Extra

Dla pani Jadwigi kwiaty to pasja. Hoduje ich tysiące rocznie2 min na czytanie

Dla pani Jadwigi kwiaty to pasja. Hoduje ich tysiące rocznie 1

Pelargonie, surfinie, begonie… morze kolorowych kwiatów pod czterema foliami. To królestwo Jadwigi Świątkowskiej (68 l.) z Brzostowa, która wraz z mężem Lechem (69 l.) od ponad 40 lat prowadzą ogrodowy biznes. Podkreślają, że dla nich przede wszystkim to wielka pasja. Ale też z tego żyją. A chętnych nie brakuje, bo zdarza się, że po kwiaty ludzie ustawiają się w kolejkach.

A wszystko zaczęło się lata temu. – Przejęliśmy gospodarkę po dziadkach – wspomina pani Jadwiga. Były to inne czasy, kiedy ludzi do pracy nie brakowało. – Nie każdego było stać na inwestowanie w sprzęt rolniczy. Większość prac wykonywali ludzie ze wsi – przyznaje. Na hektarach pól rosły ogórki, selery, kalafiory. Pod foliami pomidory. Było co robić. – Ciężka praca – wzdycha. Pani Jadwiga od zawsze kochała kwiaty i w między czasie zaczęła je hodować.

Opowiada, że kalendarzowy rok dzieli na dwa sezony. Pierwszy z nich rozpoczyna się na przełomie lutego i marca, kiedy zakupują sadzonki różnych kwiatów do ogrodów lub na balkony. – Sadzonki trzeba pielęgnować. Gdy jest chłodniej na dworze, to folie ogrzewać. Dużo podlewać. Gdy trochę podrosną, a ich układ korzeniowy zacznie się rozwijać, wszystkie przesadzać do większych doniczek – zdradza nam receptę na sukces. Przesadzać? Około 30 tysięcy sztuk kwiatów, bo tyle udaje się ich wyhodować. Największym dla nich zagrożeniem jest m.in. mszyca, więc trzeba wiedzieć kiedy zastosować specjalne opryski. – Jeżeli się spóźnimy albo zastosujemy ich za dużo, to możemy spalić kwiaty i wtedy ich już nie odratujemy – przestrzega.

Pod koniec kwietnia kwiaty dostępne są w sprzedaży. Ludzie przyjeżdżają na gospodarstwo, ale też można spotkać ich na miejskim targowisku. – Mąż wstaje co dziennie o trzeciej nad ranem. Przed północą kładzie się spać. Może wydawać się, że to łatwa praca. Wcale tak nie jest – nie ukrywa kobieta.

Kiedy skończy się hodowla kwiatów ogrodowych zaczyna się… chryzantem. Zwykle na początku czerwca, by zdążyć przed listopadem, kiedy jest na nie największy popyt.

– Chwila odpoczynku jest zimą. Jak długo będziemy to jeszcze robić? Emeryturę już wypracowaliśmy. Leszek wkrótce kończy 70 lat. Być może kolejny sezon będzie tym ostatnim? – zastanawia się pani Jadwiga spoglądając na namioty foliowe znajdujące się za domem dodając po chwili. – Ale nawet jeżeli ta przygoda prędzej czy później dobiegnie końca, to i tak w naszym domu nie może zabraknąć tych pięknych kwiatów – marzy.
RED

Podziel się informacją ...
  • 321
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zobacz inne

Więcej w Extra