Extra

Daje drugie życie starym meblom, choć z zawodu jest nauczycielką4 min na czytanie

Daje drugie życie starym meblom, choć z zawodu jest nauczycielką

Moda na rzeczy vintage nie przemija, a wręcz przeciwnie, ma się coraz lepiej. Wielu z nas bawi się w domach, kupuje farby, odnawia, maluje. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej, ale Marcie Mróz ( 38 l.) to wychodzi bardzo dobrze.

– Zawsze coś w domu przerabiałam, a miałam to po rodzicach, którzy w domu ciągle coś malowali czy drapali. Wtedy robili to z konieczności, bo mebli w sklepach nie było i jak się chciało mieć nowe, to trzeba było stare przerobić. I oni to świetnie potrafili – wspomina. Wtedy pani Marta się nie spodziewała, że ta nabyta już w dzieciństwie umiejętność przyda się jej w życiu, a szczególnie, gdy… nie za bardzo będzie wiedziała, co chce w tym życiu robić, czym się zajmować. Teraz to się nazywa modnie refreszing mebli, jest także moda na zrób to sam, czyli DIY. Żeby w wolnym czasie, tak dla rozrywki, a czasem z potrzeby, wziąć do ręki młotki, pędzle i wałki, i zrobić w domu coś takiego, czego nikt inny nie ma. Mebel, przedmiot wyjątkowy, oryginalny, z duszą. Marta Mróz takie meble się nauczyła robić.

Przyznaje, że bardzo dużo jej dali uzdolnieni i pomysłowi rodzice oraz siostra artystka, po akademii sztuk pięknych, to i ona miała rękę do ładnych rzeczy. Na przykład sama szyje firanki… – Zawsze lubiłam mieć w domu rzeczy, które można podziwiać, bo takich nikt inny nie ma – śmieje się. Ale jednak meble, to spora rzecz. Trzeba na ich przeróbkę poświęcić dużo czasu i siły, zwyczajnie się napracować. U Marty Mróz zaczęło się od tego, że szukała łóżka do pokoju córki, a w sklepach żadne jej się nie podobało. – Tak się złożyło, że dostałam piękne stuletnie łóżko od babci. Drewniane, dębowe, no i… bardzo zniszczone – opowiada, że jego renowacja nie była prostą sprawą, więc zapisała się na zajęcia stolarskie organizowane w Głogowie. – Bardzo się przydały. Podszkoliłam się z obsługi sprzętu stolarskiego, który z czasem kupiłam i zaczęłam używać – opowiada. Łóżko po babci odnowiła właśnie na tych warsztatach, to był jej pierwszy mebel, któremu dała drugie życie. – Uzupełniłam ubytki w drewnie, dorobiłam niektóre elementy, a na koniec pomalowałam na biało, zrobiłam lekkie przecierki i wystylizowałam – opowiada, że drugim meblem, który odnowiony wyszedł spod jej rąk była szafa do pokoju córki. Starą, przedwojenną odkupiła od znajomego.

Tak to się zaczęło. Z czasem zaczęła przerabiać – odnawiać coraz więcej mebli. Dla siebie, dla rodziny, dla znajomych. Dziś ma nawet pracownię na Piastowie, bo w domu takich prac nie da rady wykonywać. – Prawie wszystkie meble w moim domu są przerobione. Jestem szczęśliwa, gdyż lubię się otaczać ładnymi przedmiotami, a poza tym zrobienie czegoś własnoręcznie daje ogromną satysfakcję. Ludzie przychodzą, chwalą, podziwiają, a to ja zrobiłam! To jest całkiem inaczej niż jak się pójdzie do sklepu i kupi – uważa. Czasem są to meble z tej epoki, czasem bardzo stare i zniszczone. Stoliki, szafki, komody, stoły i krzesła. Nauczyła się przecierki, nawet robi malowidła na meblach. Coraz więcej osób się do niej zwraca, aby im przerobiła, bo im się znudziły, nie pasują albo by chcieli mieć w domu coś pięknego i oryginalnego.

– Cieszę się, gdy mnie chwalą. To mi daje motywację do dalszej pracy i chce mi się tworzyć coś nowego. Niektórzy znajomi mówią na mnie: czarodziejka. To jest bardzo miłe – Marta Mróz niedawno wygrała internetowy konkurs na stylizację mebli, co jej sprawiło ogromną satysfakcję. Prowadzi stronę na Facebooku Rzecz na Oku, gdzie można pooglądać jej prace. – Jeżdżę na warsztaty, szkolę się w nowych technikach – Marta Mróz, z zawodu nauczycielka, nawet kiedyś pracowała w szkole, ale teraz myśli o tym, żeby zawodowo zając się tym, w czym jest dobra i co uwielbia. – Odnalazłam swoją pasję i swoje miejsce – uważa.
RED

Podziel się informacją ...
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra