ale na ogół nic z tym nie robili. – Zazwyczaj przenoszą ich do innej parafii, daleko od poprzedniej. I nawet nie dlatego, żeby im utrudniać życie, tylko żeby obraz Kościoła był jasny – profesor tłumaczył także, że księża, którzy chcieli zrzucić sutanny i wziąć odpowiedzialność za rodziny, byli przez swoich biskupów odwodzeni od tego pomysłu.

Trzy lata temu Artur Nowak, współautor książki „Żeby nie było zgorszenia. Ofiary mają głos” o molestowaniu w Kościele stwierdził, że prof. Baniak miał usłyszeć od biskupa, że „nie ma on pretensji, że prowadzi tego typu badania, ale „przegiął” podając do wiadomości publicznej ich wyniki”. Nowak twierdził także, że zastrzegający sobie anonimowość doradca wysokiego hierarchy kościelnego przyznał, że w każdej polskiej diecezji działa nieoficjalny fundusz alimentacyjny, mający finansować potrzeby „małoletnich księżowskich latorośli” lub jak kto woli, zgodnie z nomenklaturą kościelną: „dzieci wyświęconych”.

Niedawno ukazała się też książka niemieckiego filozofa i teologa, Aloisa Uhla „Dzieci papieży”, w której autor opisuje nie tylko znane historykom od dawna wydarzenia, ale także odkrywa całkiem nowe fakty z życia głów Kościoła oraz ich potomków. Uhl przez wiele lat mieszkał w Rzymie, co pozwoliło mu swobodnie korzystać z bogatych archiwów watykańskich i obserwować z bliska funkcjonowanie instytucji kościelnych. Jest autorem poczytnych, a przy tym znakomicie udokumentowanych książek historycznych, jak właśnie trylogia: „Papieże i kobiety”, „Dzieci papieży” i „Jak umierają papieże”. Autor przypomina m.in. najsławniejsze dzieci biskupów Rzymu, m.in. Lukrecję i Cesare Borgiów oraz Konstancję Farnese – troje z dziewięciorga dzieci papieża Aleksandra VI (Rogrigo Biorgia), z jego licznych i wcale nie ukrywanych związków z wieloma różnymi kobietami. Zawarł w niej również wiele informacji na temat losów ich matek, ale to przecież historia.U zarania chrześcijaństwa żonaci mężczyźni mogli być wyświęcani, a celibat był dla ochotników. Praktykowało się jednak, że wyświęcani kawalerowie lub owdowiali duchowni już się nie żenili. Celibat w rycie rzymskim pojawił się na zachodzie Europy w VIII w., a w Polsce w XII, ale przecież wspomniany Borgia żył na przełomie XV i XVI w. i jak wielu jemu współczesnych otoczony był wianuszkiem kochanek i konkubin. I nawet w Polce zdarzali się w tym czasie żonaci księża, a jak widać stosunek duchowieństwa do celibatu do dziś jest dość nonszalancki, ale nie bezwstydny. Zgody na jego zniesienie – choć wielu katolików uważa, że byłoby to najlepsze rozwiązanie, nie ma. W ubiegłym roku papież Franciszek rozważał kwestię celibatu i możliwości wyświęcania żonatych mężczyzn, ale w Amazonii. Ostatecznie jednak uznał, że „celibat jest łaską, a nie ograniczeniem” i wszystko zostało po staremu.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra